Literatura

Jack Ketchum – Przejażdżka

Opublikował

dnia

joyride

patronat

Proza Jacka Ketchuma jest niezwykle charakterystyczna – brudna, mroczna, przygnębiająca, penetrująca najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy i umysłu. Autor przeraża bez uciekania się do wątków nadprzyrodzonych, ponieważ uznaje, skądinąd słusznie, że to właśnie człowiek jest największą i najbrutalniejszą bestią. W najnowszej powieści jest podobnie – „Przejażdżka” i „Chwasty” to kawał naprawdę niepokojącej lektury, która jednak pozostawia po sobie pewnego rodzaju niedosyt.

Wayne Lock jest typowym socjopatą. Prawdopodobnie krzywdzony i molestowany w dzieciństwie, samotnie przebija się przez świat, pielęgnując swoją nienawiść do prawie każdej napotkanej na drodze osoby. Marzeniem naszego antybohatera jest przekroczyć cieniutką linię i dokonać morderstwa, rozkoszować się ostatnim tchem swojej ofiary, poczuć na dłoniach ciepłą krew. Niestety dla niego, wciąż brakuje mu odwagi. Do czasu, kiedy przypadkowo zostaje świadkiem brutalnej zbrodni popełnionej przez niejakiego Lee i jego kochankę Carol na apodyktycznym i sadystycznym byłym mężu kobiety. Widok doprowadza Wayne’a do ekstazy, a Carol i Lee stają się ucieleśnieniem jego najmroczniejszych pragnień. W jego głowie rodzi się tragiczny w skutkach plan śmiertelnej przejażdżki po mieście. Tropem psychola i jego towarzyszy mimo woli rusza miewający problemy z żoną detektyw Rule. Mordercza gra rozpoczyna się…

W posłowiu do „Przejażdżki” sam autor przyznaje, że fabuła powieści rodziła się w bólach z poznajdywanych tu i ówdzie fragmentów. Niektóre inspiracje przyszły z niespodziewanych miejsc, takich jak powieść Emila Zoli czy książka o największych zbrodniach. Na dodatek poszczególne fragmenty nie powstawały chronologicznie, co oznacza, że wzrosło ryzyko, iż historia będzie sprawiała wrażenie nieco przypadkowej. W efekcie „Joyride” to prosta powieść, której największą zaletą jest zimny jak lód styl Ketchuma. Dosadne, krwawe opisy nie pozostawiają żadnych złudzeń – świat jest zły i pełen bezdusznych sku***synów.

Bestialstwo jest też motywem przewodnim nowelki „Chwasty”, która w rodzimym wydaniu stanowi uzupełnienie powieści „Przejażdżka”. Tutaj również mamy do czynienia z opisami potwornych zbrodni, seksualnych perwersji i niczym nieskrępowanej przemocy. Myślałem, że „Posocznica” Grahama Mastertona, to poziom obrzydliwości, do którego nikt się nie zbliży – a jednak… Być może tekst ten podniósłby ocenę, ale jego zakończenie jest nagłe, urwane i średnio zrozumiałe.

Nie można powiedzieć, że lektura nowej książki Ketchuma nie wzbudza emocji – przeciwnie – razi i bulwersuje, jak mało która. Miłośnicy ekstremalnych powieści powinni być w pełni usatysfakcjonowani. Ocenę obniża natomiast niewielka objętość książki, a co za tym idzie niedostateczny rozmach fabularny, a także miejscami bardzo toporne tłumaczenie oraz korekta, która przepuściła sporo literówek. Warto jednak przymknąć na to oko, by przeżyć krótką, ale intensywną jazdę bez trzymanki z kierowcą o nazwisku Ketchum.

4 out of 6 stars

Recenzent: Piotr Pocztarek

Jack Ketchum – Przejażdżka
Tytuł oryginalny: Joyride
Tłumaczenie: Wiesław Marcysiak
Wydawca: Replika (2015)
Liczba stron: 304

Polecamy także