Literatura

City 4. Antologia polskich opowiadań grozy

Opublikował

dnia

patronat

Kolejna, czwarta już, odsłona antologii poświęconej miejskiemu modus vivendi stanowi tyleż kontynuację poprzednich zbiorów, co wykroczenie poza dotychczasowe sposoby postrzegania miejskiej aglomeracji. Miasto znów odsłania — pod piórem rodzimych twórców fantastyki grozy — swe demoniczne oblicze. Można zatem uznać, że „City 4” to kontynuacja poprzednich tomów, tematyzująca doświadczenie miejskości i życia (wielko)miejskiego. Zarazem jednak właśnie owa ciągłość tematyczna, sprawia że poszczególne tomy korespondują ze sobą, obnażając sekretne życie zaułków i miejsc pozornie znanych.

Takie chyba zresztą założenie tkwiło u źródeł pierwotnej idei cyklu antologii: pokazać codzienność miasta jako maskę, skrywającą inny, odmienny od pozaartystycznego doświadczenia czytelniczego świat. Niczym w XIX-wiecznej powieści tajemnic i jej późniejszych mutacjach (m.in. w amerykańskim „czarnym kryminale”), miejskość kojarzona zostaje w utworach składających się na antologię z drapieżną demonicznością. Bywa, że ta niesamowitość ma źródła nadprzyrodzone, jednak o wiele częściej jest związana z odsłonięciem mroku wewnętrznego, z którego obecności bohaterowie poszczególnych opowieści początkowo nie zdają sobie sprawy. Zarazem w najcelniejszych historiach ta demaskacja zła, jako immanentnej cechy ludzkiej natury, staje się punktem wyjścia do odsłonięcia istoty sekretu będącego nie tyle zagadką — tę można bowiem rozwiązań w sposób jednoznaczny — co tajemnicą (znacząca pod tym względem jest zwłaszcza opowieść Jarosława Turskiego „Co się nie zgadza”).

Miasto w „City 4” to jednakże nie tylko przestrzeń bytów wykraczających poza racjonalną interpretację. Jest ono niekiedy skazane na swych mieszkańców, uzależnione od ich nastrojów („Zaburzenia atmosferyczne” Marka Grzywacza, „List pożegnalny” Adama Fronia) lub bliżej niedookreślonych sił, destabilizujących dotychczasowy porządek („Dziady mordorskie” Adama Podlewskiego, „Znikanie” Mariusza Wojteczka); innym razem to metropolia wiąże ze sobą mieszkańców, ubezwłasnowolniając ich („Ul” Tomasza Krzywika, „Miejszczuch” Zetera Zelke, „Miasto snów” Kacpra Kotulaka). Do pewnego stopnia zresztą oba spojrzenia przecinają się w zastanawiająco demonicznych obrazach korporacji (historie Podlewskiego i Krzywika) oraz dwugłosie Kazimierza Kyrcza jr., spinającego — podobnie zresztą jak w poprzednim tomie, „City 3” (2016) — klamrą fabularną całość antologii.

Obraz, jaki wyłania się z tych (i innych, pomieszczonych w tomie) opowieści poraża szczegółami koszmaru tkwiącymi w banalności dnia codziennego. Oto bowiem miasto jest tyleż przestrzenią bytu ludzi, co nie-ludzkich bohaterów: duchów (historia Podlewskiego), mniej lub bardziej dookreślonych zwierząt („Ptasie serce” Anny Szczęsnej, „Ptakot” Tadeusza Oszubskiego, „Kiedy przylecą ptaki” Jacka Skowrońskiego) i demonów („Taksydermia” Marka Zychli, „Gręboż” Dariusza Muszera, opowieść Zelkego).

Tym jednak, co przede wszystkim wyróżnia „City 4” (a pośrednio cała serię antologii) na tle pozostałej oferty wydawniczej rynku fantastyki grozy, nie jest wyłącznie tematyczny charakter kolejnych tomów: wiele nazwisk powtarza się w kolejnych odsłonach cyklu. Możliwe jest zresztą — jak w wypadku pisarstwa Dariusza Muszera bądź Anny Szczęsnej — śledzenie w ich twórczości ewolucji pojmowania fantastyki grozy. Osobne pod tym względem miejsce zajmuje Kyrcz — w jego przypadku obserwujemy bowiem nie tyle rozwój artystycznych koncepcji i form ich wyrazu, co współbieżność nurtu opowieści miejskich znanych z kolejnych tomów „City” z innymi, niezależnie od owej serii, drukowanymi opowieściami; nie bez znaczenia pozostaje przy tym, że pisarz ten sięga po poetykę i rekwizytornię nie tylko fantastyki grozy, ale i kryminału („Podwójna pętla”) oraz thrillera („Dziewczyny, które miał na myśli”). Tym, co łączy różne estetyki w nurcie Kyrczowskiego pisania o mieście/z miastem w tle, jest fascynacja mechanizmami ludzkiej psychiki. Z kolei odczytywany z zaproponowanej tu perspektywy nurt twórczości tego autora współbrzmi z pozostałymi, niekiedy całkowicie odmiennymi realizacjami konwencji grozy.

Nie mniej jednak interesujące, niż autorów stale obecnych na rodzimej giełdzie literackiej, są opowieści twórców niegdyś popularnych, a obecnie powoli zapominanych. Toteż dobrze się stało, że redaktorzy „City 4” zdecydowali się przypomnieć czytelnikom pisarstwo Tadeusza Oszubskiego i Krzysztofa Kochańskiego. Zwłaszcza ten pierwszy współtworzył przecież w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia polski nowoczesny horror, zaś opowieści z tomu „Drapieżnik” (1999) można uznać za prekursorskie wobec idei scalającej kolejne tomy antologii „City”. Idąc zresztą tym tropem z pewnością warto byłoby odświeżyć znajomość innych, zapomnianych dziś twórców, choćby Wiktora Żwikiewicza, którego fantasmagoryczne wizje z pewnością mogłyby stać się inspirujące dla współczesnego czytelnika. Co więcej: takie przywołania twórców starszej daty stanowią nie tylko hołd złożony ich pisarstwu, na którym wychowali się dzisiejsi fantaści, ale i uświadamiają drogę, którą przebyliśmy — jako czytelnicy — przez ostatnie ćwierć wieku.

Konfrontacja różnych pokoleń twórczych byłaby też świetną okazją do ukazania ewolucji rodzimej fantastyki grozy. Tym bardziej, że przecież możemy dziś mówić — o czym zaświadcza dobitnie cykliczny charakter antologii „City” — nie tylko o coraz silniej zaznaczającym się ilościowo nurcie miejskich „opowieści z dreszczykiem”, ale i formującej się grupie pisarzy, dla których miejska sceneria historii powoli staje się znakiem rozpoznawczym ich twórczości. Nie pozostaje zatem nic innego, niż oczekiwać następnych odsłon serii „City”, na kartach której dane nam będzie ponownie zetknąć się z mroczną stroną miasta.

 

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

City 4. Antologia polskich opowiadań grozy
Wydawca: Forma 2018
Ilość stron: 266

Polecamy także