Audiobook

Jacek Piekara – Mój przyjaciel Kaligula

Opublikował

dnia

mpk

Miłośnikom polskiej fantastyki Jacka Piekary przedstawiać nie trzeba. Jego opowiadania można znaleźć nie tylko w antologiach autorskich, ale i w licznych zbiorach polskich opowiadań fantastycznych czy czasopismach. Każdemu chyba też znany jest, co najmniej ze słyszenia, Inkwizytor Mordimer Madderdin.

Antologia „Mój przyjaciel Kaligula” zawiera opowiadania Piekary z różnych okresów jego twórczości i jednocześnie ukazuje różnorodność zainteresowań autora. Stąd całość podzielona zastała na cztery części: historyczną; opisującą to, co w niebie, piekle i na ziemi; wyprawy w kosmos oraz historie miłosne. Niby z jednej strony taka różnorodność pokazuje, że żadna tematyka pisarzowi niestraszna, z drugiej zaś, mimo podziału na kategorie, wprowadza pewien chaos. Mocno nierówny jest też poziom opowiadań. Znaleźć tu można opowiadania od bardzo słabych po dobre. Szkoda, że o żadnym nie da się powiedzieć, że jest wybitne czy choćby bardzo dobre.

Do słabszych tekstów zaliczyć można opowiadanie „Jak ja was, kurwy nienawidzę”. Rozumiem, że pisarz też człowiek i poglądy polityczne posiada oraz ma prawo prezentować je w swojej twórczości. Nie widzę tylko powodu, by prezentować je w tak prymitywny sposób. Zwłaszcza jeśli w posłowiu pisze się o sobie jako o pisarzu, którego twórczość będzie czytana jeszcze za kilkadziesiąt lat. Nieco lepiej od fantazjowania, jakby to przyjemnie było, gdyby nienawiść mogła zabijać, wypada fantazjowanie na temat Polski jako mocarstwa, jednego spośród zwycięzców II wojny światowej w opowiadaniu „Arachnofobia”.

Fabuła niektórych opowiadań wydaje się dziwnie znajoma. Gdyby nie to, że w posłowiu, w którym autor omawia genezę powstania poszczególnych utworów, pisze, iż „Zielone pola Avalonu” jest hołdem oddanym Stephenowi Kingowi i jego powieści „Rose Madder”, opowiadanie to uznałabym za kiepski plagiat. Fakt, że to jednak hołd, nie czyni jednak opowiadania lepszym. Podobnie jest z „Tańcem na falach” – fakt, że to hołd oddany Rayowi Bradbury’emu, a nie plagiat amerykańskiego klasyka science fiction, nie sprawia, że opowiadanie zyskało w moich oczach. Zyskał jedynie autor – uznałam, że Jacek Piekara ma dobry gust literacki.

Temat praw nieumarłych przerabiał już Terry Pratchett w powieści „Kosiarz”, choć – jeśli wierzyć posłowiu – nie ta powieść była inspiracją Piekary do napisania „Stowarzyszenia nieumarłych Polaków”. Jednak choćby dla niby subtelnej przeróbki pierwszej zwrotki Międzynarodówki, z zupełnie zmieniającej jej sens czy dla samego zakończenia, warto opowiadanie przeczytać.

Po raz pierwszy z twórczością Piekary zetknęłam się wiele lat temu. Wówczas zachwyciłam się opowiadaniem „Dom na krawędzi ciemności”, który wraz z opowiadaniem Jarosława Grzędowicza „Dom na krawędzi światła” uznałam za najlepsze teksty (czy raczej tekst, bo opowiadania te tworzyły całość) antologii „Czarna msza”. Jednak w oderwaniu od tekstu Grzędowicza, jako zupełnie samodzielne opowiadanie, „Dom na krawędzi ciemności” nie robi już takiego wrażenia, chociaż sama wizja piekła nadal jest jedną z ciekawszych, jakie znam.

Tak naprawdę jednak za godne przeczytania uważam dwa teksty: „Zawsze pan Dawn” i „Mądrość głupców”. To pierwsze ukazuje fragment innego świata, innej rzeczywistości, bez ukazania szerszego kontekstu. Wszelkie próby dokładniejszego opisania rzeczywistości, w której rozgrywa się fabuła, mogłyby opowiadaniu tylko zaszkodzić. Podobnie rzecz ma się z „Mądrością głupców” – najkrótszym chyba opowiadaniem w antologii, pozbawionym jakiejkolwiek ideologii a ukazującym, że nie zawsze to, co bierzemy za głupotę jest nią w istocie.

Wspomniałam, że niektóre opowiadania wydają się dziwnie znajome, bo już ktoś wcześniej na pewne pomysły wpadł i zdecydowanie lepiej szła mu ich realizacja.. Jednak o antologii „Mój przyjaciel Kaligula” trudno powiedzieć, że to gratka dla fanów pisarza, bowiem wiele zawartych tu opowiadań fani Piekary znają już od dawna. Zasadniczo dziwić nie powinien fakt, że w antologii znajdują się teksty publikowane już wcześniej, ale jeśli dziesięć z piętnastu opowiadań można znaleźć w innej antologii to już przesada. Jeśli więc ktoś ma już za sobą lekturę zbioru opowiadań „Świat jest pełen chętnych suk” to spokojnie może sobie „Mojego przyjaciela Kaligulę” odpuścić. Jeśli zaś ktoś dopiero zechce się zapoznać z twórczością pisarza, to owszem prezentowany zbiór pozwoli mu w pełni ocenić czy Jacek Piekara to pisarz, z którego twórczością chcę się lepiej zapoznać czy raczej nie.

Gratką dla fanów pisarza może być zaś wersja audio „Mojego przyjaciela Kaliguli”. Nie tylko bowiem prezentuje teksty z różnych okresów twórczości autora i ukazuje różne jego zainteresowania. Opowiadania czyta czterech lektorów: Leszek Filipowicz, Tomasz Sobczak, Jakub Wieczorek i Janusz Zadura. Każda zaś z tych interpretacji warta jest wysłuchania.

Recenzentka: Jagoda Mazur

Jacek Piekara – Mój przyjaciel Kaligula
Wydawca: Biblioteka Akustyczna (2015)
Czyta: Leszek Filipowicz, Tomasz Sobczak, Jakub Wieczek, Janusz Zadura
Czas nagrania: 9:24

Jagoda Mazur

Uzależniona od książek. Kiedy tylko może, czyta. Kiedy nie może czytać – słucha audiobooków. Kiedy nie czyta ani nie słucha, pisze. O książkach i audiobookach.

Polecamy także