Literatura

David Seltzer – Omen

Opublikował

dnia

„Omen” to obok „Egzorcysty” i „Dziecka Rosemary” najdoskonalszy przykład filmu satanistycznego, który porusza najgłębsze lęki wszystkich religijnych osób. A przy okazji jest to jeden z najwybitniejszych horrorów. Wiele scen z niego przeszło do historii kina a znakomita muzyka Jerry’ego Goldsmitha została nagrodzona Oskarem. Dziś, dzięki wydawnictwu Vesper, możemy cieszyć się powieściową wersją arcydzieła, stworzoną przez samego scenarzystę, Davida Seltzera, a wydaną po raz pierwszy… dwa tygodnie przed premierą filmu.

Amerykański ambasador w Wielkiej Brytanii, Jeremy Thorn, ma wszystko – pieniądze, popularność, rozwijającą się w błyskawicznym tempie karierę i piękną, kochającą żonę. Do szczęścia brakuje mu tylko jednego – dziecka. Dotychczasowe ciąże kończyły się, niestety, poronieniem. Wreszcie po latach starań kobieta rodzi dziecko w rzymskim szpitalu. Gdy Jeremy dociera na miejsce, dowiaduje się, że maleństwo zmarło, ale obecny tam ksiądz, w obawie o zdrowie cierpiącej na depresję kobiety, proponuje mężczyźnie przyjęcie nowo narodzonej sieroty i wychowanie jej w tajemnicy jak własnego syna. Thorn przystaje na propozycję, ale cztery lata później zaczynają się dziać dziwne, przerażające rzeczy, zawsze w pobliżu chłopca. Kim naprawdę jest dziecko, które urodziło się o szóstej godzinie, szóstego dnia, szóstego miesiąca? Jakie niebezpieczeństwo grozi jego bliskim, a może i światu?

Wprawdzie trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś, kto interesuje się grozą nie widział oryginalnego filmu z 1976 roku (starszy o trzydzieści lat remake pominę milczeniem), ale dla pewności nie będę wchodził w dalsze szczegóły. Opowieść o narodzinach antychrysta wryła się jednak w popkulturę już tak głęboko, że czasem trudno uwierzyć, że to właśnie dzięki temu filmowi popularne stały się motywy apokalipsy, biblijnych przepowiedni, czy wspomniane „trzy szóstki” jako symbol diabła (zresztą błędnie, bowiem według Biblii już jedna szóstka jest jego symbolem, trzy to bluźniercza odpowiedź na Świętą Trójcę). Dziś trudno też uwierzyć, że film powstał niejako przez przypadek, kiedy to producenci filmowi poruszeni sukcesem „Egzorcysty” zwrócili się do scenarzysty z pytaniem, czy przypadkiem nie ma jakiejś historii o diable. Ten skłamał, że ma, a reszta jest już historią. Jak to się ma jednak do samej książki? Jej wydanie było elementem kampanii reklamowej, dlatego pojawiła się w księgarniach niedługo przed premierą filmu. Niestety, nie odniosła porównywalnego sukcesu. Dlaczego? Formalnie samej powieści nic nie brakuje, zawiera w zasadzie wszystko to, co potem trafiło na ekran kinowy, z drobnymi różnicami, o których później. Problem tkwi chyba w tym, że na wspomniany sukces złożyło się wiele czynników m.in. genialna muzyka, kreacje aktorskie (jak zawsze świetny Gregory Peck, niezawodny Dawid Warner i demoniczny Harvey Stephens), niezwykłe kadry i ogólny klimat, który na kartach powieści momentami gdzieś się rozmywa. Wynika to być może z faktu, że „Omen” w gruncie rzeczy unikał dosłowności, zarówno w opowiadanej historii, jak i przedstawianiu zdarzeń, powieść już tak dużego pola manewru nie zostawia. Czy warto więc poświęcać jej uwagę?

Odpowiedź jest oczywista – jak najbardziej, choć od razu trzeba zaznaczyć, że jest to lektura skierowana przede wszystkim do kinomanów i tych, którzy kultowy obraz znają, w mniejszym stopniu zaś do odbiorców, dla których miało by to być pierwsze spotkanie z Damienem Thornem. Bo to ci pierwsi będą mogli cieszyć się zmienionymi lub dodanymi scenami, doceniać pogłębione życiorysy bohaterów. Wreszcie, to oni otrzymają wisienkę na torcie w postaci „Posłowia” Davida Seltzera i przede wszystkim Mateusza Zimmermana, który skrupulatnie omawia fenomen filmu i dzieli się się ciekawostkami i anegdotami na jego temat. Weźmy choćby tę, w której Richard Donner tak bardzo dbał, żeby podczas zdjęć nie ucierpiało żadne zwierzę, że w scenie, gdy rozbija się akwarium użyto pomalowanych na żółto sardynek z puszki. A rybka miotająca się na ziemi spędziła tam trzy sekundy, dokładnie tyle ile trwało ujęcie. Choćby dla takich informacji warto sięgnąć po tę książkę, by zrozumieć, jak Szatan wdarł się w naszą popkulturę i co z tego wyniknęło.

Recenzent: Łukasz Radecki

David Seltzer – Omen
Tytuł oryginalny: Omen
Tłumaczenie: Lesław Haliński
Wydawca: Vesper (2018)
Ilość stron: 248
Łukasz Radecki

Pisarz, recenzent, muzyk, pracoholik. Współpracuje z Grabarzem Polskim, Dziką Bandą, Horror Online, Rzecz Gustu i Atmospheric Magazine. Uwielbia wszystko, co podobało mu się gdy był 20 lat młodszy.

Polecamy także