Muzyka

Allen/Lande – The Great Divide

Opublikował

dnia

warrant_metal_bridge

Kiedy dziewięć lat temu duet Allen/Lande wydawał swoją pierwszą płytę, „The Battle”, wydawało się, że to będzie to jednorazowy projekt. W końcu zarówno Russell Allen, jak i Jorn Lande mieli swoje odnoszące spore sukcesy zespoły (odpowiednio Symphony X i Masterplan), a do tego Lande przejawiał wyraźną tendencję do udzielania się na pojedynczych albumach takich grup czy projektów, jak Brazen Abbot, Nikolo Kotzev’s Nostradamus czy Beyond Twilight (a później również Ayreon, Pushking i wielu innych). A jednak materiał z debiutanckiej płyty Allen/Lande okazał się na tyle mocny – i na tyle dobrze się sprzedał – że panowie współpracują ze sobą do dziś. „The Great Divide” to ich czwarty krążek, do tego trzymający dobry poziom wcześniejszych wydawnictw.

A przecież mogło być zupełnie inaczej! W końcu poprzednie trzy płyty skomponował ceniony gitarzysta Primal Fear, Magnus Karlsson, a za złożenie do kupy utworów na „czwórkę” zabrał się znacznie bardziej kontrowersyjny gitarzysta Timo Tolkki – kiedyś lider power metalowego Stratovarius, a ostatnio założyciel kilku niezbyt żywotnych supergrup w rodzaju Revolution Renaissance czy Avalon. Tolkki nieraz dowiódł, że potrafi wymyślać najprawdziwsze metalowe hity, ale po odejściu ze Stratovarius albo nie starczało mu dobrych pomysłów na cały album, albo w ogóle nie umiał z siebie wykrzesać porządnych, godnych zapamiętania riffów i melodii. A tymczasem „The Great Divide” to rzecz równa, wciągająca i zagrana z odpowiednią parą. Mamy więc do czynienia nie tylko z kolejnym udanym dziełem duetu Allen/Lande, ale również z najlepszym od lat krążkiem, w tworzeniu którego maczał paluchy Tolkki.

Przy czym nie mówimy tu oczywiście o płycie, która odkrywałaby nowe muzyczne lądy czy pozwalała wokalistom zabłyszczeć w innym repertuarze niż do tej pory. Przeciwnie – opiera się ona na sprawdzonych patentach i poszczególne często kojarzą się ze stylem legendarnych rockowych i metalowych formacji, w których panowie Allen, Lande i Tolkki z pewnością zasłuchiwali się za młodu. Posłuchajcie chociażby takiego „Down from the Mountain”: toż to istny (choć odrobinę mniej rozkrzyczany) Judas Priest! A z kolei takie „Lady of Winter” czy epicki utwór tytułowy mogą się kojarzyć z mniej pancernymi kawałkami Dio. Nie brak też nawiązań do stylistyki Whitesnake (w „Hymn for the Fallen”), z którą, jak wiadomo, od zawsze kojarzony był Jorn (na początku kariery śpiewał w końcu z eks-członkami tej grupy w formacji The Snakes). Natomiast otwierający płytę energiczny utwór „Come Dream With Me” albo trzeci w zestawie, piekielnie chwytliwy „In the Hands of Time”, brzmią jak najepsze hiciory Stratovarius. Czy to jednak źle, że na każdym kroku słyszymy tu takie czy inne nawiązania i inspiracje? Niekoniecznie – najważniejsze przecież, że Tolkki pozwolił wokalistom po raz kolejny popisać się swoimi nieprzeciętnymi umiejętnościami, dbając jednocześnie o różnorodność całego materiału i o odpowiednie stopniowanie napięcia (zaczyna się mocno, później żwawsze kawałki przeplatają się z leniwszymi, a na finał dostajemy zadumaną kompozycję „Bittersweet”).

Kto więc ceni sobie któregokolwiek z trzech artystów zamieszanych w nagranie „The Great Divide”, może w ciemno inwestować w ten krążek. Świata spod nóg Wam nie wyrwie, ale założę się, że przez długi czas nie będziecie się umieli uwolnić od poupychanych tu melodii.

4 out of 6 stars

Recenzent: Bartłomiej Paszylk

Allen/Lande – The Great Divide
Label: Frontiers Records (2014)
Dystrybutor: Mystic Production

Polecamy także