Komiks

Jazz Maynard. Tom I – Trylogia barcelońska

dnia

„Jazz Maynard” to komiks, który z jednej strony wpisuje się w estetykę kryminału noir, a z drugiej odważnie wprowadza nowe, chyba nawet zbyt mocno zaskakujące elementy. Nie zmienia to faktu, że całość wyszła interesująco i „Trylogia barcelońska” jest komiksem naprawdę wartym przeczytania. Zwłaszcza, że w komplecie z całkiem niezłą, dynamiczną historią otrzymujemy znakomitą warstwę rysunku.

Tytułowy Jazz Maynard to muzyk i złodziej. Kiedy jego życie w Stanach komplikuje się, Jazz podejmuje decyzję o powrocie do rodzinnej Barcelony, do miasta, które porzucił chcąc zapomnieć o bolesnej przeszłości. A jak to bywa w tej konwencji gatunkowej, przyczyną tego trawiącego bohatera bólu jest kobieta…

Historia opowiedziana w komiksie to mocna, choć może i nieco szablonowa, opowieść o złodzieju, który zostaje przymusem zwerbowany do wykonania pewnego zlecenia, czym nadepnie na odcisk bardzo niebezpiecznym ludziom; wpadnie w wielkie kłopoty, z których niełatwo będzie się mu wyrwać; powalczy – rzecz jasna – o kobiety, które są mu najbliższe, a to wszystko przy okazji ratowania własnej skóry… i budżetu. Bo Maynard nie byłby sobą, gdyby z tej opresji nie tylko nie wyszedł cało, ale i na tym nie zyskał. Nie jest to znaczący spoiler bowiem cała historia ma stosunkowo przewidywalne zakończenie. Jednak na uwagę zasługuje to, co pomiędzy. Wątki poboczne wykraczają już mocno poza klasyczny kontekst kryminału noir, a zaliczają się do nich choćby szalejący z katanami tajemniczy zabójcy, nazywający się Synami Kaina… Znaczącym bohaterem w opowieści jest również samo miasto, a ściślej jego dzielnica El Raval, najbardziej niebezpieczna, najbardziej obca, ale tylko dla tych z zewnątrz. Inni nazwą ją domem…

Komiks o Jazzie Maynardzie to kolejna historia grająca kliszami. Mamy tu opowieść starannie splecioną z utartych schematów, ale mimo tego pozornego fabularnego zużycia całość okazuje się całkiem sprawnie nakreślona, głównie ze względu na kunszt rysownika. Barcelona w jego kadrach wygląda znakomicie. Świetnie wykadrowane pejzaże miasta w połączeniu z niezwykłą plastycznością scen walki powodują, że komiks jest rzeczywiście ucztą dla oka. Trochę tu azjatyckiej estetyki, nie tylko przez sposób ukazania walki, ale i przez pewne fabularne naleciałości.

Wśród bohaterów mamy kolejny przykład klasycznej – i kochanej przez popkulturę – rewitalizacji zła. Główny bohater, którego geneza osadzona jest w przeszłości, w początkach kształtowania się obecnego układu sił w mieście, to przecież pospolity przestępca, który może i kieruje się swoistym moralnym kodeksem, ale skupia się on głównie o dbaniu o najbliższych i siebie samego. Władze miejskie do uczciwych nie należą – to ewidentni miłośnicy korupcji i ciemnych interesów, więc stojący w kontrze do nich samozwańczy król zbrodni okazuje się nie być tak naprawdę tak negatywną postacią, jak z góry zakładamy. I choć ich drogi z Jazzem zupełnie się rozeszły, to jednak nadal, mimo wszystko, właśnie im kibicujemy bardziej niż skorumpowanemu aparatowi policyjnemu traktowanemu przez bezwzględnego burmistrza, jak prywatna armia.

Jeśli spodziewaliście się – sugerując się okładką – komiksu o muzyce, to z pewnością srogo się zawiedziecie, bo „Jazz Maynard” to przede wszystkim komiks akcji. Choć muzyka stanowi tu znaczący element tła, to jednak jest tylko tłem właśnie, nie pierwszoplanowym graczem.
Nie zmienia to jednak faktu, że artystycznie album stoi na naprawdę wysokim poziomie, a kolorystyka – utrzymania w odcieniach sepii – zdaje się przywodzić na myśl stare fotografie. Co jeszcze wzmacnia klimat samej historii i miasta, które gra w niej niepoślednią rolę.

Polecam serdecznie wszystkim, którzy lubią proste, dynamicznie i pięknie narysowane historie. Mimo, że po lekturze możemy mieć poczucie lekkiego deja vu, bo przecież każdy już gdzieś takie, i podobne, historie czytał, to jednak w trakcie lektury to odczucie nie doskwiera nam zbytnio.

I mam nadzieję, że Non Stop Comics zaserwuje nam za jakiś czas trzy kolejne części opowieści o niezwykłym złodzieju Jazzie Maynardzie.

4.5 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Jazz Maynard. Tom I – Trylogia barcelońska
Tytuł oryginalny: Jazz Maynard : Une trilogie barcelonaise
Scenariusz: Raule
Rysunki: Roger
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Non Stop Comics (2019)
Liczba stron: 144

Polecamy także