Literatura

Heather Morris – Tatuażysta z Auschwitz

Opublikował

dnia

Przez dziesiątki lat literatura dotycząca obozów koncentracyjnych (zarówno relacje byłych więźniów, jak i powieści o tematyce obozowej) skupiała się na życiu szeregowych więźniów: ich codziennej harówce i strachu, czy dożyją jutra albo o okrucieństwie eksperymentów medycznych. Więźniowie funkcyjni, którzy przeżyli woleli milczeć. Bali się, że zostaną potraktowani jak zbrodniarze wojenni albo po prostu woleli wymazać z pamięci koszmar tego, co przeżyli. Lale Sokolov dopiero pod koniec długiego życia postanowił opowiedzieć swoją historię. Chciał jednak, by upublicznił ją ktoś, kto z Zagładą nie ma nic wspólnego, kto do tej zbrodni nie ma osobistego stosunku emocjonalnego. Wybór padł na Heather Morris, australijską autorkę scenariuszy, która wcześniej nie interesowała się zbrodniami hitlerowskimi. Morris, choć urzeczona zarówno osobowością, jak i historią Lalego, przed opublikowaniem jej sprawdziła jak to co starszy pan opowiedział „ma się” do rzeczywistości. Kiedy już wiedziała, że Sokolov nie zmyśla, że koszmar wojny ani lata, które upłynęły od jej zakończenia nie miały wpływu na pamięć byłego więźnia, opublikowała „Tatuażystę z Auschwitz”.

Powieść Morris to relacja z obozowej codzienności Lalego; opowieść o chęci przeżycia niemal za wszelką cenę, chęci uratowania jak największej ilości ludzi i przede wszystkim historia miłości od pierwszego wejrzenia. Miłości, która przetrwała okrucieństwa, jakich świadkami byli zakochani. Australijska pisarka stara się wyważyć proporcje – opis rozwijającego się uczucia nie przyćmiewa obozowej rzeczywistości. Fakt, że Lale nie musi po kilku godzinach snu stać godzinami na apelu, ani zastanawiać się każdego ranka, czy da radę dożyć do końca dnia, nie oznacza, że okropności życia obozowego są poza nim. Zawsze kiedy stawia się do pracy widzi zarówno tych, którym dano szansę (to na ich ręce zaraz naniesie tatuaże), jak i tych, którzy od razu idą na śmierć. Widzi ludzi zagazowywanych w samochodzie (zanim jeszcze wybudowano komory gazow), widzi więźniów zastrzelonych tylko dlatego, że przechodzący akurat SS-man miał ochotę to zrobić. Widzi to wszystko i tym bardziej chce przeżyć; wierzy, że kiedyś uda mu się uciec od tego koszmaru by żyć długo i szczęśliwie z ukochaną Gitą u boku.

Od pierwszych chwil w obozie Lale widzi, że niektórym więźniom wiedzie się lepiej i niemal od razu postanawia, że też chce być w tej uprzywilejowanej grupie. Dlatego praktycznie przez cały czas obserwuje i zdaje sobie sprawę, że chwila nieuwagi może kosztować życie zarówno jego, jak i jego ukochaną. Obserwuje, ale nie ocenia. Nie potępia ani innych więźniów funkcyjnych (nawet członków Sondernkommando), ani Polaków zatrudnionych przy budowie obozu. Wie, że każdy z nich robi to czego nie zrobiłby w innych warunkach, by przeżyć. Nienawidzi tylko Niemców, którzy stworzyli ten chory system. Morris także nie próbuje ocenić postawy człowieka, który opowiedział jej swoją historię. Po prostu przekazuje ją.

Czytając „Tatuażystę z Auschwitz” również starałam się nie oceniać. Po prostu nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić, jak zachowałabym się gdybym nagle, z dnia na dzień, znalazła się w takich warunkach. Dla mnie wspomnienia Tätuwirera to pozycja ukazująca obóz koncentracyjny z innej perspektywy niż większość dotychczas czytanych książek poświęconych tej tematyce. Wątek miłosny to tylko miły dodatek poświadczający, że takie uczucia jak miłość, poświęcenie i wzajemne wspieranie możliwe są w każdych, nawet najtrudniejszych warunkach.

5 out of 6 stars

Recenzentka: Jagoda Mazur

Heather Morris – Tatuażysta z Auschwitz
Tytuł oryginalny: The Tattooist of Auschwitz
Tłumaczenie: Katarzyna Gucio
Wydawca: Marginesy (2018)
Ilość stron: 320

Polecamy także