Literatura

Fiona Barton – Dziecko

Opublikował

dnia

Znalezione na budowie szczątki dziecka wywołują — za sprawą wścibskiej dziennikarki, rozpaczliwie pragnącej utrzymać się w pracy w dobie masowych zwolnień — lawinę zdarzeń, która bezpowrotnie niszczy ustabilizowane życie kilku rodzin, prowadząc do odkrycia prawdy, na którą żaden z powieściowych bohaterów nie jest przygotowany. Tak w skrócie można przedstawić zarys fabuły „Dziecka” (2017; wydanie pol. 2018) Fiony Barton. Jest to pisarka znana w Polsce za sprawą debiutanckiej powieści „Wdowa” (2016; wydanie pol. 2016). Był to utwór przyjęty entuzjastycznie, toteż zawyżył poprzeczkę czytelniczych oczekiwań wobec kolejnych opowieści. Jednakże pod tym względem „Dziecko” nie tylko dorównało „Wdowie”, ale też w znaczący sposób przyczyniło się do ugruntowania opinii o pisarce, jako zwolenniczce skomplikowanych fabularnie rozwiązań, dla której to, co czytelnicy mogliby wziąć za rozwiązanie intrygi, stanowi zaledwie punkt wyjścia do właściwej historii.

Pod tym względem obie powieści są zresztą do siebie podobne na tyle, że znając „Wdowę”, nietrudno domyślić się, iż podczas lektury „Dziecka” (a zapewne i kolejnych utworów, nad którymi — miejmy nadzieję — Barton obecnie pracuje) natkniemy się na wiele tropów, prowadzących do kolejnych zagadek. To zarazem najmocniejsza i najsłabsza strona poetyki Barton: ilość danych, jakimi dysponują odbiorcy, uniemożliwia im podjęcie próby zmierzenia się z zagadką, przed którą stają bohaterowie utworu. Niemało komplikacji wprowadza też zwielokrotnienie narratora, którym w kolejnych rozdziałach stają się różni bohaterowie. Te same zdarzenia, oglądane z ich perspektywy, zyskują nowy wymiar bowiem nie wszystko, czego są świadkami, potrafią zinterpretować unikając błędnych wniosków. Takie rozwiązanie jest dość często stosowane w literaturze popularnej, jednakże w powieści Barton niekiedy granica między poszczególnymi narracjami rozmywa się. W konsekwencji, przeciwnie niż w klasycznym kryminale, możemy jedynie śledzić poczynania bohaterów, pozostając niezdolnymi do wyprzedzenia ich w zbliżeniu się do rozwiązania zagadki. Zgoda. Nie jesteśmy w tej bezsilności pozostawieni sami sobie bowiem także protagoniści przezwyciężają kolejne przeszkody, bardziej dzięki trafowi szczęścia, niż logicznej dedukcji, jednak zwolennicy metod opartych na logice mogą czuć się zawiedzeni.

Paradoksalnie, mimo podniesionej tu wątpliwości co do sensu wprowadzania tak wielopiętrowej intrygi, której stopień skomplikowania uniemożliwia czytelnikowi rywalizację z protagonistami o prymat w rozwiązaniu zagadki, powtórzenie schematu fabularnego znanego z poprzedniej opowieści Barton nie nudzi, ani tym bardziej nie przygotowuje czytelnika na niespodziankę, jaką stanowi rozwiązanie akcji. To bowiem, co w powieści Barton najciekawsze, rozgrywa się nie na planie fabularnym zdarzeń, lecz pomiędzy bohaterami. Ich interakcje, przypadkowe lub wymuszone przez jedną ze stron, nie tylko dynamizują akcję; stają się przede wszystkim sposobem na ukazanie działania postaci. Ich jednostkowe dramaty — niepozbawione przy tym psychologicznej głębi — stają się (jak to zazwyczaj w thrillerze bywa) właściwymi bohaterami „Dziecka”. Być może dlatego autorka zdecydowała się na sięgnięcie po stereotypowo ukształtowane postaci, mające swoje stałe miejsce w wyobraźni zbiorowej: dziennikarz, policjant, chora psychicznie kobieta, skłócona z córką matka to zarazem bohaterowie opowieści Barton i reprezentacja skonfliktowanych racji, z których każda pozostaje równorzędna. Owszem, pojawiają się też jednostki, których decyzji nie można w jakikolwiek sposób usprawiedliwić — to sprawcy tragedii pozostałych bohaterów; jednak ich obecność pozwala odzyskać spokój ducha, zaś na planie metafizycznym — kosmiczny ład.

Zaś nad wszystkimi mniejszymi i większymi sekretami, unosi się duch Tajemnicy, niemożliwej do zrozumienia. Dlaczego było potrzebne tyle tragedii, by prawda mogła ujrzeć światło dzienne? Jak mają z nią żyć bohaterowie? Wreszcie: co warta jest wiedza, która niesie z sobą jedynie ból świadomości, że są rzeczy, których nie sposób cofnąć? Na te pytania nie ma prostych odpowiedzi, toteż dobrze, że Barton powstrzymuje się od ich udzielenia, pozostawiając z nimi czytelnika.

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Fiona Barton – Dziecko
Tytuł oryginalny: The Child
Tłumaczenie: Agata Ostrowska
Wydawca: Czarna Owca (2017)
Liczba stron: 540
Adam Mazurkiewicz

Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także