Literatura

Janusz Koryl – Układ

Opublikował

dnia

uklad5

Dobra passa zdaje się nie opuszczać Janusza Koryla, odkąd związał się on z Wydawnictwem Dreams; wydane w tej oficynie powieści – „Sny” (2011), „Ceremonia” (2012) i „Urojenie” (2012) – ukazywały go jako autora niejednoznacznych, mrocznych thrillerów, w których wyrazisty podział na dobro i zło zastąpiony został grą światłocieni. Opublikowany niedawno, tym razem w Videografie, „Układ” potwierdza tę mocną rynkowo i czytelniczo pozycję twórcy, którego nazwisko powoli staje się synonimem wysmakowanej artystycznie prozy o niejednoznacznym wydźwięku.

Do niewątpliwych walorów powieści Koryla, zarówno wcześniejszych, jak i najnowszej, należy jednakże nie tylko psychologicznie wiarygodne ukazanie rozterek bohaterów oraz pogłębienie ich wizerunku, które autor uzyskuje zaledwie kilkoma uwagami, szkicując to, co odbiorca dopełnia mocą własnej wyobraźni. Na osobną uwagę zasługuje sposób kreślenia przestrzeni akcji. Jest on istotny zwłaszcza w przypadku utworów, które rozgrywają się w rodzinnym mieście pisarza. Rzeszów w tych powieściach to miasto ukazane w sposób na tyle dokładny, że nie tylko jego mieszkańcy potrafią zlokalizować miejsce akcji; poszczególne zdarzenia zostają precyzyjnie usytuowane w przestrzeni zarysowanej na tyle wyraziście, by również czytelnik spoza Rzeszowa mógł (choćby korzystając z mapy) zanurzyć się w wykreowanym na potrzeby utworu świecie.

Zarazem jednak – i w tym chyba w największej mierze ukazuje się wirtuozeria, z jaką Koryl posługuje się słowem – owe opisy miejsc powieściowych nie każdorazowo pozostają podporządkowane naczelnej linii dramaturgicznej, nie zmieniając się w coś na kształt „literackiego bedekera”, zarzucającego czytelnika wielością zbędnych (z perspektywy opowieści) szczegółów. Dzięki temu odbiorca może skoncentrować się na właściwej akcji, podążając wraz z prowadzącymi śledztwo policjantami tropem kolejnych samobójstw, by w pewnej chwili zorientować się, że fikcja literacka niebezpiecznie zbliża się do granic świata realnego. Pierwszym sygnałem tego, że nie mamy do czynienia z kolejnym (wprawdzie sprawnie napisanym, niemniej typowym) dreszczowcem jest tytuł książki czytanej przez bohaterów, identyczny z tym, którą została opatrzona opowieść Koryla. Jakkolwiek bowiem jej treść pozostaje odmienna od opowieści o serii rzeszowskich samobójstw, jest zarazem ich przyczyną, a dwa światy – w ramach „Układu” realny i fikcyjny – ostatecznie przenikają się.

I można tylko wyrazić żal, że wątek owego połączenie nie został wykorzystany przez autora w sposób równie finezyjny, co ciąg zdarzeń, które do niego prowadzą. To chyba pozostawiający najwięcej do życzenia wątek, potraktowany nazbyt powierzchownie, by można było wydobyć z niego cały potencjał dramaturgiczny. Szkoda, tym bardziej, że pisarz zdążył udowodnić, nie tylko poprzednimi utworami, lecz i najnowszą opowieścią, że stać go na maestrię w posługiwaniu się słowem.

5 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Janusz Koryl – Układ
Wydawca: Videograf (2015)
Liczba stron: 224

Polecamy także