Literatura

Anthony Horowitz – Cyngiel śmierci

Opublikował

dnia

cyngiel smierci recenzja

W myśl deklaracji zawartej w posłowiu „Cyngla śmierci”, utwór ten został inspirowany notatkami, które Anthony`emu Horowitzowi udostępnili spadkobiercy Iana Fleminga. Tym samym, mamy do czynienia z powieścią napisaną wprawdzie współcześnie, lecz osnutą na pomyśle fabularnym sprzed lat. Być może dlatego najnowsza powieściowa odsłona przygód agenta 007 to powrót do „złotej ery” filmowych przygód Jamesa Bonda, kiedy w jego postać wcielali się Roger Moore i Sean Connery. I nie chodzi tu o usytuowanie akcji „Cyngla śmierci” bezpośrednio po zdarzeniach składających się na fabułę filmu pt. „Goldfinger” (Wielka Brytania-USA 1964, reż. Guy Hamilton). Tym, co w największym stopniu decyduje o pokrewieństwie filmu sprzed ponad pół wieku i powieści to zbliżona atmosfera; jest ona zarazem nie nazbyt odległa od oryginalnego pisarstwa Iana Fleminga. Zmienił się jednak kontekst społeczny, decydujący o odczytaniu tego pisarstwa, a i sam Fleming dziś traktowany jest jako twórca wzorcowych realizacji powieści sensacyjno-szpiegowskiej.

Na szczęście trudno powieść Horowitza określić mianem pastiszu flemingowskiego stylu. Jeśli bowiem nawet uznamy pastisz za wyraz pełnego hołdu artystycznego wobec pierwowzoru, będzie on nadal grą literacką, na odbiorze której zaważy dystans autorski. Tymczasem „Cyngiel śmierci” to nie tyle dyskusja, co — prowadzony na różnych poziomach — dialog z pisarstwem twórcy postaci Jamesa Bonda. Zarazem powieść ta zdaje się wyrażać nostalgię za niegdysiejszą estetyką kinowego obrazu, podporządkowaną kryteriom Hollywood. Oczywiście pisarz ma świadomość, że nie sposób oddać ją w słowie nie popadając w banał. Zapewne z tego powodu Horowitz intencjonalnie wiele scen kreśli tak, że zdają się one być filmowymi kadrami przeniesionymi na karty powieści (reprezentatywny pod tym względem pozostaje epizod z wyścigiem), zarazem jednak nie ulegając pokusie uczynienia z „Cyngla śmierci” powieściowego odpowiednika filmu, w którym liczy się oszałamiające tempo akcji. Toteż w utworze wiele miejsca poświęcono oddaniu realiów kulturowo-obyczajowych końca lat 50. XX wieku, szczególnie dbając nie tylko o uprawdopodobnienie fabuły dzięki przywołaniu niegdysiejszych marek przedmiotów codziennego użytku, ale i stworzenie portretu psychologicznego bohaterów, dzięki któremu ich decyzje stają się bardziej wiarygodne dla współczesnego czytelnika.

Taka strategia artystyczna wyznacza tempo akcji, które — wbrew temu, czego moglibyśmy oczekiwać po utworze sensacyjnym — nie jest nazbyt pospieszne. Jednakże to właśnie dzięki takiemu rozłożeniu akcentów czytelnik ma możliwość odczucia narastającego dramatyzmu fabuły, zaś wszelkie dodatkowe — z perspektywy rozwoju akcji zbędne — szczegóły i wątki (jak chociażby zemsta okaleczonego rosyjskiego kierowcy rajdowego, bądź informacje na temat karabinu M60, wykorzystanego w zamachu na Bonda) podsycają jedynie ciekawość czytelnika.

5 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Anthony Horowitz – Cyngiel śmierci
Tytuł oryginalny: Trigger Mortis
Tłumaczenie: Maciej Szymański
Wydawca: Rebis (2015)
Liczba stron: 280

Polecamy także