Komiks

Grimm Fairy Tales 1: Czerwony Kapturek

dnia

gft1 patronat

patronat

„Grimm Fairy Tales” to nowa seria komiksowa, prezentowana u nas za pośrednictwem młodego wydawnictwa Okami. Pierwszy zeszyt to cieniutka, 22-stronicowa historyjka oparta bardzo luźno na motywach znanej i popularnej baśni o Czerwonym Kapturku, którą zna zapewne każdy z nas. Twórcy podchodzą do historii bardzo swobodnie i poza ogólnymi nawiązaniami trudno doszukiwać się jakichś ścisłych podobieństw do oryginału, a nawiązanie do historii zebranych dawno temu przez braci Grimm miało z pewnością na celu przyciągnięcie większą liczbę nastoletnich czytelników, poprzez wywołanie u nich sentymentalnych skojarzeń – a to się niewątpliwie udało. Nie wiem tylko, czy jest to wystarczający argument, by ocenić ten zeszyt jakoś szczególnie wysoko…

Mam mieszane uczucia, ponieważ zaskakująco prosta historia napisana przez Joe’ego Tylera i Ralpha Tedesco nie kryje w sobie wiele oryginalności i opiera się na wątku rozbujałego, młodzieńczego seksualizmu i lęku przed inicjacją seksualną. Czytając ten komiks, odruchowo zacząłem zastanawiać się, co by na jego temat powiedział Zygmunt Freud? Mocne podbarwienie dość ostentacyjną erotyką – u nas wciąż w komiksie zaskakującą (w każdym razie w porównaniu z azjatycka mangą, gdzie nikogo erotyzm w skali makro nie szokuje) – daje nieco kuriozalne zestawienie. Z jednej strony, mamy świat króciutkich spódniczek i głębokich dekoltów na nad wyraz wybujałych piersiach, mocno odwołujący się do przygasającego libido sfrustrowanych czterdziestolatków, a z drugiej zaś – nieco zbyt topornie, bez niedopowiedzeń nakreśloną fabułę dotyczącą problemu seksualności młodzieży; sprawia to, że nie do końca potrafię określić grupę docelową tego komiksu.

Sam wydawca mówił w wywiadzie udzielonym przed premierą tego tytułu portalowi Półka z kulturą, że zdecydował się na ten komiks właśnie przez podjęcie problematyki młodzieżowej, jednocześnie mając świadomość kontrowersyjności serii przez swoje mocne epatowanie erotyzmem i stosunkowy brak treści. No cóż, dobrze, że wydawca był tego wszystkiego świadom, bo zarzuty o kontrowersyjność okazały się słuszne. Jednak nie zmienia to faktu, że całość, jak na początek serii, nie wypada całkiem źle. Mnie osobiście okładka przypadła do gustu właśnie przez swoje przerysowanie i tendencyjność. Dostałem produkt bawiący się konwencją fabularną, wielokrotnie w podobny sposób wykorzystywany w popkulturowej sztuce. Twórcy zrobili to, co wielu przed nimi, jak choćby J-Scott Campbell, czy Jaimie Tyndall, jednak poszli o krok dalej, nie pozostając przy pojedynczej, inspirowanej baśnią ilustracji i dokładając banalnie prostą – ale jednak – fabułę.

Graficznie jest całkiem znośnie bo choć rysunki Joe’ego Dodda to może nie poziom mistrzowski, to przynajmniej dobrze rokujący. To rysownik znany za Oceanem głównie z serii „Grimm Fairy Tales”, ale udzielał się też przy „Hulku” z Marvel Age i serii „Nightwing”. Nie jest to może artysta bardzo doświadczony i czasami widać, że brak mu wprawy, jednak z pewnością ma potencjał. Owszem, mogą trochę drażnić bezustannie nijakie rysy twarzy postaci, jednak całość wypada całkiem przyjemnie dla oka. (Tak, nie tylko przez główną postać i jej przykrótkie ubranka, zostawcie już tego Czerwonego Kapturka!)

Podsumowując, „Grimm Fairy Tales” to intrygująca, choć nie wolna od wad seria, której daję duży kredyt zaufania, od kiedy przejrzałem na stronie Comicvine spisy postaci, jakie pojawiają się w kolejnych numerach cyklu. Cóż, jako że pojawić się mają zarówno inni rysownicy, jak i autorzy scenariuszy, nie stawiam na serii krzyżyka i czekam, co będzie dalej.

Tych, którzy chcą sięgnąć po ten komiks, ostrzegam: starzy komiksowi wyjadacze szukający w komiksie fory sztuki zaangażowanej mogą się zawieść, ale ci, który do historyjek obrazkowych podchodzą z dystansem i przymrużeniem oka, mogą się przy serii dobrze bawić.

3 Stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Grimm Fairy Tales 1: Czerwony Kapturek
Tytuł oryginalny: Grimm Fairy Tales #1: Red Riding Hood
Scenariusz: Joe Tyler, Ralph Tedesco
Rysunki: Justin Holman, Joe Dodd, Lisa Lubera, Al Rio
Tłumaczenie: Małgorzata Gwara
Wydawca: Okami (2016)
Liczba stron: 24
Mariusz
Recenzent, piszący głównie o horrorze i fantastyce, ale nie tylko. Reegularnie pisuje dla Grabarza Polskiego, RzeczGustu i Paradoks. Miłośnik komiksów, nie tylko spod znaku Marvela. Czasem także pisarz, niekiedy mówią, ze dobry. Publikował w Bramie, Histerii i Grabarzu Polskim. Prowadzi blog „Co przeczytać? – subiektywny blog literacki”. Wielki fan i propagator rodzimej sceny grozy.

Polecamy także