Film

Alien vs Ninja

Opublikował

dnia

Japończycy to jednak potrafią się bawić! To, co w rękach większości filmowców amerykańskich szybko zamieniłoby się w nudną i żenującą żonglerkę gatunkowymi kliszami, u Japończyków od początku do końca poraża energią i pomysłowością.

Choć, powiedzmy sobie szczerze, nie jest to kino dla każdego. Żeby pokochać „AvN”, trzeba być gotowym na wchłonięcie potężnej dawki kiczu, zarówno w sferze wizualnej (wojownicy ninja zeskakujący z wysokiego budynku jak team Spider-Manów; walka Obcego z bohaterską damą, podczas której ogon monstrum praktycznie zamienia się w gigantycznego penisa; „zarodki” Obcych wyglądające jak małe, ohydnie zmutowane prosiaczki – i tak dalej), jak i fabularnej (kabaretowo przejaskrawiony konflikt między klanami czy wysoce denerwująca postać ninjy-cwaniaczka, który niby to chciałby być najlepszym z najlepszych, ale nie potrafi nawet prosto biegać). Trzeba się też nastawić na produkcję nie oszałamiającą budżetem – przy czym twórcy w większości przypadków nadrabiają brak pieniędzy talentem i pomysłowością (patrz: pełne wigoru sceny walk – najpierw między wojownikami ninja, a później między nimi i Obcym). Krótko mówiąc, jest to raczej rzecz dla tych, którzy dobrze bawili się na wczesnych filmach z Godzillą i taniej, zwariowanej komedyjce sci-fi Petera Jacksona „Bad Taste” niż dla tych, którzy – zgodnie z tytułem filmu – oczekiwaliby w miarę poważnego seansu w duchu „Alien versus Predator”.

A skoro jest już jasne do kogo powinien trafić ten film, parę słów na temat jego fabuły: trójka najznamienitszych wojowników ninja z pewnej japońskiej wioski (w tym wspomniany wyżej idiota, który w żaden sposób pod definicję słowa „ninja” nie podpada – no ale…) gładko rozprawia się ze ścigającymi ich po lesie konkurentami, jednak w pewnym momencie napotyka znacznie niebezpieczniejszego wroga: oślizgłego Obcego poruszającego się równie żwawo jak Predator i wyglądającego jak wściekły, zniekształcony jakąś okropną chorobą delfin. Zaczyna się krwawa jatka, a Obcy nie dość, że piekielnie gibki, szybki i silny, to jeszcze rozsiewa wszędzie swe świniowate „zarodki”, dzięki którym powoli przejmuje kontrolę nad mieszkańcami wioski. Czy nasi ninja naprawdę znajdą jakiś sposób, aby rozprawić się z wrednym przybyszem z kosmosu?

Zresztą: nawet nie ma co odpowiadać na to pytanie. Tak naprawdę w „Alien vs Ninja” liczy się wyłącznie wizualna atrakcyjność scen walk i humor, jakim cały film jest podszyty. No i jeszcze efekty gore, przygotowaniem których zajęła się doświadczona ekipa pod wodzą Tsuyoshiego Kazuno (m.in. „Machine Girl” czy „Tokyo Gore Police”). Pewnie, nie brak tu scen podrasowanych cyfrowo, ale zwolennicy gumowych potworów i silikonowych wnętrzności też będą mieli na co popatrzeć.

Świetnie, że tego rodzaju filmy zaczynają trafiać na nasz rynek – a dodajmy, że wydawca „Alien vs Ninja”, firma What Else!? Films, ma też już w swoim katalogu inne szalone azjatyckie tytuły, m.in. „Mój sąsiad zombie”, „Yakuza Weapon” i „Cold Fish”.

5 out of 6 stars

Recenzent: Bartłomiej Paszylk

Alien vs Ninja
Tytuł oryginalny: Alien vs Ninja
Kraj: Japonia (2015)
Reżyseria: Seiji Chiba
Obsada: Shûji Kashiwabara, Mika Hijii, Ben Hiura, Kôji Inagaki
Dystrybutor: What Else Films

Polecamy także