Literatura

Alex Marwood – Dziewczyny, które zabiły Chloe

dnia

Kryminalne historie, w które zamieszane są dzieci, są przerażające w dwójnasób. Po pierwsze, konotacje z dziećmi, jako takimi, bywają raczej przyjemne. Dziecko jest uosobieniem niewinności, czystości i naiwności. Po drugie, normalnemu człowiekowi po prostu nie mieści się w głowie, jak istota, która nie poznała jeszcze świata, przed którą całe życie stoi otworem, może być zdolna do popełnienia okrutnego czynu. A jednak. Wystarczy przypomnieć sobie „rytualne” zabójstwo (na cześć Slendermana), którego próbowały (ofiara przeżyła) dokonać dwie 12-latki z Wisconsin, czy też morderstwo Skylar Neese, by uświadomić sobie, że nie ma czegoś takiego jak bezsprzeczna dziecięca dobroć. Jednak bohaterki powieści „Dziewczyny, które zabiły Chloe” autorstwa Alex Marwood, to dziewczynki, którym daleko do tych najokrutniejszych dziecięcych morderców. A jednak ich dłonie zostały splamione krwią…

W 1986 roku losy dwóch dziewczynek splotły się ze sobą. Pomimo dzielących je różnic, spotkanie to mogło zaowocować przyjaźnią. Jednak dzień, który rozpoczął się dla nich całkiem owocnie, zakończył się koszmarem. Po wielu latach Amber, która sprząta w wesołym miasteczku, odkrywa zwłoki młodej dziewczyny. Na miejsce zbrodni zostaje wysłana Kristy, której celem jest napisanie najlepszego artykułu o nadmorskim mordercy. Te dwie kobiety nie powinny były się spotkać, jednak teraz przyjdzie im walczyć o ochronę nie tylko swojego życia, ale także przyszłości, nad którą jak cień zawisa przeszłość…

Alex Marwood napisała naprawdę ciekawą powieść, której największym atutem jest duszny klimat. Dużo uwagi poświęca bohaterom, ich przeżyciom i rozważaniom, przez co książka, jawi się bardziej jako trzymający w napięciu dramat psychologiczny, a nie thriller. I tu właśnie trafiamy na pierwszy problem bowiem wszyscy ci czytelnicy, którzy sięgną po tę powieść z myślą, że mają do czynienia z tym drugim, mogą się srodze rozczarować i ocenić tę powieść, po prostu, źle. Mnie to skupienie na bohaterach, a szczególnie bohaterkach, bardzo pasowało. Może nawet lepiej, że Marwood położyła nacisk na postaci, bo z fabułą niestety nie jest już tak dobrze.

Cały wątek psychopatycznego mordercy, który na dodatek zaczyna czyhać na główne bohaterki jest absolutnie niewiarygodny, a tym bardziej zawiłe relacje, które moim zdaniem zostały niedostatecznie wykorzystane, i przedstawione dość pobieżnie. Za to ciekawie czyta się fragmenty, które przenoszą czytelnika do wydarzeń z roku 1986. Autorka potrafi pisać naprawdę charakternie i nie boi się kreować sytuacji, które wymagają dosadnego języka.

Natomiast chyba najważniejsza jest tutaj puenta. Książka w dużym stopniu ukazuje nam, jak działają mechanizmy kierujące społecznościami. Jak media kreują rzeczywistość, i jak my, zwykli ludzie, jesteśmy podatni na to co zasłyszymy. Zakończenie jest przerażające i przygnębiające. Moim zdaniem brakuje w nim może napięcia, ale emocji na pewno nie. „Dziewczyny…” to dobra lektura. Można stracić z nią trochę czasu i być zadowolonym, jednak na pewno warto uświadomić sobie, że nie o zbrodnie tutaj chodzi, a o ludzi i to oni są centralnym punktem tej historii.

Recenzentka: Żaneta Fuzja Krawczugo

Alex Marwood – Dziewczyny, które zabiły Chloe
Tytuł oryginalny: The Wicked Girls
Tłumaczenie: Magdalena Koziej
Wydawca: Albatros (2015)
Liczba stron: 448
Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także