Film

9 życie Louisa Draxa

dnia

Są takie filmy, które warto obejrzeć nie dla fabuły, ani wybitnej obsady, ani nawet dla wyjątkowych efektów specjalnych, ale dla specyficznej aury niesamowitości, którą potrafią oczarować widza. Jednym z takich dzieł niewątpliwie jest „9 życie Louisa Draxa”. Niebywałe jak bardzo przeciętnym wydawał mi się być ten film zanim zobaczyłam pierwsze obrazy, które wprowadzają w historię dziewięcioletniego Louisa wyciętego wprost z opowieści Tima Burtona. Nowej produkcji Aleksandre Aja bliżej do jego onirycznych „Rogów” aniżeli krwawego filmu „Wzgórza mają oczy”. Reżyser garściami czerpie z groteski, gdzieniegdzie wplata czarny humor (szczególnie dzięki postaci chłopca) i delikatnie zabarwia obraz mlecznobiałą mgłą, która wprowadza wrażenie, że wiele z tego co widzimy na ekranie jest senną ułudą.

Louise Drax to trudne i pechowe dziecko. Spotkało go już mnóstwo wypadków, ale ten najtragiczniejszy zdarzył się w jego dziewiąte urodziny. Przez to zdarzenie chłopiec trafia w stanie śpiączki na oddział prowadzony przez neurochirurga Allana Pascala. Młodemu doktorowi zależy by dowiedzieć się co przydarzyło się jego małemu pacjentowi. Poniekąd kieruje nim naukowa ciekawość i lekarska troska, jednak z czasem zaczyna dostrzegać także matkę chłopca, która w obliczu takiej tragedii również potrzebuje wsparcia…

Baśniowy charakter tej opowieści sprawia, że naprawdę trudno jest wyzbyć się ambiwalentnych uczuć względem tego co obserwujemy na ekranie. Luźna forma opowieści czasem zderza się z niekomfortowymi obrazami, którym jednak daleko do brutalnych i krwawych scen znanych z rasowych horrorów. Tym bardziej, że „9 życie Louisa Draxa” to bardziej dramat psychologiczny z elementami fantasy, dlatego idealnie trafi do miłośników grozy z bardziej delikatnymi i wysublimowanymi upodobaniami.

Dziwne dzieci są dla mnie wybitnie przerażające, przede wszystkim przez łatwość z jaką przychodzi im dokonywanie rzeczy, które dorosłych przerastają. Szczerość ich działań jest szokująca, a prostota z jaką opowiadają o dziwacznych zdarzeniach lub niesamowitościach, a także wstydliwych tematach jest krępująca. Dlatego też pod względem aktorskim połowa ciężaru tej historii spoczywa na małym Louisie (w tej roli Aiden Longworth), a druga na postaci jego matki Natalie (w tej roli wywołująca emocje Sarah Gadon). Show kradnie także niepozorna postać detektyw Dalton (świetna Molly Parker). Role męskie schodzą tutaj na dalszy plan, tym bardziej że np. doktor Pascal mógłby być spokojnie doktorem Greyem, gdyż w tę postać wciela się znany z sagi „Pięćdziesiąt twarzy Greya” Jamie Dornan, który jest względnie przystojnym mężczyzną, który jednak talentu aktorskiego zbytnio nie posiada. Niewątpliwie jednak to płeć męska jest siłą tej opowieści i jej motorem napędowym, ale to drodzy widzowie zechciejcie odkryć sami. Bo naprawdę warto.

Całość przypomina momentami grecką tragedię. Trudno jest też umiejscowić tę opowieść w czasie, co działa na jej korzyść bo sprawia, że jest bardziej uniwersalna. Gdybym miała określić co tak naprawdę stanowi o wyjątkowości „9 życia Louisa Draxa” nie byłabym w stanie tego zrobić, a jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest to szalenie udane kino. Niesamowite, tajemnicze, wciągające i niejednoznaczne.

4 Stars

Recenzentka: Żaneta Fuzja Wiśnik

9 życie Louisa Draxa
Tytuł oryginalny: The 9th Life of Louis Drax
Kraj: Kanada, USA, Wielka Brytania (2016)
Reżyseria: Alexandre Aja
Obsada: Jamie Dornan, Oliver Platt, Aiden Longworth, Aaron Paul
Dystrybutor: Kino Świat

Żaneta
Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także