Literatura

Dmitry Glukhovsky – Tekst

dnia

„Tekst” to pierwsza niefantastyczna powieść znanego rosyjskiego pisarza, Dmitra Glukhovsky’ego, który zasłynął stworzeniem postapokaliptycznego uniwersum Metro 2033. I z całą pewnością jest to przykład świadczący o tym, że niezależnie od przyjętej konwencji, autor potrafi napisać świetną książkę.Trudno mi do końca określić gatunkową przynależność „Tekstu”. Czy jest to bowiem kryminał, kiedy zbrodnia zdarza się na samym początku, a my wiemy, kto jest sprawcą? Czy jest to trzymający w napięciu thriller, opowiadający historię o przejmowaniu czyjejś tożsamości w zemście za doznane krzywdy? Czy w końcu jest to ponura powieść obyczajowa, infiltrująca zakamarki duszy jednostki zdruzgotanej i pragnącej odzyskać życie, swoje albo jakiekolwiek?

„Tekst” to książka skupiająca się na temacie znanym już od dawna, ale z którego ważności większość z nas nie zdaje sobie sprawy. Smartfon – urządzenie, dzięki któremu telefonowanie staje się jednym tylko z elementów jego użytkowania, a tak naprawdę okazuje się być nośnikiem naszego życia. Zdigitalizowanego, upchniętego na kartach pamięci, w spisach kontaktów, w rejestrach połączeń, w zapisanych na kartach SD zdjęciach i filmach. Skrywa nasze troski, lęki, fascynacje. W aplikacjach portali społecznościowych, komunikatorów tekstowych, e-mailach i esemesach zawiera wszystko to co powszechnie nazywamy „życiem”, naszą codziennością, co określa nas samych. Często, pośrednio, kumuluje nasze emocje i odczucia, kataloguje je do odpowiednich folderów w swojej pamięci, gdzie wydają się być bezpieczne… Do czasu. Co się bowiem stanie, kiedy stracimy swój telefon? Kiedy przejmie go ktoś, kogo napędza pragnienie zemsty?

Ilja, bohater „Tekstu”, niesłusznie skazany przez pewnego oficera służb antynarkotykowych, po odbycia pełnego wyroku wychodzi wreszcie na wolność. Jednak okazuje się, że świat, jaki znał, zmienił się diametralnie. Jego już nie ma, został zastąpiony przez rzeczywistość zupełnie dla Ilji obcą. Jest miejscem, w którym nikt na niego nie czeka, w którym dawna miłość ma już męża i rodzinę, przyjaciele tylko pozornie mają czas i chęci spotykać się z byłym więźniem, a matczyne mieszkanie okazuje się być boleśnie puste. Jedyne, co chłopakowi pozostało, to podglądanie sprawcy swojego nieszczęścia. Odszukanie go w czeluściach Internetu i poznawanie go – krok po kroku. Nie do końca przypadkowe spotkanie tej dwójki, dla jednego skończy się tragiczne, a dla drugiego okaże się punktem wyjścia do niebezpiecznej gry, która szybko przerodzi się w obsesję. Kiedy Ilja przypadkowo zdobywa dostęp do komórki oficera, który odebrał mu siedem lat wolności, nagle okazuje się, że otrzymał dostęp do jego życia. Do sekretów, lęków i miłości. Do historii minionych zdarzeń, do przeżytych chwil, do rodziny, przyjaciół i wrogów. Wszystko zamknięte w niewielkich rozmiarach smartfona. Ilja, wiedziony odruchem i strachem, zaczyna podszywać się pod Pietię Chazina – człowieka, który zniszczył mu życie. Zaczyna się niewinnie, odpisaniem na esemesa od matki policjanta, by z czasem przerodzić się w dziwaczną relację ze znienawidzonym majorem; w grę z duchami, w udawanie nie swojego życia. Aż wreszcie w pragnienie przejęcia go, zastąpienie swojego wroga, odebranie mu wszystkiego, co miał i zajęcie jego miejsca.

„Tekst” jest powieścią smutną. Mocno emocjonalną, w której pragnienie zemsty przeradza się w, tragiczną w swej formie, fascynację oraz obsesję. Ilja, wraz zagłębianiem się coraz mocniej w oszukańczą grę z bliskimi i współpracownikami Chazina, pragnie nie tylko zająć jego miejsce, ale wręcz powoli staje się nim, w swoich wyobrażeniach zmienia się w swojego antagonistę.

To znakomite studium popadania w rozpacz i po części w szaleństwo, oparte wpierw na próbach zrozumienia, potem w pewnym stopniu usprawiedliwienia swojego wroga.

Bohater z jednej strony jest ofiarą, a z drugiej katalizatorem swoich własnych nieszczęść. Od początku skazany na klęskę, jednocześnie nie do końca możliwy do usprawiedliwienia, czy rozgrzeszenia, na dodatek próbujący tłumaczyć Chazina z jego czynów. Najpierw go nienawidzi, potem mu zazdrości, a na końcu współczuje. Dziwaczna relacja i próba życia obcym życiem, wykształcają w Ilji poczucie dziwnej solidarności z Pietją. Przestaje go postrzegać, jako bezwzględnego, nadużywającego władzy oficera, ale bardziej jako kolejną ofiarę systemu, który przekształcił go w potwora.

Ważnym elementem powieści jest sama Moskwa, w której dzieje się akcja. Miasto staje się mimowolnym symbolem całej Rosji, przeżartej przez korupcję, toczonej przez „robaki niesprawiedliwości”. Antyputinowski manifest jest tu bardzo wyraźny, choć autor nie wyraża go bezpośrednio, nie rzuca nam go w twarz. Ukrywa go skrzętnie pomiędzy zdaniami, w tle, jako drugą warstwę, mniej widoczną, ale taką, której nie sposób w końcu nie dostrzec, czy też poczuć.

Umiejętnością tworzenia obrazów dystopijnych społeczeństw, zaprezentował się Glukhovsky już w znakomitej powieści „Futu-re”. W „Tekście” odziera ten obraz z fantastycznego sztafażu, czyni go bardziej dosłownym, bezpośrednim. To powieść, która jest nie tylko mocnym thrillerem, o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą nazbyt duża ufność w technologie, będące elementem naszego codziennego życia, ale jednocześnie, są ważnym głosem sprzeciwu wobec sytuacji społeczno-politycznej w Rosji, a któremu autor „Metra 2033” dawał już wyraz w interesującym zbiorze „Witajcie w Rosji”.

Jego pierwsza niefantastyczna powieść, w mojej ocenie, awansuje na drugą pozycję w rankingu powieści Glukhovskiego. Realistyczna konwencja nie przeszkodziła autorowi stworzyć powieści dojrzałej, interesującej, w której Glukhovsky stara się czytelnikom przekazać na wielu płaszczyznach coś ważnego. Cenię sobie taką prozę. A jego umiejętność tworzenia takiej solidnej obyczajowej podbudowy swoich opowieści przypomina mi choćby naszego rodzimego świetnego Piotra Kulpę („T.T.”), który (gdyby pozbawić jego twórczość elementów horroru) usytuował by się na podobnej literackiej osi, co autor ze Wschodu.

„Tekst” z pewnością jest jedną z ciekawszych powieści, jakie ukazały się na polskim rynku w minionym roku. Polecam każdemu, nawet jeśli fantastyczne wizje z UM2033 nie przypadły mu do gustu. Nowy, niefantastyczny Glukhovsky okazuje się autorem równie dobrym, co ten z dzieł stricte fantastycznych. A może nawet lepszym?

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Dmitry Glukhovsky – Tekst
Tytuł oryginalny: Текст
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Wydawca: Insignis (2017)
Liczba stron: 368
Mariusz

Recenzent, piszący głównie o horrorze i fantastyce, ale nie tylko. Reegularnie pisuje dla Grabarza Polskiego, RzeczGustu i Paradoks. Miłośnik komiksów, nie tylko spod znaku Marvela. Czasem także pisarz, niekiedy mówią, ze dobry. Publikował w Bramie, Histerii i Grabarzu Polskim. Prowadzi blog „Co przeczytać? – subiektywny blog literacki”. Wielki fan i propagator rodzimej sceny grozy.

Polecamy także