Muzyka

Cancer Bats – Searching for Zero

Opublikował

dnia

thecrowncb2015

Po licznych recenzjach, które w ostatnich czasach odbiegały nierzadko od moich głównych upodobań muzycznych z dużą dozą niepewności podchodzę do albumów określanych gatunkowo jako krzyżówka punk rocka, hardcore’a i metalu. Dlatego też niezbyt śpieszyłem się z zagłębieniem w muzykę wypełniającą piąty krążek Amerykanów. Za to kiedy już go odpaliłem…

Przyznaję, jak zwykle bez bicia, że wcześniejsza twórczość Cancer Bats była mi zupełnie obca i w zasadzie spodziewałem się kolejnej niezbyt udanej hybrydy wspomnianych wyżej gatunków, tymczasem to co znalazło się na „Searching for Zero” to niezwykle energetyczna i bardzo emocjonalna fuzja dźwięków pełnymi garściami czerpiąca zarówno z melodyjnych odmian punk rocka, jak i ciężkich klimatów Black Sabbath. Nie mogło zresztą być inaczej, bowiem produkcją płyty zajął się Ross Robinson, facet odpowiedzialny za przynoszące multi-platynę brzmienie takich grup jak Slipknot, Sepultura czy… The Cure. Jakby nie wyglądały te nazwy w zestawieniu obok siebie, tak jedno jest pewne: brzmienie tej płyty jest znakomite. Bębny odpowiednio mocne, ale naturalne, zadziorne gitary uwypuklające wredne i agresywne riffy, no i ten bas… Przesterowany i bulgoczący tak, że aż się robi przyjemnie. Do tego wokalista, który dwoi się i troi zaskakując na każdym kroku.

Już pierwszy kawałek „Satellites” rozpoczyna się okrzykami charakterystycznymi dla The Offspring, szybko jednak przechodzi w hardcore’ową łupankę, choć melodia powraca w refrenach czyniąc ten numer na pewno najbardziej przyjaznym dla stacji radiowych. Podobny schemat przewija się przez kolejne dwa utwory, „True Zero” i „Arsenic in the Year Zero”, gdzie punkowa melodyka przeplata się z hardcore’owo-thrashowymi riffami i wywrzeszczanymi słowami. Wszystko to zaś jest zaskakująco przemyślane i mimo swej niewątpliwej przebojowości – agresywne. Prawdziwe zaskoczenie następuje wraz z rozpoczęciem „Beelzebub”. Tak może się nazywać tylko kawałek doom/stoner rockowy i rzeczywiście, chłopaki wchodzą tu z riffem, którego nie powstydziłby się Tony Iommi. No i ten refren… Toż to brzmi jak żywcem wyrwane ze starych płyt Black Sabbath. Nie może być mowy o przypadku, bowiem jak wieść niesie, próbując wydobyć z muzyków jak najbardziej stosowne, organiczne i żywe brzmienie skierowali ich właśnie w tę stronę. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem panowie pod przykrywką Bat Sabbath pogrywają sobie czasem covery Sabbathów.

Takie znakomite riffowanie doom/stonerowe powraca jeszcze w „Cursed with a Conscience” i „Dusted”, ale Cancer Bats nie zapominają o swoich korzeniach i kiedy chcą, potrafią naprawdę ostro przyłoić czego dowodem jest niemal thrashowy „All Hail”, czy wściekły „Devil’s Blood”. Nie zabrakło też stonerowych galopad jak w „Busted”, który znów brzmi jak rzecz wykradziona z archiwum Iron Mana.

Krótko mówiąc – świetna, kipiąca energią płyta, która na pewno otworzy przed Cancer Bats nowe drzwi i możliwości. Zasługują na to.

5 out of 6 stars

Recenzent: Łukasz Radecki

Cancer Bats – Searching for Zero
Label: Noise Church Records (2015)
Dystrybutor: Mystic Production

Polecamy także