Literatura

Anna Bichalska – Czarci Most

Opublikował

dnia

czarci_most_okladka

Debiutancka powieść Anny Bichalskiej to utwór tyleż godny zauważenia (a miejscami nawet frapujący), co artystycznie nierówny. Z pewnością autorce udało się przełamać skonwencjonalizowany schemat historii o drogach/mostach wiodących dalej, niż pragnęliby tego bohaterowie. Nietuzinkowy jest również jej inspirowany po części koncepcjami szamańskimi pomysł na warstwowość rzeczywistości, której aspekty przenikają sie w nielicznych miejscach ogniskujących działanie energii duchowej.

Paradoksalnie jednak to, co przy odpowiednim rozłożeniu akcentów fabularnych stanowiłoby najmocniejszą stronę powieści jest zarazem jej słabością. Autorka zaproponowała bowiem niezwykle pewną interesującą, zakotwiczoną w tradycji kulturowej wizję i… na tym poprzestała. Co więcej: uczyniła to na tyle zdawkowo, że rozbudzając zainteresowanie nie zaspokoiła go w znikomy choćby sposób. Owszem, dowiadujemy się, że most, od którego wzięła nazwę tytułowa osada prowadzi dalej, niż na drugą stronę jaru; że istnieją portale, niekiedy ukryte w najmniej spodziewanych miejscach (np. w lodówce); że miasteczko oglądane z perspektywy rożnych Warstw nie zawsze wygląda tak samo. Cóż z tego jednak, skoro więcej w tej kreacji przestrzeni deklaratywności, niż przemyślanego konceptu, dzięki któremu czytelnik zdolny byłby odczuć egzotykę i osobliwości poszczególnych Warstw; szczególnie wiele można byłoby sobie obiecywać po obrazie Pustkowi, które jednakże zostały ukazane w sposób nazbyt zdawkowy, aby podczas lektury możliwe stało odczucie ich grozy. Sceneria akcji utworu to niestety najmniej przemyślany element całości.

A szkoda, bowiem z tych niewielu wzmianek, które autorka zechciała nam udostępnić wyłania się potencjalnie całkiem interesująca wizja; tym bardziej jednak niezrozumiałe jest tak niefrasobliwe rozłożenie akcentów, że odbiorcy wypada jedynie zdać się na własną wyobraźnię. A o ile przywykliśmy do realizacji założeń nurtu „urban fantasy” w realiach wielkomiejskiej aglomeracji, prowincjonalna sceneria nadal mogłaby wiele pod tym względem zaoferować (tym bardziej, że Bichalska nie powiela pomysłów Andrzeja Pilipiuka ani Joanny Łańcuckiej).

Jedno jest pewne: nie wdając się w jałowe rozważania dotyczące powodów, dla których autorka „Czarciego Mostu” więcej obiecuje, niż może zaofiarować (być może zawiodła cierpliwość, konieczna by debiut nie był przedwczesny) wypadnie stwierdzić, iż czas przeznaczony na lekturę trudno uznać za stracony. Jest w pisarstwie Bichalskiej coś, co pozwala uznać ją za obiecującą debiutantkę, przed którą droga do pisarskiej sławy wciąż jest jeszcze daleka, niemniej warto zainwestować czas i wysiłek, by ją pokonać. Na razie bowiem otrzymaliśmy powieść dość interesującą, by warto było zapamiętać nazwisko jej autorki i mieć nadzieję, że kolejna książka (w której może dane nam będzie powrócić do Czarciego Mostu?) okaże się świadectwem rozwoju artystycznego pisarki.

3 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Anna Bichalska – Czarci Most
Wydawca: Videograf (2015)
Liczba stron: 330

Polecamy także