Komiks

Head Looper. Tom 1. Wyspa albo Plaga Bestii

dnia

Lubicie historie w stylu „Wiedźmina”? Pewnie, że lubicie. Kto nie lubi? A jakbyście sobie wyobrazili połączenie wiedźmińskiego Geralta i samuraja Jacka (z kreskówki Tartakovsky’ego) o powierzchowności Zacka Wylde’a z „Black Label Society”? No właśnie. Macie przed sobą Nergala Dekapitatora – głównego bohatera komiksu Andrew MacLeana. Z początku spodziewałem się lekkiej obyczajowo-fantastycznej historyjki. Tak mi jakoś sugerowała okładka. A dostałem mocną, nieco absurdalną, energetyczną jazdę bez trzymanki, która łączy w sobie opowieści spod znaku „magii i miecza”, mitologię nordycką, konwencję klasycznej fantasy, i wszystko to potraktowane z mocnym przymrużeniem oka.

Nergal nie należy do osób zbyt wylewnych, więc mówi mało, częściej milczy albo macha wielgachnym mieczem, a jego główną umiejętnością jest tępienie wszelkiego plugastwa, zwłaszcza poprzez dekapitację. Nie przysparza mu to może przyjaciół, zwłaszcza wśród złowróżbnych kapłanów, tajemniczych magów z bagien i nie do końca uczciwych królewskich namiestników. Ale co tam, taka karma, jak widać. Nergal ma to w głębokim poważaniu i robi swoje, w czym pomaga mu gadająca głowa wiedźmy… Tak. GADAJĄCA GŁOWA WIEDŹMY. No i nie całkiem mu pomaga… Ok, po tym wstępie powinniście wiedzieć już, czego się spodziewać po tym albumie.

Sama historia może nie jest skrajnie oryginalna i nowatorska. Nergal trafia do królestwa nękanego przez potwory z bagien. Za sowitą opłatą godzi się je zgładzić. Co jest oczywiście nie w smak tym, którzy dążą do obalenia królewskiej władzy… Historia po trosze arturiańska, a z drugiej strony eksploatująca na wiele sposobów opowieści w stylu conanowskim (jednak nie pozbawione specyficznego, groteskowego poczucia humoru). Ożywiają ją z pewnością elementy tła, wspaniale zaaranżowana scenografia oraz poboczne postacie.

Graficznie MacNeal prezentuje dość specyficzną, mało realistyczną kreskę, która jednak pozwala nadać odpowiednio mroczny ton historii. Estetyką przypomina nieco wspomnianego „Samuraja Jacka”, choć zdaje się być nieco bardziej plastyczna i „miększa”, o nie tak ostrych krawędziach kształtów postaci. MacNeal czerpie garściami z klasycznej konwencji, jednak ortodoksi fantasy nie bardzo mają czego w tym komiksie szukać. To swoisty eksperyment, próba przełamania konwencji, nie tyle wyśmiania, co swoistego flirtu z nią. I to flirtu – co tu dużo mówić – udanego bowiem po lekturze pierwszego tomu zdecydowanie ma się ochotę na więcej.

„Head Looper” to ciekawostka na polskim rynku komiksowym. Z jednej strony prosta, by nie rzec prostacka, historia, z drugiej zaś projekt wydany własnym sumptem, który szybko przebił się do szerokiej dystrybucji, zaadoptowany przez wydawniczego giganta. Co świadczy o niezwykłości – i zasłużonym sukcesie – „Head Loopera”? To detale, które wzbogacają historię. To wątki poboczne, dzięki którym główna oś fabularna staje się ciekawsza. To dynamizm oparty na nagromadzeniu starannie rozplanowanych i narysowanych walk. I – najważniejsze – uczciwość. „Head Looper” nie pretenduje do miana komiksu epickiego, niosącego ważkie treści. To prosta w założeniu, bezkompromisowa nawalanka w konwencji fantasy, z dużą dawką humoru. I ja to właśnie u MacNeala kupuje. Tę jego surowość, swoistą przaśność, lekceważenie wszelkich aspiracji do miana głębokiej sztuki.

„Head Looper” ma wszystko, co powinna mieć pulpowa rozrywka, a jednocześnie to komiks świetnie, choć na swój sposób surowo narysowany. Autor nie przebije się do panteonu, ani rysowników, ani scenarzystów, ale – widać – wcale tego nie oczekuje. On najwyraźniej doskonale bawi się kreując opowieści o Nergalu Dekapitatorze, a przy okazji pozwala bawić się nam – czytelnikom. I właśnie o to w dobrej rozrywce chodzi. Polecam!

 

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Head Looper. Tom 1. Wyspa albo Plaga Bestii
Tytuł oryginalny: Head Lopper & The Island Or A Plague Of Beasts
Scenariusz: Andrew MacLean
Rysunki: Andrew MacLean
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawca: Non Stop Comics (2018)
Liczba stron: 280
Mariusz

Recenzent, piszący głównie o horrorze i fantastyce, ale nie tylko. Reegularnie pisuje dla Grabarza Polskiego, RzeczGustu i Paradoks. Miłośnik komiksów, nie tylko spod znaku Marvela. Czasem także pisarz, niekiedy mówią, ze dobry. Publikował w Bramie, Histerii i Grabarzu Polskim. Prowadzi blog „Co przeczytać? – subiektywny blog literacki”. Wielki fan i propagator rodzimej sceny grozy.

Polecamy także