Film

Ciche miejsce

dnia

Znany głownie z występów w komediach lub dramatach romantycznych John Krasinski zadebiutował nie tylko w poważnej dramatycznej roli, ale także jako reżyser tegoż dzieła. Wraz ze swoją żoną, wybitną aktorką, Emily Blunt stworzyli w filmie „Ciche miejsce” wyśmienite kreacje, a sama produkcja może okazać się tegorocznym kasowym hitem, który zaskoczył nie tylko widzów ale przede wszystkim krytyków, którzy (po pierwszych seansach) wypowiadali się o filmie w samych superlatywach, nazywając go olśniewającym i błyskotliwym, a także nowatorskim.

Dotychczas to człowiek był najgroźniejszym drapieżnikiem na Ziemi, jedynym nieposiadającym naturalnych wrogów… aż do teraz. Małżeństwo z trójką dzieci przetrwało pierwsze kilkadziesiąt dni od pojawienia się przerażających istot. Wiedzą, że aby przeżyć musza zachować ciszę…

Trudno jest jednoznacznie opisać fabułę tego filmu, tak by wyraźnie zarysować jego główne elementy ale też nie zdradzić zbyt wiele, tym bardziej że tak naprawdę to wcale nie jest horror a bardziej dramat, który jak żaden inny trzyma w napięciu (tak mocno ściskałam dłoń mojego towarzysza w kinie, że prawie odcięłam mu dopływ krwi). Łatwo natomiast opisać emocje towarzyszące podczas seansu bowiem film od pierwszych minut wprowadza widza w stan wyczekiwania, który nie ustępuje aż do ostatnich chwil. Podczas oglądania filmu naprzemiennie wstrzymywałam oddech i roniłam łzy, choć nie jest to tani hollywoodzki wyciskacz łez. W pewien sposób jest to dzieło niepodobne do żadnego, choć wyraźnie widać w nim elementy zaczerpnięte z „Cloverfield Lane 10”, czy „Znaków”.

Rodzina głównych bohaterów to klasyczny przykład twardych charakterów połączonych z wolą życia i przetrwania. To silne osobowości, choć nie trudno jest to zauważyć, zważywszy na fakt, że udało im się przetrwać w tak nieprzychylnym świecie. Dzięki ciekawej kreacji postaci widzowie otrzymują bohaterów, którzy są nieprzewidywalni, opanowani i przygotowani. Posiadają umiejętności, które umożliwiają im przetrwanie – i nie pisze tutaj o wybitnym szczęściu, a raczej inteligencji i dojrzałości, której brak bohaterom, praktycznie wszystkich produkcji osadzonych w klimatach grozy i postapo. Dzięki temu naprawdę dobrze patrzy się na ich poczynania, przygotowania do przyjścia na świat kolejnego dziecka oraz próby zbudowania odrobiny „normalności” dla starszych dzieci.

Oglądanie dzieła Krasinskiego na wielkim ekranie, na sali kinowej, gdzie (o dziwo!) wszyscy współoglądający zdawali się rozumieć, jak ważnym elementem tej produkcji jest cisza, potęgowało efekt, tego kameralnego, choć pełnego napięcia i akcji, filmu. Były momenty, podczas których podskakiwałam w fotelu, były takie, które mnie w niego wciskały i takie które, prawie, mnie z niego podrywały, ale żadne nie dawały wytchnienia. „Ciche miejsce” to dzieło przemyślane, pełne niepokoju, ale straszące w sposób dojrzały i przez to bardziej przerażający.

Emily Blunt jest jedną z najlepszych aktorek swojego pokolenia, John Krasiński łamie w tym filmie serca, a odtwórcy ról dziecięcych są wspaniali (szczególnie podobał mi się Noah Jupe, który naprawdę wymownie oddał na ekranie prawdziwy dziecięcy strach). Jednak „Ciche miejsce” to przede wszystkim świetna reżyseria i doskonały montaż, który prowadzi widza w świat jednej rodziny; tłumionych emocji, które widocznie kłębią się w bohaterach oraz rzeczywistości pełnej wymownego milczenia.

Recenzentka: Żaneta Fuzja Krawczugo

Ciche miejsce
Tytuł oryginalny: A Quiet Place
Kraj: USA (2018)
Reżyseria: John Krasinski
Obsada: John Krasinski, Emily Blunt, Millicent Simmonds, Noah Jupe
Dystrybutor: UIP Polska

zobacz w cc

Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także