Literatura

Dan Simmons – Letnia noc

Opublikował

dnia

patronat

Dan Simmons to współcześnie jeden z najwybitniejszych twórców i wizjonerów fantastyki. W mistrzowski sposób potrafi opowiedzieć „Iliadę” i „Odyseję” w konwencji science-fiction, mieszając ją dodatkowo z sonetami Szekspira. Choć w fantastyce naukowej można go spokojnie postawić obok największych klasyków, doskonale radzi sobie również w konwencji grozy (czy to klasycznej, czy bardziej współczesnej). Tak jest właśnie w przypadku „Letnia noc” – powieści, której mógłby mu pozazdrościć i Stephen King, i Peter Straub, i Clive Barker.

Simmons rozpoczyna od typowo amerykańskiego motywu opowiadającego o chłopcach ze szkoły średniej, odkrywających upiorny sekret budynku, który zamierzają właśnie opuścić i udać się na zasłużone wakacje. Dochodzi do tragedii, a nastolatki stają przed przygodą życia… i śmierci.

Jeśli dorzucimy do tego ramy czasowe, a więc rok 1960, tajemniczą siłę mordującą dzieci, coraz dziwniejsze wydarzenia rozgrywające się w sennym pozornie miasteczku Elm Heaven, wreszcie przedstawimy głównych bohaterów – młodych chłopców działających w tak zwanym Rowerowym Patrolu, na myśl przyjdą natychmiast klasyczne „To” Stephena Kinga, „Upiorna opowieść” Petera Strauba, „Magiczne lata” Roberta McCammona, a młodsi fani doszukają się tu pewnie elementów serialu „The Stranger Things”. Całkiem zresztą słusznie bowiem hit Netflixa opiera się właśnie na swoistych sentymentach opowieści o sennych przedmieściach, których „Letnia noc” jest ukoronowaniem. Zasadniczo wszystkie wymienione wyżej dzieła tworzą specyficzną historię, którą warto poznać zaczynając od „Upiornej opowieści”, a na powieści Simmonsa kończąc. Autor bowiem rozlicza się z mitem dzieciństwa, ale w sposób jeszcze dosadniejszy, niż jego znamienici koledzy po piórze.

Najważniejszy wątek w powieści to ten obyczajowy, w którym poznajemy życie głównych bohaterów, ich pierwsze miłostki (czy raczej fascynacje płcią przeciwną), wyobrażenia, fantazje, problemy i zabawy. Oczywiście, jak to bywa w przypadku takich historii, na pierwszy plan wychodzi młodzieńcza przyjaźń i lojalność, prawdziwie szczera, nie odarta jeszcze przez pragmatyzm życia, nieskażona konsumpcjonizmem, skłonna do prawdziwego heroizmu i poświęcenia. Ta obyczajowość, szczególnie że skąpana w promieniach letniego słońca, momentami paradoksalnie przyćmiewa czającą się w cieniu prawdziwą grozę, swoiste Złe Miejsce – Old Central School. I tu daje o sobie znać kunszt Simmonsa. Jak zwykle perfekcyjnie opowiada historię, łącząc cechy różnych klasycznych horrorów, a przede wszystkim tworząc niesamowicie wyraziste postacie i miasto, które zaczyna żyć w wyobraźni czytelnika. Wplecione w obyczajową historię potwory i zjawy naprawdę przerażają, szczególnie w zestawieniu z bezbronną, pozornie, niewinnością. Autor wielokrotnie pokazał, że jak nikt potrafi przeplatać wątki, motywy, całe mitologie i tworzyć z nich nową jakość, często w sposób całkowicie zaskakujący i nieprzewidywalny. Oczywiście, czytelnikom szukającym szybkiej akcji i ciągłych skoków adrenaliny niektóre fragmenty powieści mogą się wydać przegadane i rozciągnięte, ale to właśnie one stanowią jej siłę i wyjątkowość. Tak jak w cyklu „Hyperion”, jak w wybitnym „Terrorze”, tak i teraz Simmons kolejny raz udowadnia, że czego się nie tknie, zamieni to w złoto. Jeśli szukacie jednej z najlepszych powieści grozy, właśnie ją znaleźliście. Zapomnijcie o „To”. Czytajcie „Letnią noc”.

Recenzent: Łukasz Radecki

Dan Simmons – Letnia noc
Tytuł oryginalny: Summer of night
Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Wydawca: Zysk i S-ka (2018)
Ilość stron: 723
Łukasz Radecki

Pisarz, recenzent, muzyk, pracoholik. Współpracuje z Grabarzem Polskim, Dziką Bandą, Horror Online, Rzecz Gustu i Atmospheric Magazine. Uwielbia wszystko, co podobało mu się gdy był 20 lat młodszy.

Polecamy także