Literatura

Bruce Dickinson – Do czego służy ten przycisk? Autobiografia

Opublikował

dnia

Autobiografia Bruce’a Dickinsona – czy może być coś bardziej ekscytującego dla fana heavy metalu? Bo tu nie chodzi przecież tylko o to, że wokalista jednej z najsłynniejszych i najlepszych formacji muzycznych w historii rocka spisał swoje wspomnienia. Znamienne jest to, że zrobił to samodzielnie i że już wcześniej pokazał, że pisać potrafi.

Wszyscy fani Iron Maiden wiedzą, że Dickinson to nie tylko wokalista, ale także pilot samolotów pasażerskich, pisarz, szermierz, scenarzysta. A przede wszystkim wielki erudyta, który z równą pasją opowiada o samolotach w programach dokumentalnych na kanale Discovery, jak i prowadzi spotkanie motywacyjne dla ludzi biznesu. W międzyczasie wiódł całkiem udaną karierę solową, a niedawno zwycięsko wyszedł ze starcia z rakiem. Niemal sześćdziesiąt lat życia, ale przygód i anegdot, którymi obdarzyć można by kilku innych i też byliby zadowoleni. Pytanie tylko, czy zadowoleni z książki będą fani… Nie warto ukrywać, że po publikację sięgną przede wszystkim ci, którzy codziennie krzyczą w rytm kolejnych płyt: „Up the Irons!”

Jak zwykle w przypadku takich historii, trzeba wziąć pod uwagę postać autora. Szczególnie, że Bruce jest gadułą i lubi opowiadać dużo i barwnie. Czy zawsze w zgodzie z prawdą? To już trzeba zweryfikować samemu na podstawie innych wydawnictw, (dość powiedzieć, że niektóre z wersji jego historii rozmijają się z tymi, które przedstawił w oficjalnej biografii Mick Wall „Run to the Hills”, czy które opisał Paul Stennig w „Historii Żelaznej Dziewicy”). Takie jednak są prawa autobiografii, nikt nie oczekuje po nich obiektywizmu. Bruce o tym pamięta, stara się więc poprowadzić historię tak, by była interesująca, przynajmniej z jego punktu widzenia. Istotne jest to, że podchodzi do sprawy z iście brytyjskim szacunkiem i raczej nikomu żadnych szpilek nie wbija, wszelkie brudy zostawiając pod dywanem. Co więcej, w posłowiu zaznacza, że celowo uniknął tematu małżeństw, dzieci, rozwodów, zarówno swoich, jak i kolegów, wszelkie ekscesy rock n’ rollowego etosu redukując do minimum. Tam gdzie się nie dało przemilczeć pewnych kwestii, nie chowa głowy w piasek, czy to w przypadku narkotykowych ekscesów zespołu, czy swoich wpadek po alkoholu. Ze swadą i humorem opowiada o swoim dzieciństwie, problemach w szkole i poza nią, a także o początkach kariery muzycznej. Do tego ostatniego wątku podszedł zresztą z dużym dystansem: „Postanowiliśmy rozpaść się u szczytu sławy ze względu na naciski komercyjne i dlatego że dwóch naszych gitarzystów miało wakacyjne prace” – pisze na przykład o jedynym koncercie swojego pierwszego zespołu. Rozdziały są zaskakująco krótkie, ale czytelnik łapie się na taki sposób prezentowania historii myśląc: „a, przeczytam jeszcze jeden”. I ta metoda działa, szczególnie, że wątek Iron Maiden pojawia się dopiero w okolicach setnej strony i co znamienne, nie zajmuje w książce szczególnego miejsca. Oczywiście, Bruce wspomina niektóre trasy, pojedyncze koncerty, wymyślone przez siebie tytuły, albo ulubione piosenki. Ale w gruncie rzeczy koncentruje się na drobnych detalach, anegdotach przedstawiających jego samego oraz zespół od nieznanej do tej pory strony. Owszem, jest to światło subiektywne i stronnicze, ale dopóki żaden z innych muzyków (szczególnie Steve Harris) nie zdecyduje się na upublicznienie swoich wspomnień, pozostanie nam tylko wersja Bruce’a. A ten częściej niż o koncertach i trasach pisze o treningach i sukcesach szermierczych, które później ustąpiły miejsca pasji do lotnictwa. I tu dopiero zaczynają się szczegółowe opisy i wspomnienia z lotów, kursów i egzaminów. Humor i gawędziarstwo ustępują miejsca w książce dwa razy. Raz, gdy Bruce opowiada o swoim wyjeździe do Sarajewa w trakcie trwającej w Jugosławii wojny domowej, a drugi, gdy opowiada o swojej walce z rakiem. W obu przypadkach rozdziały stają się dłuższe, w obu znika dowcipna lekkość, a jej miejsce zajmuje skrywany między wierszami strach. I choćby z tego względu warto sięgnąć po tę książkę, by zobaczyć ludzkie oblicze Dickinsona, nawet jeśli jest to oblicze, jakie on chce nam zaprezentować. Za te wszystkie lata, w trakcie których stał za mikrofonem, czy to w Iron Maiden, czy solowo – należy mu się. Tym bardziej, że autor nie byłby sobą, gdyby w tekście nie zawarł kilku interesujących nauk – z których najważniejsza wydaje się być ta, że miał wyjątkowe życie, pomimo, a może dzięki popełnionym błędom, bo to właśnie dzięki nim zdobywa się doświadczenie i hartuje ducha. Poczytajcie więc, jak hartuje się ciężki metal.

Recenzent: Łukasz Radecki

Bruce Dickinson – Do czego służy ten przycisk? Autobiografia
Tytuł oryginalny: What Does This Button Do?
Tłumaczenie: Jakub Michalski
Wydawca: Wydawnictwo SQN (2017)
Liczba stron: 368
Łukasz Radecki

Pisarz, recenzent, muzyk, pracoholik. Współpracuje z Grabarzem Polskim, Dziką Bandą, Horror Online, Rzecz Gustu i Atmospheric Magazine. Uwielbia wszystko, co podobało mu się gdy był 20 lat młodszy.

Polecamy także