Literatura

Frode Granhus – Wir

dnia

wir recenzja

Frode Granhus w swoim „Wirze” wykorzystuje wszystkie sprawdzone chwyty skandynawskich kryminałów, by zaprezentować nam duszną, niespokojną opowieść, w której przeszłość kładzie się cieniem na teraźniejszości.

Tajemnicze przypadki okaleczeń, jakie zdarzają się w Landegode, na norweskim wybrzeżu, okazują się być częścią makabrycznej układanki, której korzenie sięgają zamierzchłej przeszłości. Śledczy Niklas Hultin, który pracuje na lokalnym posterunku w ramach zastępstwa za chorego policjanta nawet nie zdaje sobie sprawy, z czym przyjdzie mu się zmierzyć. A kiedy starsze małżeństwo znajduje na plaży nieprzytomną, ranną kobietę, ucharakteryzowaną na znaleziona wcześniej lalkę, sprawa staje się jeszcze dziwniejsza…

Skandynawskie kryminały to bardzo specyficzna odmiana tego gatunku, opierająca się przede wszystkim na elementach obyczajowych. Literackie odzwierciedlenie niuansów specyficznej skandynawskiej kultury obyczajowej oraz bardzo silny akcent na społeczne i osobiste relacje bohaterów to ich znaki rozpoznawcze. Sama zbrodnia, choć kluczowa, nie jest zwykle na pierwszym planie, ale stanowi tło dla prezentacji postaci, które tę zbrodnię maja rozwiązać. Jednocześnie kreacja bohaterów daleka jest od zachodniej specyfiki podkreślania wyjątkowości i oryginalności samego detektywa/śledczego. W skandynawskich kryminałach ma być on jak najbardziej ludzki, chciałoby się rzec – nijaki. To nie gwiazda typu Richarda Castle czy Temperance Brennan. To zwyczajni, uwikłani w osobiste problemy i rozterki ludzie. Dodatkowo akcentowanie chłodnego, by nie rzec oziębłego, klimatu skandynawskich fiordów pogłębia jeszcze duszny klimat tych powieści. Nie inaczej jest i w „Wirze” Frode Granhusa, który całkiem dobrze wpisuje się w specyficzną konwencję gatunku. Nie jest to może poziom Monsa Kalentoffa czy Johana Theorina, jednak autor radzi sobie całkiem nieźle.

Jego proza skupia się właśnie bardziej na społecznych relacjach bohaterów, na ich emocjonalnych rozterkach i osobistym postrzeganiu otaczającego świata, a zbrodnia – która, jak by nie było, jest główną osią fabuły – toczy się jakby w tle, jakby nieco obok. I to właśnie stanowi o sile tej książki, jak stanowiło o mocy przekazu i innych powieści z kręgu skandynawskich kryminałów. Bohaterowie nie są w tylko policjantami skupionymi na sprawie i nie widzącymi świata poza nią. Oni pozostają w pierwszej kolejności ludźmi, mają rodziny, problemy, emocjonalne rozterki. A sama historia jest mocno osadzona w przeszłości. Jest wynikiem zdarzeń sprzed lat, w rozumieniu zbrodniarza – ich naturalną konsekwencją. Chłodne skandynawskie umysły zdaja się lubować w zemście, pielęgnowanej przez lata, wyczekiwanej, upragnionej.

Zbrodnia w „Wirze” też jest dyktowana specyficznym poczuciem sprawiedliwości i obarczona brzemieniem przeszłości, kładącej się cieniem na życiu współczesnych. Wszystko okazuje się być wypadkową, ciągiem zdarzeń, a czyn nie jest wcale oparty na nagłym impulsie, nie jest efektem gorących emocji. Wszystkim kieruje nie nagłość, ale chłodna kalkulacja, a jedynym uczuciem, które zdaje się być trwałe i intensywne w tej książce to nienawiść: kalkulująca, wyczekująca na upragnioną zemstę.

„Wir” Frode Granhusa to kolejny na naszym rynku skandynawski kryminał próbujący wykorzystać rosnącą popularność tego trendu. I choć może nie jest to powieść w swej kategorii wybitna, to jednak warto jej poświęcić czas. Polecam tym, którzy nie mieli wiele do czynienia z kryminałem znad fiordów, jako próbkę możliwości tamtejszych autorów.

4 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Frode Granhus – Wir
Tytuł oryginalny: Malstrømmen
Tłumaczenie: Katarzyna Tunkiel
Wydawca: Świat Książki (2016)
Liczba stron: 320

Polecamy także