Literatura

Darren O’Sullivan – Osiem minut

dnia

Po lekturze powieści „Osiem minut” Darrena O’Sullivana można z czystym sumieniem stwierdzić, że autor (jak dotychczas) dwóch thrillerów psychologicznych nie należy do śmietanki pisarzy gatunku, nie znaczy to jednak, że brak mu umiejętności oraz że jego powieści są kiepskie – „Osiem minut” plasuje się po prostu gdzieś pomiędzy książkami złymi a wybitnymi. I bardzo dobrze bowiem takie publikacje też są potrzebne, ponieważ stanowią doskonałą odskocznię od rzeczywistości w sytuacjach, kiedy brak nam czasu na to by zagłębić się w naprawdę mocną lekturę. A przyznajcie, że takich momentów w życiu coraz więcej… Tak czy siak, „Osiem minut” to lektura przeciętna, ale całkiem sensowna i interesująca, choć zawierająca kilka wad, które wprawny czytelnik thrillerów psychologicznych być może nie będzie w stanie jej wybaczyć.

Chris stoi właśnie na krawędzi peronu i czeka na pociąg, który zabierze go do żony. Do ukochanej kobiety, która niestety przedwcześnie odeszła z tego świata, a której obiecał, że do niej dołączy. Wybrał ten dzień i godzinę nieprzypadkowo… Nie chce też pozostawić żadnych świadków, tak by jego śmierć nie miała na nikogo wpływu. Nie przewidział jednak, że o tej późnej porze, na dworcu zjawi się ktoś jeszcze. Kobieta, która być może potrzebuje towarzystwa bardziej niż Chris. Sarah zmienia bieg wydarzeń… Pytanie tylko czy komukolwiek tym pomogła?

Bohaterowie tej powieści są opisani dość pobieżnie. Pomimo pierwszoosobowej narracji trudno jest czytelnikowi utożsamić się z nimi, tym bardziej że ich historie zdają się być pozbawione przeszłości (choć przecież jest ona jako tako przedstawiona). Autor zdecydowanie stawia na prezentację wydarzeń „tu i teraz” i przez całą powieść nie sposób uniknąć wrażenia, że to właśnie teraźniejszość ma największy wpływ na bohaterów, a szkoda bowiem to właśnie tak skomplikowane postaci, jak główni bohaterowie wręcz wymagają prezentacji całego ciężaru bagażu doświadczeń życiowych. Przez to właśnie nie wiadomo, co tak naprawdę ukształtowało ich charaktery i losy. Myślę, że to mógłby być najmocniejszy element tej powieści, gdyby tylko autor postanowił na niego postawić. Być może właśnie ten brak wyjaśnienia przeszłości bohaterów sprawia, że zakończenie tej książki pozostawia niedosyt. Nużą też nieco fragmentu prezentujące siłę uczuć Chrisa do żony. Po kilkunastu stronach czytelnik naprawdę rozumie, że bohater nie może żyć bez swojej ukochanej, nie trzeba tego podkreślać praktycznie na każdym kroku.

Nie mniej jednak z dość dużym zainteresowaniem śledzi się rozwój wypadków zaproponowany przez O’Sullivana, a sama „zagadka” jest dość ciekawa, choć równocześnie dość przewidywalna, dlatego odradzam tę pozycję bardziej wymagającym czytelnikom thrillerów, tym bardziej, że ta powieść w 80% składa się z dramatu. Dopiero zakończenie przynosi oczekiwane elementy thrillera. A jednak są czytelnicy, którym mogę polecić tę powieść. Przede wszystkim ma ona szansę spodobać się miłośnikom nieskomplikowanych powieści psychologicznych. Inną grupą „docelową” mogą okazać się czytelnicy, którzy generalnie nie wymagają zbyt skomplikowanych fabuł, a jednak zależy im na tym, by książka ich wciągnęła (choć nie zabrała zbyt wiele czasu). „Osiem minut” to thriller, który szybko się czyta i dość szybko się o nim zapomina – nie można jednak powiedzieć, żeby czas spędzony z tą książką był stracony.

Recenzentka: Żaneta Fuzja Krawczugo

Darren O’Sullivan – Osiem minut
Tytuł oryginalny: Our Little Secret
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
Wydawca: HarperCollins Polska 2018
Ilość stron: 336
Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także