Film

Czuwaj

Opublikował

dnia

patronat

Reżyser Robert Gliński lubi opowiadać o młodzieży, a że robi to dość regularnie – co jakiś czas serwuje nam portret innego pokolenia nastolatków. Z sukcesem dokonał tego 17 lat temu w obsypanym nagrodami, ponurym, poruszającym czarno-białym obrazie „Cześć, Tereska”, potem w „Świnkach” (2009), a całkiem niedawno – w nowej, nakręconej z współczesnym nerwem ekranizacji „Kamieni na szaniec” z 2014 r. (kontrowersyjnej, bo nie stylizującej młodych bohaterów na wojennych herosów bez skazy). „Czuwaj” to najmniej doskonałe „młodzieżowe” dzieło Glińskiego, ale i ono jest z wielu powodów godne uwagi.

Tym razem reżyser zaciąga nas na obóz harcerski gdzieś w środku ponurego kaszubskiego lasu, na tyle daleko od cywilizacji żebyśmy mogli poczuć, że jak coś pójdzie źle, pomoc nie nadejdzie zbyt szybko. Obozem zawiaduje ambitny idealista imieniem Jacek (Mateusz Więcławek), ale zadania nie ułatwia mu drobna innowacja wprowadzona przez przełożonego (Leszek Lichota): harcerze będą musieli wziąć pod swoje skrzydła kilku groźnie wyglądających chłopaków z poprawczaka (z charyzmatycznym, odzianym w pobłyskujący dres koleżką granym przez Michała Włodarczyka na czele); no bo przecież wypada dowieść, że młodzież w mundurkach potrafi nie tylko sprawnie rozbić namiot czy w parę chwil oskrobać kartofle dla całej drużyny, ale także zintegrować się z „obcymi”. A może przy okazji uda im się zarazić przybyszy choćby odrobiną żarliwego patriotyzmu, jaki przecież z definicji od harcerstwa bije? Pomarzyć można, tyle, że wkrótce w obozie zaczynają się dziać coraz to bardziej niepokojące rzeczy – ktoś wchodzi w drogę kłusownikom, ktoś zaczyna poddawać się dzikiemu urokowi „nowych”, a wreszcie ktoś ginie – i nie wydaje się żeby coraz bardziej spłoszony i tracący wiarę w swoje zdolności przywódcze Jacek był w stanie ogarnąć wzmagający się zwolna chaos. I to nawet z pomocą inteligentnej i roztaczającej erotyczną aurę pielęgniarki Ewy (Magdalena Wieczorek), która zresztą nie do końca za nim przepada. Chociaż z drugiej strony – jakiś tam plan, i to właśnie związany z osobą Ewy, jednak będzie miał…

Porównuje się „Czuwaj” z całym mnóstwem niezwykle różnorodnych tytułów: od genialnego „Władcy much” Williama Goldinga (bo dzieciaki i tu, i tu są w zasadzie pozostawione same sobie) aż po bezwzględny slasher Seana Cunninghama „Piątek 13-go” (bo i tu, i tu mamy do czynienia z obozem, w którym najwyraźniej grasuje jakiś morderczy psychol). Tyle, że opiera się to wszystko na podobieństwach bardzo pozornych i nie ma się co dziwić, że potem i wielbiciele „Władcy much”, i „Piątku 13-go” są filmem Glińskiego rozczarowani: bo nie ma tu ani intensywności czy głębi pierwszego tytułu, ani też brutalności drugiego. Do tego Gliński-współscenarzysta – współwinna jest tutaj jego niegdysiejsza studentka, a obecnie ekspertka od seriali medycznych Dorota Jankojć-Poddębniak – nie zawsze potrafi wybrnąć z wąskiego fabularnego zaułka, ratując się tu i ówdzie mało przekonującymi rozwiązaniami (jak choćby w scenie gdy Jacek postanawia wykorzystać wdzięki Ewy, aby dopaść mordercę). Można też debatować na temat tego czy finałowe rozwiązanie ma sens czy nie – chociaż moim zdaniem wcale nie wypada ono tak do końca niedorzecznie, a tożsamość mordercy niejednego widza z pewnością zaskoczy.

Zastanawiam się tylko dlaczego recenzenci tak ochoczo porównują „Czuwaj” do dzieł niezwykle odległych od filmu Glińskiego – zarówno kulturowo, jak i gatunkowo – zamiast postawić go w jednym z rzędem z naszym własnym serialowym „Belfrem”. A konkretnie: z jego pierwszym, bardziej udanym sezonem. W końcu w obu przypadkach mamy do czynienia nie tylko ze ścieraniem się ekstremalnie odmiennych grup młodzieży (w „Belfrze” poukładani wrażliwcy bezradnie przyglądali się przedsiębiorczej, jadącej na prochach gangsterce), ale też z tajemniczym morderstwem w lesie, czy zdystansowaną, mało pomocną postawą dorosłych; Gliński podebrał zresztą też z planu „Belfra” młodych aktorów – Więcławek i wcielający się w dręczonego przez innych harcerza-okularnika Jakub Zając grają tu jakby nowe warianty swoich bohaterów z tego serialu. Podobne są nawet wady obu tytułów: nie zawsze przekonująco prowadzone śledztwo, czysto dekoracyjne wykorzystanie aktorek i zmarnowanie paru znanych nazwisk (w serialu – chociażby Roberta Gonery czy Łukasza Simlata, a w filmie – praktycznie wszystkich gwiazd, m.in. Lichoty, Zbigniewa Zamachowskiego czy Artura Barcisia).

I „Belfra”, i „Czuwaj” ogląda się jednak nie po to, aby dogrzebać się w sensacyjnej fabule jakiejś olśniewającej psychologicznej głębi, ani po to by zachwycić się perfekcyjnie domkniętą intrygą kryminalną, ale raczej po to, by przyjrzeć się współczesnej polskiej młodzieży stawianej przed nowym, przerastającym je zadaniem. Zarówno twórcy „Belfra” – z nie zawsze realistycznie przedstawioną szkołą – jak i Gliński – nadmiernie demonizujący harcerską misję – lubią sięgać po hiperbolę, ale mimo to mówią w swoich dziełach parę ciekawych rzeczy, a do tego wiedzą jak to zrobić w atrakcyjny dla widza sposób. Bo można mówić o „Czuwaj” wiele rzeczy, ale do aktorstwa młodzieży (ze szczególnym wskazaniem na role Więcławka i Włodarczyka), klimatycznych zdjęć utalentowanego operatora Łukasza Gutta („W ukryciu”, „Jeziorak”, „Kamerdyner”) czy dynamicznego tempa akcji przyczepić się raczej nie wypada. A to wszystko – plus intrygujący pomysł wyjściowy – to przecież w przypadku krajowej produkcji gatunkowej wcale nie tak mało, prawda?

Recenzent: Bartłomiej Paszylk

Czuwaj
Kraj: Polska (2018)
Reżyseria: Robert Gliński
Obsada: Mateusz Więcławek, Magdalena Wieczorek, Michał Włodarczyk
Dystrybutor: Monolith Video

Polecamy także