Literatura

Edward Lee – Świnia

Opublikował

dnia

Oficyna wydawnicza Dom Horroru przyzwyczaiła już swych czytelników do lektur obrazoburczych, łamiących dotychczasowe wyobrażenia na temat „opowieści z dreszczykiem”. Jednakże nawet na ich tle najnowszy tom opowiadań Edwarda Lee, „Świnia”, stanowi wyzwanie nawet dla najzagorzalszych miłośników horroru ekstremalnego. Dlatego też każdy potencjalny czytelnik (a zarazem nabywca) powinien rozważyć, czy będzie potrafił owemu wyzwaniu sprostać. Natężenie przemocy, do której jedynie w niewielkim stopniu dystansuje poetyka „czarnego humoru”, jest bowiem w obu utworach zbyt ostentacyjne, by mogło odpowiadać tym, którym nieobce jest połączenie przemocy i erotyki.

Zbiór składa się z dwu opowieści, napisanych w odstępnie niespełna dekady, co można byłoby uznać za stałość zainteresowań autora. Obie, dość obszerne objętościowo opowieści, tematyzują przekraczanie sposobów obrazowania fizjologii seksu (nieprzypadkowo osią fabularną obu utworów są wątki związane z podziemiem pornograficznym). Taka monotematyczność nuży powtarzalnością scen zbliżeń. Tym bardziej, że są one wprawdzie intencjonalnie wyuzdane, w istocie zaś ukazane sztampowo. Taki nadmiar dość drobiazgowych opisów rychło zresztą nuży i trzeba nie lada odporności nie tylko estetycznej, ale i czytelniczej, aby dotrwać do finału (zwłaszcza pierwsza opowieść zdaje się testować wytrzymałość odbiorcy pod tym względem); owszem, bez większej szkody dla poznania całości można co obszerniejsze sceny — na wzór sposobu, w jaki wielu uczniów radzi sobie z lekturami szkolnymi — omijać, jednak czy taki kontakt z książką ma sens? I znów, na postawione tu pytanie każdy, kto bierze do ręki tom autorstwa Lee, musi odpowiedzieć sobie sam, na własną odpowiedzialność. Tym bardziej, że nie sposób odmówić pisarzowi talentu do snucia opowieści. Jest ona też przełożona ze starannością tak, aby oddać nastrój pierwowzoru. Toteż — gdyby brać pod uwagę jedynie walory artystyczne — można byłoby uznać zbiór za całkiem udany; oczywiście nie sposób czytać go w oderwaniu od fabuły, jednak przynajmniej fraza jest potoczysta.

Całość zamysłu Lee jednak nie jest tak prosta, jak mogłoby się zdawać. Gdyby bowiem zamysł twórcy poległ na tym, by jedynie epatować, nie byłoby sensu rozwodzić się nad zbiorem i pozostawić jego ocenę czytelnikowi. Opcjonalnie problematyzację można było zastąpić streszczeniem, bądź przywołaniem co bardziej (nie)atrakcyjnych fragmentów. Zakończenie pierwszej z historii wskazuje jednak, iż możliwe jest odczytywanie „Świni” nie tylko (czy nie przede wszystkim — to kwestia osobna) jako skandalicznej powieści z nurtu eksploatacji. Wzmianka o nowej rasie każe zastanowić się, czy Lee nie ukazuje granicy, poza którą konieczne stanie się albo zredefiniowanie człowieczeństwa (przede wszystkim, choć nie tylko, w wymiarze etycznym), albo jego odrzucenie. Jaka jednakże miałaby być alternatywa dla ludzkiej kondycji? Wciąż przesuwana jej granica? Permisywizm, wyrażający się w zatraceniu jednostki w poszukiwaniu coraz to nowych doznań?

Do pewnego stopnia konsekwencje wyborów dokonywanych przez protagonistów pierwszej z opowieści, ukazuje drugie opowiadanie (można je zresztą uznać za kontynuację „Świni”). Punktem wyjścia jest skonwencjonalizowany motyw nawiedzonego domu, w który pojawia się niedowiarek. Wprawdzie przetrwa on konfrontację z siłami irracjonalnymi, jednak nie pozostanie ona bez wpływu na jego dalsze życie. I znów: czy warto poświęcić czas lekturze tej historii, zadecydować musi sam czytelnik…

Bywają utwory, w konfrontacji z którymi czujemy się bezradni. Być może jednak to one przygotowują nas w największym stopniu na codzienność, która znajduje swoje — niekiedy karykaturalnie wykrzywione — odbicie w sztuce. Ta jednak bywa nie tylko remedium na codzienność, ale i świadectwem swoich czasów. Jaka zatem jest nasza współczesność, skoro pojawiają się takie opowieści, jak pomieszczone w zbiorze Lee?

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Edward Lee – Świnia
Tytuł oryginalny: The Pig. The House
Tłumaczenie: Przemysław Słobodzian
Wydawca: Dom Horroru (2018)
Ilość stron: 256

Polecamy także