Literatura

Grzegorz Brudnik – Fracht

Opublikował

dnia

Tragedia na Bałtyku (zatonięcie promu) stała się punktem wyjścia dla opowieści o mrocznych stronach władzy i jej powiązań ze środowiskami przestępczymi po obu brzegach morza. Tajemnice, grożący ich ujawnieniem szantażyści i nie zawsze kryształowo czyści etycznie oficjele oraz główny bohater samotnie poszukujący prawdy, to postaci funkcjonujący w świecie polityki i zbrodni, która jest równie okrutna w Polsce co Szwecji, jak i innych zakątkach globu.

„Fracht” to druga — po „Mayday” (2018) — powieść Krzysztofa Brudnika, ukazująca historię Aleksandra Galla, inżyniera i domorosłego detektywa, którego atutem jest spostrzegawczość, upór w dążeniu do celu oraz… międzynarodowe koneksje (te ostatnie umożliwiają mu naginanie prawa – jakkolwiek protagonista wykorzystuje je w ostateczności). Tym razem przemyślny specjalista od katastrof zostaje poproszony o pomoc w wyjaśnieniu powodów zatonięcia promu. Jednak to, co wydaje się rutynowym śledztwem, rychło ulega przekształceniu w międzynarodową rozgrywkę w której myśliwy staje się ofiarą — tym bardziej, że nie wszystkim w równym stopniu zależy na rozwiązaniu zagadki morskiej katastrofy. Można zresztą odnieść wrażenie, że im więcej władzy dzierżą bohaterowie, tym bardziej skłonni są traktować prawdę instrumentalnie, manipulując nią w imię własnych interesów.

Powieść rozgrywa się pomiędzy Polską i Szwecją, zaś bohater nierzadko przebywa na jednostkach żeglugi promowej, poznając je z perspektywy ich pracowników. Wydawałoby się, że takie rozwiązanie może rychło znużyć, cóż bowiem mogłoby być interesującego na pokładach bądź pod nimi — tym bardziej, że wokół szaleje sztorm. Tymczasem Brudnik potrafi ukazać codzienność załogi promów w taki sposób, że zdaje się ona równie interesująca, co perypetie wilków morskich z opowieści marynistycznych. To zresztą — jakkolwiek dość istotny, bowiem inicjujący całość akcji — wątek poboczny, dość szybko ustępujący obrazom zakulisowych rozgrywek. Takie ukształtowanie akcji sprawia, że kryminalna zagadka zmienia się w polityczny dreszczowiec.

Zmiana dominanty gatunkowej (opowieść katastroficzna przeistacza się początkowo w kryminał, a następnie thriller) sprawia, że wątki zaczynają się piętrzyć, zaś kolejne postacie dramatu wprowadzane na scenę dodatkowo komplikują relacje międzyosobowe. Te zaś i tak są na tyle zawikłane, że i bez dodatkowych komplikacji trudno w pełni śledzić zderzenia charakterów i postaw kolejnych bohaterów „Frachtu”. Tym bardziej, że — jak to zwykle bywa w nowszej literaturze sensacyjnej — żadna z postaci nie jest ukazana w sposób jednoznaczny. Z pewnością najbardziej wyrazisty pod tym względem jest Aleksander Gall — jako główny bohater cyklu, który może zaimponować czytelnikowi zaradnością — tak na morzu, jak na lądzie i pod wodą. Z drugiej jednak strony jego decyzje są przewidywalne, toteż trudno w pełni zaangażować się emocjonalnie w perypetie, które stały się jego udziałem. O wiele ciekawsze pod tym względem są postaci „czarnych charakterów”, zwłaszcza Pan Dżuma i Pan Jednorożec — ich niedookreślenie sprawia, że zyskują rys demoniczny, jakkolwiek nie mają charakteru istot nadprzyrodzonych. Na przeciwległym biegunie leży nieco groteskowa postać choleryka o adekwatnym nazwisku Wścieklica; ów potomek szlachty, mieniący się herbem Topór, odgrywa w powieści Brudnika rolę dobrodusznego awanturnika. Czy taka była intencja autora, trudno dociec, jednak z pewnością postać ta wprowadza nieco światła w mroczny świat armatorów promów i ich, nie zawsze legalnych, interesów.

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Grzegorz Brudnik – Fracht
Wydawca: Filia 2018
Ilość stron: 575
Adam Mazurkiewicz

Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także