Literatura

Dominika Rosik – Projekt Królowa

dnia

projekt krolowa

Nie umiem jednoznacznie ocenić „Projektu Królowa” Dominiki Rosik jako powieści dobrej lub złej. Owszem, jest to pewien tendencyjny koncept fabuły – o odizolowanej grupie ludzi zamkniętych w domu/obiekcie i biorących udział w zagadkowej grze/projekcie. Jednocześnie takie założenie daje znakomity punkt wyjścia do interesującej opowieści, która rozwinąć się może wręcz w dowolnym kierunku, a jednocześnie daje autorce możliwość swoistej zabawy z czytelnikiem, poprzez odkrywanie kolejnych elementów układanki. Z „Projektem Królowa” problem jest nieco innej natury, bowiem jest to tom pierwszy większej całości i po lekturze nadal wiemy niewiele. Na tyle mało, by trudno było ocenić historię w kontekście fabularnej oryginalności. To całkiem sprawny wstęp. Może nieco rozciągnięty, może za mało dynamiczny. Ale jednak dopiero wstęp, który daje przedsmak, ale o głównym daniu nijak nie przesądza.

Całość narracji prowadzona jest w trybie pierwszoosobowym i podzielona pomiędzy trójkę z ośmiu uczestników eksperymentu. Z pozoru wszyscy mają cierpieć na sztucznie wzbudzony zanik pamięci, co sprawia, że nie wiedzą, kim są, i jak znaleźli się w tajemniczym laboratoryjnym kompleksie. Jednocześnie nie wiemy tego i my, czytelnicy, prowadzeni jak ślepcy w ciemności nie tylko zagadkowymi wiadomościami od doktora Stone’a – właściciela i szefa jednej z najznamienitszych klinik psychiatrycznych w kraju – ale też poprzez strzępy informacji systematycznie, acz powoli zdradzane przez samych uczestników. Bo – jak to zresztą w takich historiach zazwyczaj bywa – mało kto jest tym, za kogo się podaje, mało kto rzeczywiście nie pamięta niczego z okresu bezpośrednio poprzedzającego rozpoczęcie projektu, a do tego większość ukrywa nie tylko swoje prawdziwe oblicze, czy tożsamość, ale też i rolę w samym eksperymencie.

Narracja pierwszoosobowa daje Rosik możliwość snucia opowieści bardzo emocjonalnie. Nie tylko pozwala nam poznać ich sekrety i kłamstwa, ale też zobaczyć, jak analizują otoczenie, jak oceniają pozostałych. A że często są to analizy i oceny zupełnie mijające się z prawdą, to tylko przydaje całej historii wiarygodności. Jednocześnie taka narracja – jako jedna z najtrudniejszych form narracyjnych – stanowi nie lada wyzwanie i autorka „Projektu Królowa” nie do końca podołała. Zbyt mało dostrzegam różnic w języku, w sposobie myślenia poszczególnych postaci. Są zbyt do siebie podobni, by byli – jak było to ewidentnie w zamierzeniu Rosik – tak zróżnicowani charakterami, tak odmienni w celach i pragnieniach. To niestety trochę psuje odbiór całości, ale nie dyskwalifikuje historii zupełnie.

Kolejnym problemem, jaki mam z tą książką jest pewna stagnacja. Zamknięcie ośmiu tak odmiennych nie tylko temperamentem, ale i ukrytymi celami osób generuje – w sposób zupełnie naturalny – mnogość relacji. Jednak sama fabuła – nawet jeśli te relacje oddaje w sposób całkiem sprawny – zaczyna w pewniej chwili nużyć, przez brak bardziej spektakularnych zdarzeń. I nie, nie mogę powiedzieć, że wieje nudą. Jednak oczekiwałem większego dynamizmu akcji, a „Projekt Królowa” to powieść bardziej w konwencji thrillera psychologicznego, niż oczekiwanej we mnie estetyki grozy. Zjawisk, których racjonalnie wyjaśnić się nie da (a te były zapowiadane w okładkowym opisie) praktycznie tu nie ma – co najwyżej są akcje i chwyty trudne do zaaranżowania, jednak możliwe.

Być może nie do końca właściwie została dobrana okładka książki i opis, ale niewątpliwie dostałem coś zupełnie innego, niż się spodziewałem. I nieco dziwi mnie to, iż o fakcie, ze jest to pierwszy tom serii na okładce nie znajdziemy żadnej, ale to żadnej wzmianki. A to może wprowadzać w błąd potencjalnego czytelnika, który spodziewał się będzie zamkniętej całości.

Nie oznacza to, rzecz jasna, że jest źle. Miłośnicy skomplikowanych relacji międzyludzkich mogą być usatysfakcjonowani. Gracze szachowi także, bowiem lwia cześć eksperymentu opiera się właśnie na szachowej rozgrywce, gdzie nasza ósemka bohaterów mimowolnie staje się figurami na szachownicy. Jednak po lekturze całości pozostaje poczucie zagubienia i wrażenie, że wiemy jeszcze mniej, niż na początku, jeszcze bardziej pogmatwała się cała historia.

Czekam na tom drugi, bowiem „Projekt Królowa” to powieść na tyle dobra, by mnie zaintrygować. I chcę dowiedzieć się, co będzie dalej. Zwłaszcza, że finał powieści pokazał, jak zaskakujące i pogmatwane są zależności między bohaterami – z których oni sami nie do końca zdają sobie sprawę. Jeśli fabuła w drugiej części nieco przyspieszy, możemy otrzymać naprawdę ciekawą historię.

3 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Dominika Rosik – Projekt Królowa
Wydawca: Zysk – S-ka (2017)
Liczba stron: 568

Polecamy także