Gra

Boss Monster: Gra karciana o budowaniu podziemi

Opublikował

dnia

pic2621260_lg

Moda na retro nie przemija, a pokolenie lat 80. uparcie pielęgnuje swoją nostalgię. Nic dziwnego, że na bazie sentymentów pojawiają się coraz ciekawsze propozycje dla miłośników muzyki, filmów i w szczególności gier. Tym razem zamiast opowieści o emulatorach i pikselach będzie o grze karcianej. Zaraz, napisałem, że nie będzie pikseli? Błąd.

Rozmazanych kwadracików mamy tutaj bardzo dużo, bowiem podobnie jak prezentowana przez wydawnictwo Portal gra „Waleczne Piksele” (w zasadzie dwie części) nawiązuje do gier komputerowych masowo produkowanych na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku. O ile tam mamy do czynienia z rozbudowaną strategią, w przypadku „Boss Monster” na myśl przychodzi od razu sławetny „Dungeon Keeper”. Rodzi się od razu pytanie, czy tego typu grę da się przenieść na stół karciany? Coś podobnego oferował już kiedyś „Dungeon Lord” przy użyciu planszy. Omawiany tytuł okazuje się być znacznie mniej złożony, przez co łatwiejszy w odbiorze i bardziej grywalny.

2-1Nasze zadanie jest proste. Na początku losujemy jednego z tytułowych bossów. Do wyboru jest m.in. Król Ropuch (Sułtan rynsztoków), Bałamutia (Magini cielesnego powabu), Robobo (Golem-demolka) czy Cerebellus (Mózg wszystkich mózgów). „Szefowie” są znakomicie zróżnicowani, każdy z nich posiada indywidualne cechy pozwalające w inny sposób poprowadzić rozgrywkę. A na czym ona polega? Oczywiście na eliminacji bohaterów. Wzorem wspomnianego „Dungeon Keepera” wcielamy się w tytułowego Bossa i staramy się zdobyć dziesięć dusz, co staje się synonimem zwycięstwa. Aby je zdobyć, musimy zwabić do siebie naiwnych herosów, ale nie stać się ich ofiarą, należy odpowiednio zadbać o rozbudowę sieci komnat prowadzących do naszej siedziby. W nich zaś umieszczamy pułapki, rozwijamy czary i staramy się być szybsi, niż pozostali gracze

Chociaż na początku można odnieść wrażenie, że gra jest skomplikowana, już po pierwszej rozgrywce wszystko staje się jasne, a wszystkie zasady okazują się intuicyjne. W ogólnym zarysie całość sprowadza się do działań, które rozgrywamy podczas rundy. Ta zaś dzieli się na kilka faz. Najpierw w mieście pojawiają się dwaj bohaterowie. Wyruszają oni do tego z lochów, który posiada najwięcej interesujących danego herosa „itemów”. Symbolizują je: miecz, księga, relikwia i sakwa złota. Przyciągają one kolejno: Wojownika, Maga, Kapłana i Złodzieja. Druga faza, to faza budowy, w której gracze dokładają następne komnaty do swych lochów. Mogą to być komnaty z potworami lub z pułapkami, wypaśne lub zwykłe. Każda z nich zadaje od zera do pięciu punktów obrażeń, warto więc rozkładać je sensownie, bowiem bohaterowie dysponują czterema, sześcioma i ośmioma punktami życia, a legendarni sięgają nawet trzynastu. Niepowstrzymany bohater z kolei zadaje obrażenia naszemu bossowi, gdy liczba ich zaś pięć osiągnie, ten martwym nieodwołalnie będzie. W kolejnej fazie głodni wrażeń i majątku bohaterowie ruszają do podziemi i poprzez fazę przygód zmierzają do leża naszego „szefa”. W tym czasie możemy ich jeszcze próbować powstrzymać czarami, względnie za ich pomocą popsuć nieco krwi innym graczom. Potem zaś następuje koniec rundy i podliczenie punktów. Jeśli ktoś złowił 10 dusz zwycięża, kto poniósł 5 obrażeń odpada.

4Rozgrywka jest niezwykle przyjemna i dynamiczna, jedna partia, przy czterech graczach nie zajmie więcej niż pół godziny. Krótko mówiąc, znakomita rozgrywka dla miłośników starych gier i dobrych karcianek.

Na koniec dwie sprawy. Jedna na plus: klimat wydania. Pudełko stylizowane na opakowania z pierwszych gier na NES’a (Super Mario Bros.) i 155 kart ozdobionych jakże uroczą pikselozą, gdzie nawet każdy bohater ma indywidualne imię i cechy, a całość roi się od rozmaitych smaczków i odwołań do popkultury. Coś wspaniałego. Druga na minus: nadmierna losowość. Pomijając fakt, że czasem na początku do jednego gracza może trafić naraz grupka bohaterów, którzy szybko sobie z nim poradzą, różnorodność bossów bywa również kłopotliwa. Niektórzy z nich w trakcie swoich awansów mogą znacznie więcej niż pozostali, tym samym, czasem już przy pierwszym rozdaniu wysuwają się znacznie na prowadzenie, którego mogą później nie oddać.

Mimo to, jest to tytuł, który powinien trafić w gusta wszystkich miłośników karcianek i oldschoolowych gier. Liczę, że dodatek do niego również trafi na polski rynek.

Recenzent: Łukasz Radecki

Boss Monster: gra karciana o budowaniu podziemi
Tytuł oryginalny:Boss Monster: The Dungeon Building Card Game
Wydawca: Trefl Joker Line (2015)
Twórcy: Johnny O’Neal, Chris O’Neal
Liczba kart: 155
Łukasz Radecki

Pisarz, recenzent, muzyk, pracoholik. Współpracuje z Grabarzem Polskim, Dziką Bandą, Horror Online, Rzecz Gustu i Atmospheric Magazine. Uwielbia wszystko, co podobało mu się gdy był 20 lat młodszy.

Polecamy także