Muzyka

After All – Rejection Overruled

Opublikował

dnia

after all rejection overruled a

Mówią: nie oceniaj książek i płyt po okładce. Tymczasem w przypadku najnowszej propozycji zespołu After All, okładka tak naprawdę mówi wszystko: oto będziemy mieli do czynienia z oldschoolowym, mało subtelnym, nie biorącym żadnych jeńców thrash metalem.

No ale czy może być inaczej skoro obrazek zdobiący „Rejection Overruled” stworzył legendarny Ed Repka – ten sam, który swego czasu wyczarował najlepsze grafiki, którymi mogą się dziś poszczycić takie grupy jak Megadeth, Nuclear Assault czy Evildead? Patrzymy więc na porażający mocnymi barwami obraz przedstawiający ucieczkę toksycznych mutantów przed grupą uzbrojonych kolesi w maskach gazowych i od razu wiemy wszystko, co wiedzieć powinniśmy. Repce po prostu udało się wykreować styl – oparty na radośnie kiczowatej estetyce horrorów z lat 80. – który do żadnej innej muzyki nie pasuje tak dobrze jak właśnie do klasycznego thrashu (mimo, że zdarzało mu się też tworzyć dla grup grających brutalniej, np. Death), a każdy zespół zatrudniający go dziś jako autora okładki też wykazuje się sentymentem za konkretnym graniem z konkretnej dekady.

„Rejection Overruled” to zaledwie mini-album zapowiadający pełnowymiarowy krążek After All, ale i tak warto go mieć – i to nie tylko dla samej grafiki (choć wyobraźcie sobie jak cudnie wyglądają te tromopodobne mutanty na wydaniu winylowym!). Dwa pierwsze numery – tytułowy i „None Can Defy” – od razu przywodzą na myśl same początki muzyki thrashowej, z odważnymi wygibasami wokalnymi, tnącymi jak piła mechaniczna gitarami i bombardującą uszy perkusją. „Rejection Overruled” kojarzy się jednak głównie z wczesnym Anthraxem, jeszcze z okresu kiedy za mikrofonem szarżował Neil Turbin i w refrenach nie pojawiały się zbyt gładkie melodie, a z kolei „None Can Defy” atakuje riffem, który świetnie pasowałby na pierwszą płytę Annihilator i zaskakuje większym zróżnicowaniem wokalnym (obok jazdy na wysokich rejestrach mamy tu i odrobinę diabelskiego poszeptywania, i zupełnie „normalnego”, przystępniejszego dla przeciętnego słuchacza śpiewu). Moim faworytem jest jednak ostatni kawałek zatytułowany „Land of Sin”, w którym muzycy nie pędzą aż tak strasznie do przodu, a za to stawiają na ciężar i konsekwentnie budują złowieszczą atmosferę (ponownie brawa dla wokalisty Sammy’ego Pelemana) – no i dochodzi do tego jeszcze ładnie powariowana gitarowa solówka, też moja ulubiona na całym krążku.

Po wysłuchaniu „Rejection Overruled” mam tylko dwa pytania: „Kiedy ta dłuższa płyta?” i „Co tym razem trzaśnie na froncie mistrz Repka?”

4 Stars

Recenzent: Bartłomiej Paszylk

After All – Rejection Overruled
Label: Sideburn Records (2015)
Dystrybutor: brak

Polecamy także