Literatura

Jacek Radzymiński – Rozeznanie duchów

Opublikował

dnia

rozeznanie duchow

Debiutancki utwór Jacka Radzymińskiego obarczony jest większością błędów, jakie początkujący twórca zazwyczaj popełnia. Przede wszystkim jest to debiut przedwczesny. Chybiona okazała się sama koncepcja opowieści, sytuującej się między tomem opowiadań i powieścią. W konsekwencji czytelnik otrzymuje napisany z pośpiechem, raczej brulion gotowej historii, niż dopracowany finalny utwór, w którym poszczególne wątki zyskują dopełnienie w postaci splatającej się w całość opowieści. Tymczasem w „Rozeznaniu duchów” nie tylko mamy do czynienia z nieumotywowanym fabularnie zaburzeniem chronologii zdarzeń, ale i takim rozłożeniem akcentów dramaturgicznych, że wiele wątków pozostaje, bez jakiegokolwiek powodu, niedomkniętych.

Owszem, nie sposób odmówić pisarzowi inwencji, chociaż i ta nie zawsze pozostaje na najwyższym poziomie: są partie tekstu wskazujące na interesujący pomysł fabularny. Na uwagę pod tym względem zasługuje zwłaszcza część zatytułowana „Dwa: Memoria” o demonizmie powstańców warszawskich. Lektura tej opowieści to zarazem najciekawsza przygoda z twórczością Radzymińskiego, jak i największe rozczarowanie. Pomysł, stanowiący oś fabularną „Memorii”, nie został wykorzystany w sposób, na jaki zasługuje. A szkoda, bo gdyby pisarz nie pospieszył się z publikacją, mogłaby to być niezwykle interesująca, pełnowymiarowa historia grozy, zasługująca na obszerniejszą formę, niż kilkudziesięciostronicowe opowiadanie. Tymczasem otrzymujemy zaledwie konspekt interesującej większej całości, zapewne bez nadziei na jej rozwinięcie w przyszłości.

W zbiorze przeważają jednak skonwencjonalizowane opowieści o duchach, zaś passus „Pięć: Bóg wypadł z interesu” to chaotyczna, całkowicie nieprzemyślana koncepcyjnie opowieść, której finał nijak się łączy z całością. Jeśli do tego dodamy tytuł, całkowicie nie pasujący do opatrzonej nim zawartości książki, zyskamy obraz całości daleki od czytelniczych oczekiwań i wymagań rynku, który przyzwyczaił miłośników fantastyki grozy do utworów na dużo wyższym poziomie, niż „Rozeznanie duchów”.

Można uznać, że opowieści Radzymińskiego prezentują wyższy poziom, niż twórczość wielu innych autorów i niewątpliwie, choć po części, będzie to prawda. Jeśli jednak spojrzymy na nie jak na tom osobny, nie zaś w relacji do całości tegorocznej produkcji wydawniczej, to wyraźnie da się zauważyć rozmaitej natury usterki zbioru (począwszy od wspomnianej wyżej nieadekwatności tytułu do treści). Nie mamy bowiem w zbiorze Radzymińskiego do czynienia z jakimkolwiek rozeznaniem w temacie, czyli orientacją w jakiejś dziedzinie, ani znajomością „przedmiotu” (w tym wypadku mieszkańców świata nadprzyrodzonego). Autor nie jest zresztą pewny, czy w centrum uwagi postawić duchy, czy też bliżej nieokreślone demoniczne byty, których duchami trudno jest nazwać. Zarazem jednak nie sposób dociec, czym owe istoty są i w jakiej relacji pozostają do rzeczywistości fizykalnej. Kim są mroczne postaci, pojawiające się w kulminacyjnych momentach akcji? Z jakiej tradycji kulturowej się wywodzą, skoro w jednej z opowieści bohaterowie rozważają ich diaboliczny charakter, co wskazywałoby na korzenie chrześcijańskie, w innej zaś pojawiają się akcenty wierzeń ludowych inspirowanych tradycją Ormian? Jest to zresztą najciekawszy aspekt utworu, z którego rangi – o czym świadczy powierzchowne potraktowanie – nie zdaje sobie sprawy sam autor. Radzymiński wydaje się nie dostrzegać możliwych kulturowo konsekwencji potraktowania świata nadprzyrodzonego, jako jedności mającej różne oblicza dla wyznawców odmiennych religii. Być może, gdyby centrum zainteresowania uczynił fenomen zła, nie zaś jego rozmaite, uwarunkowane cywilizacyjnie aktualizacje, opowieść zyskałaby nie tylko na klarowności, ale i stanowiłaby oryginalną propozycję w rodzimej fantastyce grozy. Tymczasem czytelnik otrzymał nie wyróżniający się spośród innych zbiór dość banalnych koncepcyjnie opowieści.

Chybiony jest jednak nie tylko koncept całości, ale i stylistyczne ukształtowanie wizji artystycznej, z którym autor ma nie mniejszy problem, niż z wymyśleniem atrakcyjnych fabuł większości opowieści. Radzymiński postawił, jak najsłuszniej, na język środowiska bohaterów. Jednakże sposób w jaki to uczynił sprawia, że wykreowane na kartach „Rozeznania duchów” postaci przestają być przekonujące, a ich reakcje nie są wiarygodne psychologicznie; można mieć wiele zastrzeżeń również do językowego sposobu bycia protagonistów jako użytkowników danego idiolektu.

Być może wskazane tu niedociągnięcia natury artystycznej i myślowej pozostają immanentną właściwością debiutanckiego charakteru „Rozeznania duchów”. Radzymiński udowodnił bowiem, że potrafi zainteresować czytelników swoją opowieścią i nie jest, jako twórca, skazany na funkcjonowanie w pisarskiej „lidze podwórkowej”. Toteż miejmy nadzieję, że kolejne opowieści jego autorstwa będą sytuować się na zdecydowanie wyższym poziomie, niż te z debiutanckiego zbioru.

3 Stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Jacek Radzymiński – Rozeznanie duchów
Wydawca: Fantom (2017)
Liczba stron: 328
Adam Mazurkiewicz
Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także