Literatura

China Miéville – Toromorze

dnia

toromorze

Wyobraźcie sobie świat pokryty pustynią. Ciągnącą się po horyzont, tylko gdzieniegdzie poprzetykaną pojedynczymi grupami skał. Wyobraźcie sobie tę pustynię, posiekaną nitkami stalowych szyn, zwrotnic, węzłów kolejowych i torów. To właśnie jest toromorze.

Po tej niezliczonej ilości torów bez wytchnienia suną pociągi. Kolejowe składy napędzane paliwem, parą, elektrycznością, a nawet z napędem zwierząt pociągowych, czy żagli. Pociągi, jak okręty, żeglujące po zapętlających się i krzyżujących bezustannie torach, dążące bezustannie do ściśle wyznaczonych celów. Pod powierzchnią rozległych piaszczyzn żyje wiele niebezpiecznych zwierząt. Niebezpiecznych, ale też cennych, bowiem takie kretoryje np. mają cenne mięso, skórę, czy tłuszcz. Stąd popularność kretowników – składów pociągowych specjalnie przystosowanych do polowań na te wielkie drapieżniki. Ale też odzysk jest całkiem dochodowym zajęciem. Poszukiwanie pozostałości po dawnych cywilizacjach technologicznych to zajęcie niewiele mniej niebezpieczne, niż polowania, a obiecujące naprawdę dobre zyski. Główny bohater, Sham Yes ap Soorap , służący na kretowniku Medes jest świadkiem niejednego, epickiego wręcz pojedynku harpunników i wózkowych z olbrzymimi, krwiożerczymi bestiami, wynurzającymi się spod piaszczystej ziemi. Kapitan Medesa ma nawet wyjątkowy cel, swoją osobistą filozofię – poszukiwania gigantycznego kretoryja o jasnym ubarwieniu… Jednak Sham czuje, że jest coś jeszcze. Poza bezkresem toromorza, poza niekończącymi się nitkami torów. I kiedy załoga Medesa natyka się na rozbity pociąg odkrywczy, a w nim tajemnicze zdjęcia przedstawiające rzecz niemożliwą – jeden, prosty tor przecinający toromorze – życie Shama zmienia się nie do poznania. Nagle staje się on celem poszukiwań marynarki wojennej, piratów i poszukiwaczy odzysku. A on sam – rzucony w wir zdarzeń dzięki wiedzy, jaką posiadł przypadkowo – ruszy na poszukiwanie tego, czego zawsze pragnął szukać. Krańca toromorza. Miejsca, gdzie żyją Anioły…

China Miéville to autor niezwykły. Nie wystarcza mu już tylko tworzenie magicznych historii. On kreuje całe światy, niezwykłe, złożone, pełnie niesamowitości i tajemnic. Najnowsza powieść „Toromorze” to pokaz niezwykłego talentu do snucia opowieści, jaki cechuje Brytyjczyka. Powieść kryjąca w sobie rozliczne nawiązania do klasycznych już historii. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście „Moby Dick” Melville’a ( poszukiwania, graniczące z obsesją, wielkiego białego wieloryba) , ale też „Diuna” Herberta (pustynna planeta Arrakis i żyjące na niej czerwie pustyni).

Mnie osobiście wizja toromorza kojarzy się też z koncepcją „Dziwnego świata” z komiksowej serii „STORM” duetu Lodewijk i Lawrence…

Niezwykły rozmach kreowanego świata zachwyci niewątpliwie wszystkich, szukających dobrych opowieści. A Miéville – znany ze swych lewicowych przekonań i tendencji do przemycania ich w swej twórczości – i w tej powieści daje im wyraz nadzwyczaj silnie. Potępia głównie kapitalistyczną chęć zysku wielkich korporacji i ich bezwzględną walkę o dominację na rynku. Nie zmienia to faktu, że polityczne przekonania są tylko elementem wspaniałej, pisanej z rozmachem powieści i nie są tłoczone czytelnikom nachalnie i bezpardonowo. To przede wszystkim świetna historia przygodowa osadzona w zupełnie odrealnionym świecie. I doskonały flirt z klasyką literatury, nie tylko fantastycznej. Neil Gaiman nazywa tę książkę „opowieścią na miarę nowego wieku”. I z całym przekonaniem mogę polecić ją właśnie fanom autora „Nigdziebądź”. Quasi-baśniowy wydźwięk opowieści i gawędziarski styl Miéville’a sprawiają, że Gaimanowi zaczynam wyrastać naprawdę mocny konkurent. Ale to akurat dobrze, bo dobrej opowieści nigdy dość.

4 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

China Miéville – Toromorze
Tytuł oryginalny: Railsea
Tłumaczenie: Krystyna Chodorowska
Wydawca: Zysk i S-ka (2014)
Liczba stron: 304

Polecamy także