Komiks

Hrabstwo Harrow. Niezliczone duchy

dnia

hrabstwo harrow

Pierwszy tom „Hrabstwa Harrow” to znakomity wstępniak komiksowej serii. Wstępniak, bowiem w pierwszych czterech zeszytach, wydanych zbiorczo w jednym albumie przez Mucha Comics nie dzieje się znów tak wiele. Sztampowa w swoim zarysie fabuła, opowiadająca o samosądzie lokalnej społeczności Harrow na czarownicy, która przed śmiercią poprzysięga im powrót i zemstę, nie jest w popkulturze niczym nowym. Czym więc ten komiks zasłużył sobie na naszą uwagę?

Główna bohaterka, Emma, okazuje się być kolejnym wcieleniem zamordowanej kobiety. Blady strach pada na lokalną społeczność, bowiem zaczynają oni obawiać się zemsty zza grobu, a sama Emma – nieświadoma swojej niezwykłości – jest z jednej strony przerażona koszmarami, jakie jej się śnią, a z drugiej – zafascynowana tajemniczymi zjawiskami dziejącymi się w jej pobliżu.

Mieszkańcy Harrow zdają się być społecznością poczciwą, tym bardziej więc zaskakuje nas charakter ich planów i knowań. Jednak to tylko wierzchołek góry lodowej, bowiem ta zbiorowość ma znacznie więcej tajemnic i tylko nieliczne z nich zyskają wyjaśnienie w obrębie pierwszego tomu. W sam raz dla zawiązania akcji, dla zanęcenia ciekawości czytelnika. Jak wspomniałem na początku – to doskonały wstępniak do serii, który stanowczo budzi apetyt na więcej.
Jest w komiksie zderzenie scen makabrycznych z sielskością wiejskiego życia. Jest ponura klątwa sprzed lat i tajemnicze, często groźne stworzenia, zamieszkujące lasy. Jest niepokój o bohaterkę, która równie dobrze może okazać się ofiarą knowań zapędzonych w kozi róg przez własne lęki mieszkańców Hrabstwa, co nieszczęsną wykonawczynią własnego przeznaczenia. I żadna z tych opcji nie wróży jej dobrze. Czy Emmie uda się przetrwać? To raczej jasne, skoro „Niezliczone duchy” to tom pierwszy serii. Jednak w jakiej roli zobaczymy ją w finale, to już całkiem inna historia…

Niby – jak wspomniałem na wstępie – niewiele się dzieje. Jest klasyczny samosąd na wiedźmie, jest grupa mieszkańców, mająca na sumieniu więcej, niżbyśmy byli skłonni się spodziewać i jest mroczne dziedzictwo, z którym trzeba się zmierzyć. Czyli to, do czego popkultura zdążyła nas przyzwyczaić, pokazując już wielokrotnie. Cullen Bunn, choć dorzuca do fabuły kilka ciekawych pomysłow, to raczej w warstwie scenariusza nie odkrywa niczego nowego. Na razie, bo zakończenie pierwszego wydanego w Polsce albumu rodzi nadzieje na ożywienie całej historii.

Czym więc urzeka ta seria? Niezwykłą plastycznością obrazu, a to za sprawą cudownych – i momentami przerażających – grafik Tylera Crooka. Wykorzystanie delikatnej kreski i stonowanych, pastelowych kolorów czyni warstwę graficzną komiksu nie tylko zachwycającą pietyzmem, ale też nieco baśniowym sztafarzem, miejscami ocierającym się o quasi-gotycki, oniryczny sen. Już sama okładka wzbudza odpowiednią dawkę lęku i poczucia odrealnienia. Kolejne komiksowe plansze tylko to wrażenie pogłębiają.

„Hrabstwo Harrow. Niezliczone duchy” w obliczu niewielkiej ilości tytułów horrorowych w wydawanym u nas komiksie, na pewno stanowi chlubny wyjątek. I choć nie jest to album fabularnie doskonały, to kryje w sobie wystarczający potencjał, bym czekał na więcej. Cullen Bunn – autor scenariusza do serii „Szósty rewolwer” – może jeszcze pokazać na co go stać i z ogranej fabularnie, sztampowej historii o zemście wiedźmy ma szansę wykrzesać o wiele więcej, jeśli tylko da się mu taką możliwość. Cook świetnie sobie poradził w pierwszym albumie, więc jeśli nadal będzie podążał w tym kierunku, to mnie strona graficzną serii kupił z całą pewnością. W tym roku – jeden z ciekawszych tytułów horrorowych. Bez przesadnej makabry, raczej w nieco patetycznej, quasibaśniowej tendencji. Przedsmak – być może – znakomitej serii.

4 Stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Hrabstwo Harrow. Niezliczone duchy
Tytuł oryginalny: Harrow County #1-4
Scenariusz: Cullen Bunn
Rysunki: Tyler Crook
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Mucha Comics (2016)
Liczba stron: 136

Mariusz
Recenzent, piszący głównie o horrorze i fantastyce, ale nie tylko. Reegularnie pisuje dla Grabarza Polskiego, RzeczGustu i Paradoks. Miłośnik komiksów, nie tylko spod znaku Marvela. Czasem także pisarz, niekiedy mówią, ze dobry. Publikował w Bramie, Histerii i Grabarzu Polskim. Prowadzi blog „Co przeczytać? – subiektywny blog literacki”. Wielki fan i propagator rodzimej sceny grozy.

Polecamy także