Literatura

J.L.Bourne – Armagedon dzień po dniu

Opublikował

dnia

patronat

Mimo wielu utyskiwań malkontentów, temat zombie zarówno w literaturze, jak i w filmie wciąż ma się bardzo dobrze i nie zanosi się na to, żeby wkrótce miał odejść do lamusa. Hordy żywych trupów zdają się być odporne na mody, ewoluują we własnym tempie i choć pewnie niektórym miłośnikom horrorów przejadły się równie mocno jak nieświeże mózgi, to wciąż na polskim rynku pojawiają się wartościowe przykłady na to, że nawet jeśli trudno w tej kwestii o oryginalność, jednocześnie nie targającą zbyt odważnie kanonu, to wciąż nie brak intrygujących historii rozgrywających się podczas apokalipsy żywych trupów. Okazuje się bowiem, że czasem nawet znany schemat można przedstawić w sposób intrygujący, że czasem istotniejsze jest nie tylko co, ale w jaki sposób się opowiada.

Takim przykładem jest wydana niedawno przez wydawnictwo Papierowy Księżyc powieść J.L. Bourne’a, „Armagedon dzień po dniu”, będąca wstępem do trylogii (a jakże!) przedstawiającym znany schemat pozornie w nieco odmienny sposób. Formalnie bowiem, wszystko jest jak być powinno – żywe trupy opanowują stopniowo ziemię, nieznany wirus szerzy zniszczenie, żaden człowiek nie jest bezpieczny, każdy przy tym musi liczyć na siebie, by przetrwać w tych najgorszych chwilach. Czyli nic, czego miłośnicy zombie nie znaleźliby wcześniej w setkach innych filmów i książek. A jednak tutaj decyduje forma, ujęta w postać odręcznie pisanego dziennika, w którym bohater relacjonuje swoją walkę o przetrwanie w świecie po zombie apokalipsie. Z biegiem czasu poznajemy nie tylko jego motywację, sposoby radzenia sobie w stresujących sytuacjach, metody zarządzania ekwipunkiem, ale także obserwujemy zmiany zachodzące w wystawionej na ekstremalną sytuację psychice.

Od razu w trakcie lektury przyszły mi do głowy dwie inne powieści dotykające tematyki żywych trupów. Po pierwsze Mira Grant ze swoim cyklem „Przegląd końca świata” i Max Brooks i jego „Wojna zombie”, a może i po części „Zombie survival”. „Armagedon dzień po dniu” odbija w sobie elementy każdej z nich, ale czyni to sposób niepowtarzalny, bo nasączony ogromną dawką realizmu. Mira Grant ze swoimi naiwnymi tezami nastoletniej blogerki potrafiącej przechytrzyć wszystkich irytowała mnie straszliwie, Max Brooks zasadniczo zachwycał, ale zdarzały mu się wpadki w researchu, które wywoływały zgrzyty podczas lektury (choćby kompletna nieznajomość zbroi płytowej). J.L. Bourne to oficer wojskowy, który odsłużył w armii i w wywiadzie ponad dwadzieścia lat, tym samym swoją wiedzę o posługiwaniu się bronią, sztuce przetrwania, czy zachowaniach ekstremalnych w sytuacjach skrajnych czerpie z bogatych doświadczeń i opiera je na faktach, nie jedynie pasujących do fabuły wymysłach. Tym samym tworzy wciągający thriller, w którym przy okazji uczy survivalu i zaradności. Niby Brooks próbował uczynić coś podobnego, ale umówmy się, jego książka to po prostu miła ciekawostka, tymczasem Bourne’owi po prostu wierzę. Nie tylko ze względu na wspomniane doświadczenie, ujmujące schematy i rysunki wewnątrz książki, ale po prostu dzięki rzetelnemu i wiarygodnemu przedstawieniu realiów postępującej pandemii. Nie od dziś wiadomo, że zombie w gruncie rzeczy są zawsze tylko symbolem, pretekstem do ukazania współczesnych lęków i postępujących dążeń autodestrukcyjnych, jakimi cechuje się ludzki rodzaj. Biorąc zaś pod uwagę obecną sytuację na świecie, przypadkowa metafora nie jest już tak zabawna i nieprawdopodobna, jak chcieliby uważać co niektórzy. Warto więc zwrócić uwagę na ów tytuł, szczególnie, że uczciwie mówi dokładnie, czego się spodziewać – to „Armagedon dzień po dniu” – może nie najlepsza książka o zombie, ale niewątpliwie jeden z najlepszych dzienników opisujących upadek naszej cywilizacji.

4 Stars

Recenzent: Łukasz Radecki

J.L.Bourne – Armagedon dzień po dniu
Tytuł oryginalny: Day by Day Armageddon
Tłumaczenie: Marcin Moń, Marcin Grzywaczewski
Wydawca: Papierowy Księżyc (2017)
Liczba stron: 312
Łukasz Radecki
Pisarz, recenzent, muzyk, pracoholik. Współpracuje z Grabarzem Polskim, Dziką Bandą, Horror Online, Rzecz Gustu i Atmospheric Magazine. Uwielbia wszystko, co podobało mu się gdy był 20 lat młodszy.

Polecamy także