Literatura

James Lee Burke – Samotny wędrowiec

Opublikował

dnia

samotny wedrowiec

patronat

Stany Zjednoczone oczami ich mieszkańca na przestrzeni kolejnych dekad XX wieku – tak w skrócie można scharakteryzować powieść Jamesa Lee Burke`a „Samotny wędrowiec”. Nie jest to pomysł nowy, a jako punkt odniesienia dla artystycznej kreacji można przywołać choćby trylogię „U.S.A.” Johna Dos Passosa (1930-1936; wydanie polskie 1963-1990) bądź „Centennial” Jamesa Alberta Michenera (1974; wydanie pol. 1989). Przywołane tu opowieści łączy z utworem Burke`a sięgnięcie przez ich twórców po poetykę sagi rodzinnej, która została połączona z wątkami charakterystycznymi dla literatury kryminalnej i powieści historycznej. Oczywiście charakterystyczne dla tych gatunków literackich akcenty rozkładają się inaczej w każdej z przywołanych tu powieści.

Najbardziej zbliżona do kryminału (jakkolwiek nie pozbawiona wątków właściwych dla sagi rodzinnej) wydaje się powieść Burke`a. Jej lekturę przez pryzmat założeń gatunkowych „opowieści o zbrodni i karze” wyznaczają już początkowe sceny: nastoletni protagonista napotyka jedną z najsłynniejszych par przestępczych międzywojennej Ameryki – Bonnie Parker i Clyde`a Barrowa. Spotkanie to, zupełnie przypadkowe i – zdawałoby się – bez konsekwencji, naznacza życie młodzieńca, dotychczas pozostającego pod presją mieszkania z chorą psychicznie matką i jej despotycznym ojcem. Być może też, gdyby nie rozmowa z jasnowłosą Bonnie, walcząc wiele lat później w Ardenach, dorosły już bohater nie zdecydowałby się na pomoc, a w konsekwencji jego życie po wojnie wyglądałoby inaczej. Wówczas jednak mielibyśmy do czynienia z inną (kto wie, czy równie frapującą?) opowieścią. Jakkolwiek bowiem tematy dorastania i wojennych losów głównego bohatera już same wystarczyłyby na pełnowymiarową opowieść, w „Samotnym wędrowcu” są zaledwie preludium do właściwej historii o chciwości i cenie, jaką gotowi są zapłacić ci, którzy budowali własne imperia gospodarcze w realiach powojennej Ameryki. A także o tym, w jaki sposób przeszłość i zmarli wpływają na decyzje żyjących (szczególnie przejmujący pod tym względem jest wątek historii Roya).

Tym, co szczególnie urzeka w powieści Burne`a są wyraziste postacie, zarówno te pierwszoplanowe, jak i epizodyczne. Każda z nich zdaje się być obdarzona własnym charakterem, zaś staranność, z jaką pisarz zadbał o zróżnicowanie ich sposobu wypowiedzi sprawia, że stają się one psychologicznie wiarygodne. Dzięki temu zabiegowi także ich losy zyskują na prawdopodobieństwie, dzięki czemu nawet najbardziej osobliwe zbiegi okoliczności (np. wędrówkę dwu ocalonych z oddziału pośród pól walki w Ardenach; bądź okoliczności, w których protagonista odnalazł w obozie koncentracyjnym kobietę mającą odmienić jego życie) nie są odczuwane jako sztuczne i nieprzystające do całości historii. Przeciwnie: osobliwość zbiegów okoliczności, które zaważyły na losach głównego bohatera, zdają się uprawdopodabniać opowieść Burke`a. Nie bez zasługi pod tym względem jest również jakość przekładu autorstwa Donaty Olejnik. Tłumaczka szczególnie wiele uwagi poświęciła odtworzeniu językowego sposobu bycia postaci tak, aby uwiarygodnić za jego pomocą barwne charaktery poszczególnych bohaterów, wywodzących się z różnych warstw społecznych.

Powieści takie, jak „Samotny wędrowiec”, stanowią dla czytelnika duże wyzwanie. I nie chodzi o ich objętość, bądź wielość wątków, lecz sposób, w jaki są napisane. Niespieszne tempo akcji zdaje się pozostawać w sprzeczności z ilością zdarzeń, w istocie jednak dopełnia ją. Toteż wielu czytelników może poczuć się zniechęconych, jeśli jednak przetrwają „lekturowy kryzys”, będą mogli rozkoszować się literaturą w starym stylu, w której najważniejsza pozostawała opowieść, nie zaś formalne eksperymenty.

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

James Lee Burke – Samotny wędrowiec
Tytuł oryginalny: Wayfaring Stranger
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Wydawca: Papierowy Księżyc (2017)
Liczba stron: 522
Adam Mazurkiewicz
Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także