Literatura

Dominik W. Rettinger – Kommando Puff

Opublikował

dnia

O hitlerowskich obozach koncentracyjnych napisano już niemal wszystko. Poza danymi dotyczącymi liczby obozów, ich lokalizacji czy narodowości osadzonych, pisano o morderczej pracy i warunkach, w jakich żyli i umierali więźniowie, o eksperymentach medycznych, jakim byli poddawani, czy nawet o firmach, które wzbogaciły się na pracy więźniów i do dziś świetnie sobie radzą (niekiedy pod inną nazwą) na światowych rynkach. Niemal zupełnie pominięty został tylko jeden aspekt obozowego życia: domy publiczne dla więźniów zlokalizowane na terenie obozów. 

Właśnie tę tematykę zdecydował się poruszyć Dominik W. Rettinger. Bohaterkami powieści „Kommando Puff” uczynił dwie kobiety. Jedna z nich to Anna Steinhoff, matka zbrodniarza hitlerowskiego, oficera odpowiedzialnego za powstanie tytułowego Kommanda na terenie obozu Auschwitz-Birkenau. Ponad dwadzieścia lat po wojnie, kiedy jej syn oczekuje na wyrok za zbrodnie wojenne, ona udaje się do Jerozolimy by – na jego prośbę – odnaleźć Elizę, Żydówkę i byłą więźniarkę Auschwitz. Jej zeznania, jak wierzy Anna, pomogą udowodnić, że mężczyzna był „dobrym hitlerowcem”, że nie mordował, że pomagał Żydom. Wprawdzie udaje jej się odnaleźć poszukiwaną, jednak Eliza nie chce się spotkać. Poprzez swoją córkę oddaje Annie zeszyt z zapisem swoich wspomnień z okresu wojny oraz kilku miesięcy przed jej rozpoczęciem. 

Powieść Rettingera ma wiele zalet. Poza zwróceniem uwagi na raczej do tej pory mało omawiany element życia w obozach hitlerowskich, pisarzowi udało się, na podstawie analizy materiałów źródłowych, wiernie odtworzyć realia życia w obozie. Głód, wszy, praca ponad siły i ciągły strach przed byciem zabitym z błahego powodu – wszystko to sprawia, że trudno potępiać kobiety, które zdecydowały się na pracę w Kommandzie. Tworząc postać Anny Rettinger zwrócił zaś uwagę na fakt, że nie każdy Niemiec, który bardziej lub mnie otwarcie sprzeciwiał się Hitlerowi był jego zwolennikiem. Spora grupa wolała milczeć ze strachu przed bliskimi, i o bliskich. 

Wszystkie te zalety to jednak zdecydowanie za mało, by uznać „Kommando Puff” za dobrą powieść. Przede wszystkim dlatego, że jednak książki non-fiction podejmujące tematykę obozów koncentracyjnych są zdecydowanie bardziej przejmujące niż jakakolwiek fikcja. Po drugie – jeśli autor koniecznie chciał pokazać, że nie należy potępiać kobiet, które zgodziły się na pracę w Puffie, powinien wybrać na swoją bohaterkę kobietę, która rzeczywiście potrafiłaby wzbudzić sympatię czytelnika. Tymczasem Eliza – jak wynika z jej wspomnień – już wcześniej utrzymywała się z oddawania swojego ciała zamożnym mężczyznom, nie dziwi więc fakt, że kiedy tylko pojawiła się możliwość ulżenia swojej doli dzięki urodzie, skorzystała ze sposobności. Owszem, Rettinger rysuje sylwetki innych kobiet, które zdecydowały się na pracę w Puffie i które wzbudzają dużo więcej sympatii niż Eliza, tym bardziej szkoda, że nie zdecydował się uczynić swoją bohaterką którejś z nich. Kolejnymi wadami powieści są: wątek miłosny między SS-manem i Elizą oraz zakończenie – oba kompletnie niewiarygodne. 

Jeśli ktoś jest zainteresowany realiami obozów koncentracyjnych, zdecydowanie lepiej zrobi sięgając po materiały historyczne, wspomnienia osób, które przeżyły. Jeśli zada sobie trochę trudu, z pewnością i te dotyczące domów publicznych na terenie tych obozów znajdzie. Zagłębianie się w koszmar obozów koncentracyjnych do przyjemności nie należy, jednak jest zdecydowanie bardziej godne polecenia, niż czytanie kiepskich powieści na ten temat (nawet jeśli oparte są one na bogatym materiale źródłowym). Niestety pisarz nie raczył podać listy książek, które stanowiły dla niego źródło wiedzy o życiu w Auschwitz-Birkenau. A szkoda, mogłaby się okazać dobrym wstępem do zgłębiania realiów obozowego życia.

 

Recenzentka: Jagoda Mazur

Dominik W. Rettinger – Kommando Puff
Wydawca: Świat Książki (2018)
Ilość stron: 320
Jagoda Mazur

Uzależniona od książek. Kiedy tylko może, czyta. Kiedy nie może czytać – słucha audiobooków. Kiedy nie czyta ani nie słucha, pisze. O książkach i audiobookach.

Polecamy także