Literatura

Daria Orlicz – Martwe dusze

dnia

Niech mi ktoś wytłumaczy co to za maniera w polskiej literaturze, żeby wszyscy bohaterowie wysławiali się w ten sam sposób i posługiwali się takim samym językiem, na nieszczęście takim, który zasłyszeć można obecnie w filmach Vegi? Skąd się to bierze, że w wielu książkach polskich autorów mieszkańcy danych miejscowości mówią jakby nawet podstawówki nie skończyli, albo jakby dopiero co opuścili więzienną celę po kilkunastu latach odsiadki? Smutne to i wręcz uderzające, bo świadczy w jakimś stopniu o tym co Polacy myślą o swoich rodakach… Nowa powieść Darii Orlicz pod tytułem „Martwe dusze” prezentuje właśnie taki – brzydki językowo, ale chyba też mentalnie, obraz Polaków. I właśnie ten element rzutuje na odbiór książki. Na marginesie dodam tylko, że „Martwe dusze” to drugi kryminał spod pióra autorki, która dotychczas pisywała powieści obyczajowe (Daria Orlicz to pseudonim).

Młodszy aspirant Krzysztof Bugaj zajmuje się tajemniczą sprawą potrącenia pewnej kobiety. W małym nadmorskim miasteczku, tym bardziej po sezonie, atmosfera zdaje się być senna, jednak pod tą pozorną warstwą uśpienia tętni bujne życie. Okazuje się, że denatka po rozstaniu z mężem zaczęła żyć pełną piersią, co niekoniecznie się wszystkim podobało. Liczne romanse zdają się być pierwszym motywem dla popełnionej zbrodni, a może jednak jej śmierć miała zupełnie inne tło? W mieścinie gdzie wszyscy się znają, a sąsiedzi patrzą sobie na ręce trudno jest coś ukryć, a jednak wkrótce ginie kolejna kobieta, a policja wcale nie jest bliżej rozwiązania zagadki pierwszej śmierci…

Przede wszystkim głównym problemem tej książki (co jest w sumie konsekwencją wspomnianego już wyżej ujednolicenia językowego) są bohaterowie. Na kartach tej powieści nie ma chyba ani jednej postaci, do której można zapałać sympatią. Co więcej większość z nich wykazuje zachowania patologiczne. Ja rozumiem, że nie ma ludzi „normalnych”, a przynajmniej tak się mówi, ale nawet większość zafiksowanych typowych Kowalskich potrafi ukrywać swoje demony, a tu każdy „nosi” je na wierzchu.

Jeśli zaś chodzi o wątek kryminalny to jest dość prosty i niknie na tle obyczajowej warstwy powieści. Samo rozwiązanie zagadki też nie jest szokujące. Można nawet powiedzieć, że wszystko jakoś tak samo się rozwiązuje, bez zbytniego udziału bohaterów tudzież policji. Tak więc, ani pod względem literackim ani fabularnym, ta powieść nie porywa. Jest mocno przeciętna, i w zasadzie można powiedzieć, że jedynie ostatnie strony (wskazujące na kontynuację) podnoszą czytelnikowi tętno. Moim zdaniem jest wśród naszych pisarzy przynajmniej kilku piszących zdecydowanie lepiej niż Daria Orlicz i to po ich książki trzeba sięgać, bo na przeciętne czytadła po prostu szkoda czasu.

3 out of 6 stars

Recenzentka: Żaneta Fuzja Krawczugo

Daria Orlicz – Martwe dusze
Wydawca: HarperCollins Polska 2018
Ilość stron: 288

Polecamy także