Literatura

Blake Crouch – Mroczna materia

dnia

mroczna materia

Blake Crouch napisał powieść, która wymyka się jednoznacznej klasyfikacji gatunkowej. Czym jest tak książka? Thrillerem s-f o fizyce kwantowej i wielowymiarowości wszechświata? Powieścią obyczajową o brzemieniu odpowiedzialności za wybory życiowe, gdzie karierę poświęca się w imię miłości i macierzyństwa? A może historią sensacyjną w konwencji „uciekiniera mierzący się z potężnymi siłami, które prawo mają za nic”? Czy wreszcie opowieścią egzystencjalną o mierzeniu się z prawdą na temat własnej tożsamości, tym, co nas definiuje i określa?

W „Mrocznej materii” wszystkie te wątki łączą się w jedno i choć wydawać by się mogło, że jest to mieszanka niemożliwa do realizacji, to Crouch udowadnia, że wprawny autor poradzi sobie i z takim wyzwaniem. W książce zachwyca przede wszystkim doskonała kreacja postaci, zwłaszcza głównego bohatera, w którym umysł badacza, naukowca mierzy się z emocjami kochającego ojca i męża. Ogółem kreacje stworzone przez Croucha są nad wyraz ludzkie, realistyczne w swych emocjonalnych rozterkach, w swoich wątpliwościach i tęsknotach do tego, co porzuciły, mimo jednoczesnej radości z tego, co mają. To bodaj pierwszy przykład w popkulturze, gdzie genialny naukowiec determinowany jest nie tylko przez pragnienie realizacji pasji badawczej. Co więcej, jest zdolny odrzucić ją, zrezygnować z niej w imię uczucia, w imię budowania rodziny. Jego partnerka zresztą też poświęca karierę artystyczną, więc nie jest w swym podejściu osamotniony. Obydwoje coś poświęcają, obydwoje z czegoś rezygnują na rzecz budowania wspólnej przyszłości. I obydwoje, po latach odczuwają iskrę goryczy za tym, co utracili. I to właśnie świadczy o ich autentyczności, o wspaniałym zobrazowaniu człowieka miotanego pomiędzy pragnieniami, z których można wybrać tylko jedno.

Jednak to tylko jedna warstwa książki. Kolejna, nie mniej znacząca, to wątek naukowy, o którym wspominałem na wstępie. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, by nie psuć Wam przyjemności odkrywania jej wraz z lekturą, jednak jeśli nie słyszeliście o eksperymencie teoretycznym z „kotem Schrödingera”, to może warto poszperać za tym w sieci? Całą resztę autor wyłoży Wam w sposób prosty i rzeczowy. Elementy stricte naukowe, choć na razie opierają się na czystej fikcji lub co najwyżej teoretyzowaniu w obrębie nauk fizycznych, stanowią doskonały przykład nowatorskiego wykorzystania znanego z dorobku literatury s-f motywu.

Dodatkowo, poczucie osaczenia, jakiego w swojej ucieczce/pogoni doświadcza nasz bohater jest znakomitym zabiegiem stosowanym w celu podtrzymania tempa akcji. Czytając kolejne strony, ani przez moment nie możemy być pewni, czego się spodziewać, czym zaskoczy nas fabuła „Mrocznej materii”. Owszem, główny bohater może zdawać się nieco nieudolny, może popełniać karygodne – z naszego punktu widzenia – błędy. Jednak kiedy postawimy się w jego sytuacji… Łatwo sobie uświadomić, że pod presją też z dużą dozą prawdopodobieństwa byśmy je popełnili.

Crouch – który jest autorem głośnej serii „Wayward Pines” – lubi estetykę postapo i w „Mrocznej materii”, miejscami też się na nią natkniemy. Widać, że ten motyw jest bliski autorowi i sięga po niego często. Tu – całe szczęście – nie zdominował powieści, a jedynie stanowi element uzupełniający, dawkowany w niewielkiej ilości. Jak zresztą wiele innych motywów, zgrabnie układanych przez Croucha w jedną z najciekawszych powieści tego roku.

Styl pisarza jest rzeczowy, minimalistyczny. Nie przesadza on z rozbudowywanymi zdaniami, pisze krótko, konkretnie. Rzekłbym – oszczędnie. Jednak – paradoksalnie – taki sposób pisania okazuje się doskonałym nośnikiem emocji, jakie autor chce przekazać. Idealnie pozwala uwypuklić cechy bohaterów, ukazać konkretne zdarzenia, ubrać w słowa rzeczywistość, jaką mamy zobaczyć oczami wyobraźni.

Zakończenie zaskoczy chyba każdego. Z jednej strony mamy sprawnie dokończone wątki powieściowej historii, z drugiej swobodnie moglibyśmy oczekiwać kontynuacji. Finał jest na tyle domknięty, by nie pozostawiał poczucia niedosytu, a jednocześnie łatwo dostrzec furtkę, którą autor mógłby otworzyć, jeśli chciałby z powieści wycisnąć więcej.

Jest to z pewnością jedna z takich książek, które czyta się z zapartym tchem. Brak ściśle określonej przynależności gatunkowej sprawia, że nowa powieść Croucha ma szansę trafić do szerokiej grupy odbiorców. Nie zmienia to faktu, że jest głównie literaturą rozrywkową. Ale w tym pozytywnym znaczeniu. Autor prowadzi grę z czytelnikiem, co krok sugerując zawarte między wierszami pytanie: „A co Ty, czytelniku, wybrałbyś na miejscu powieściowego bohatera? Jak byś postąpił?”

„Mroczna materia” to doskonała lektura dla tych, którzy lubią powieści nieszablonowe, balansujące pomiędzy konwencją gatunkową, otwierające szerokie możliwości interpretacyjne. Polecam, bo to jedna z ciekawszych powieści, jaka pojawiła się na polskim rynku tego roku.

6 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Blake Crouch – Mroczna materia
Tytuł oryginału: Dark Matter
Tłumacz: Paweł Wieczorek
Wydawca: Zysk i S-ka (2016)
Liczba stron: 344

Polecamy także