Literatura

Adam Węgłowski – Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie

dnia

zywe trupy phz

Żywe trupy na trwałe zapisały się w galerii potworów popkultury i co rusz, na przemian z wampirami, zdobywają swoje „5 minut sławy” na popkulturowej arenie, często w związku z jakimś kinowo-serialowym hitem. Jednak nie da się – mimo tej zależności od chwilowych trendów – odmówić im znaczenia dla rozwoju gatunku. Bez zombie – obrosłych legendami i przeinaczeniami, które ewoluowały wraz z ożywieńcami przez dekady, przez setki filmów, książek, komiksów i gier – współczesny horror nie byłby taki sam.

Zombie nie są wymysłem czysto popkulturowym, a opowieści o nich sięgają wiele dalej w przeszłość, niż pierwszy film o żywych trupach – „Białe zombie” Victora Halperina z 1932 roku. Adam Węgłowski przybliża nam korzenie motywu żywych trupów nie tylko w kontekście popkultury, ale też – a może przede wszystkim – w ujęciu historycznym i antropologicznym.
Jego książka nie jest jednak opracowaniem stricte naukowym, a bardziej zlepkiem epizodów, faktów, opowieści i ciekawostek historycznych. I choć brakuje jej nieco do solidnej formy opracowania naukowego, to z pewnością jest interesującą pozycją dla fascynatów tematu.
Zbiór faktów, opowieści, mitów na temat żywych trupów, jakie udało się zgromadzić Węgłowskiemu jest naprawdę szeroki. Autor prowadzi nas przez kontynenty, wieki i kultury, prezentując zawsze to, co można skojarzyć ze współczesnym obrazem zombie, a co mogło mieć – i niejednokrotnie miało – wpływ na kształtowanie się rozrywkowego wizerunku ożywieńca.

Książka ma kilka wad, czasem kuleje w warstwie narracyjnej, kiedy autor korzysta z dość topornych porównań, co osłabia „naukowy” wydźwięk opracowania. Jednak takie niuanse nie stanowią wielkiej wady, nie przeszkadzają aż tak bardzo w odbiorze. A rekompensuje je mnogość ciekawych faktów i wątków historycznych, jakie zaprezentował autor.

Jednak nie samą historią… Omawianie motywu zombie bez zaakcentowania jego znaczenia oraz charakterystyki funkcjonowania w popkulturze byłoby znaczącym błędem. Dlatego też autor pokrótce nakreśla rys historyczny początków zombie w literaturze i na dużym ekranie.
I choć to streszczenie mocno pobieżne – daje punkt zaczepienia dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej.

Węgłowski omawia w swoim opracowaniu motyw zombie w kontekście historycznym, kulturowym, popkulturowym, ale też religijnym, ponieważ żywe trupy są – głównie przez owe popkulturowe przeinaczenia – kojarzone z voodoo. Czy słusznie – w tym celu odsyłam do książki, a sądzę, że jest to najciekawszy i najważniejszy rozdział całego wydawnictwa.

Jeszcze o okładce, która – skądinąd bardzo fajna graficznie – zupełnie mi do książki nie pasuje.
Zapowiada treść w stylu popkulturowej opowiastki w klimatach „The Walking Dead”, a to spowoduje, że może niepotrzebnie ograniczyć sobie grono odbiorców. Ci, których interesuje motyw zombie jako zjawisko popkulturowe mogą nieufnie podejść do książki z taką grafiką. Nijak nie kojarzy się ona z naukowym charakterem opracowania. A ci, którzy z kolei skuszą się na okładkę, spodziewając się dynamicznej, krwawej opowiastki o zombie… cóż, znajdą cos zupełnie innego, co może ich zaciekawić, ale niekoniecznie.

„Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie” to z pewnością pozycja niedoskonała, ale warta uwagi. Dla wszystkich, którzy parają się horrorem w kontekście kulturoznawczym, dla wszelkiej maści publicystów i pasjonatów grozy jako gatunku sensu stricte to świetny wstępniak i nakreślenie obszarów do penetracji. Poza tym, prawdziwy pasjonat zombie na pewno nie odmówi sobie możliwości poznania początków żywych trupów na świecie.

4 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Adam Węgłowski – Żywe trupy. Prawdziwa historia zombie
Wydawca: Znak (2016)
Liczba stron: 438

Polecamy także