Literatura

Anders Roslund, Börge Hellström – Dwaj żołnierze

dnia

dwaj_zolnierze

Najnowsza na polskim rynku książka szwedzkiego duetu Roslund/Hellström zatytułowana „Dwaj żołnierze” to znakomity thriller, który doskonale wpisuje się w popularny nurt skandynawskiej prozy kryminalnej. Już od znakomitej i bezkompromisowej „Dziewczyny, która chciała się zemścić” duet ten pokazał, że nie ma sobie równych w tworzeniu realistycznych, mrocznych wizji opartych na problemach, jakie trawią z pozoru idealne szwedzkie społeczeństwo.

Raby to dzielnica Sztokholmu słynąca z przestępczości. Kwitnie tu przemoc, chuligańskie wybryki, handel narkotykami. Dzielnicą rządzą młodociane gangi, mocno zhierarchizowane, tworzące patologiczny model quasi-rodziny, a ich członkowie uznają się za braci. I bezwzględnie domagają się wierności i posłuszeństwa. Za złamanie zasad nie ma innej kary, jak brutalna przemoc, bowiem rodzina w ich rozumieniu musi sobie ufać i trwać razem aż do śmierci. Głównymi bohaterami powieści są dwaj przyjaciele, Leon i Gabriel. Wywodzący się z rozbitych rodzin, wychowywani przez samotne matki, nazbyt szybko poznają twarde prawa, rządzące ulicą oraz złudne poczucie władzy, jaką daje przemoc. Bo spirala przemocy nakręca się z każdym kolejnym czynem, z każdą decyzją mającą na celu wzmocnienie pozycji gangu. I szykują akcję, która wstrząśnie całą Szwecją…

„Dwaj żołnierze” to świat, jakiego nie chcielibyśmy poznać z bliska. To świat pełen brutalności, przemocy i wszechobecnego terroru młodocianych, którym jest wszystko obojętne, bowiem nie widzą oni dla siebie żadnej przyszłości. Przynależność do grupy daje im poczucie jedności i siły, a także władzy i kontroli nad społeczeństwem, które ich odtrąca. Jednak autorzy powieści mocno akcentują fakt, że ci młodzi przestępcy są jednocześnie ofiarami. Ofiarami społeczeństwa pozującego na idealne, ale też robiącego, co się da, aby nie dostrzec problemu, aż staje się on tak duży, że nikt nie jest zdolny go opanować. Bohaterowie tej opowieści jeszcze całkiem niedawno byli przecież dziećmi. Dziećmi, którym nikt nie wskazał właściwej ścieżki, nie dał szansy, nie pomógł. Odtrącone przez nieczuły system wychowały się same, poznając tylko jedno prawo – prawo silniejszego.

Atmosfera książki jest mroczna, duszna, przytłaczająca. Świat przedstawiony przez autorów daleki jest od tego, jak zwykliśmy wyobrażać sobie Szwecję. Moim zdaniem jest to świat mocno przejaskrawiony – z racji braku jakichkolwiek treści czy obrazów pozytywnych, choćby w życiu pobocznych bohaterów, przynajmniej gdzieś głęboko w tle. Jednak zabieg ten zdaje się być starannie przemyślany. I – jeśli spojrzymy na wcześniejsze książki szwedzkiego duetu – możemy być tego pewni. Roslund i Hellstrom przejaskrawiają obraz przemocy wśród młodocianych, czyniąc ją wszechobecną i w zasadzie nie do opanowania, ale jest to prosty chwyt, mający na celu uwrażliwienie społeczeństwa na sam fakt istnienia takiego problemu. „Grzechy” szwedzkiego systemu socjalnego są w powieści aż nadto mocno akcentowane, a bohaterowie są w równym stopniu pokazani jako przestępcy, jak i jako ofiary.

Mówiąc krótko, Roslund i Hellström chcą wstrząsnąć szwedzkim społeczeństwem, uderzając w nich z całą brutalnością ogromem problemu. Tu nie ma spektakularnych akcji, szaleńczych pościgów i widowiskowych strzelanin. Brak tu rozmachu rodem z Hollywood (co często staje się udziałem zachodniej prozy kryminalnej). Skandynawska literatura ma bardzo charakterystyczne cechy, opierające się na bardzo silnym przekazie emocjonalnym. Duet autorów doskonale rozumie ten mechanizm i z powodzeniem go wykorzystuje. Na próżno szukać w tej książce nadziei, przysłowiowego światełka w tunelu. Fatalizm całej walki, jaką prowadzi policja jest dla nas aż nadto wyczuwalny. Z każdą stroną jesteśmy mocniej przekonani o tym, że cała historia nie będzie miała dobrego zakończenia, bo tu po prostu nie ma miejsca na happy end. A kiedy prowadzący sprawę komisarz modli się w duchu, by chłopcy nie przekroczyli granicy – my już jesteśmy pewni, że nie mogą jej nie przekroczyć; ich tragizm polega na tym, że tak naprawdę nie mają wyboru. Cały ich świat, w jakim żyli, w jakim się wychowywali, ukształtował ich jednokierunkowo, nie wskazując żadnej alternatywy. I z jednej strony czujemy do nich niechęć – za to, jakimi są – ale jednocześnie możemy poczuć też antypatię do samych siebie. Bo jesteśmy częścią społeczeństwa, które poprzez swoją bierność uczyniło ich tymi, kim są.

Polecam tę książkę wszystkim fanom dobrego – nie tylko skandynawskiego – kryminału. Ale też lojalnie ostrzegam: to trudna, przytłaczająca proza, która nie pozostawi Was obojętnymi. Ale może to i dobrze? Może jeszcze mamy czas, by nasze przedmieścia wielkich miast nie stały się kolejnym Raby?

5 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Anders Roslund, Börge Hellström – Dwaj żołnierze
Tytuł oryginalny: Tva soldater
Tłumaczenie: Wojciech Łygaś
Wydawca: Albatros (2015)
Liczba stron: 655

Polecamy także