Literatura

Jean-Luc Bannalec – Sztorm na Glenanach

Opublikował

dnia

sztorm-na-glenanach-b-iext28776260

Glenany, najdalej położony na północny-zachód skrawek Bretanii, to „europejskie Karaiby”. Zarazem jednak w owym rajskim zakątku nie brak ludzkich namiętności, prowadzących do zbrodni, o czym przekonują się bohaterowie powieści Jeana-Luca Bannaleca; nawet jeśli bowiem mieszkańcy archipelagu mają możliwość na co dzień korzystać z dobrodziejstw przyrody i zajadać się najlepszym (bo bretońskim, czego nie omieszkują zaznaczać z dumą godną lokalnych patriotów) homarem na świecie, natura człowieka pozostaje bez zmian.

Po tytułowej nawałnicy odkryte zostają na plaży jednej z wysepek zwłoki trzech mężczyzn. Pozornie incydent ten pozostaje umiarkowaną sensacyjką w środowisku wyspiarzy i amatorów sportów wodnych, jednak dość szybko nadzorujący dochodzenie komisarz musi przekwalifikować pozorny wypadek na zaplanowaną z premedytacją zbrodnię; kiedy zaś odkryta zostaje tożsamość zabitych, sprawy komplikują się jeszcze bardziej, a krąg podejrzanych zdaje się rozszerzać aż po najbardziej wpływowe osoby spośród miejscowych prominentów i polityków ze stolicy. Zaczynają się naciski i sugestie, zaś przełożeni głównego bohatera oczekują nie tylko szybkich wyników, ale i tego, by pozostawały one po myśli tych, do których zależy niejedna kariera… Dodatkowym utrudnieniem jest pochodzenie protagonisty, który jako paryżanin, pozostaje dla rdzennych mieszkańców Glenanów kimś obcym, niezależnie od sympatii, jaką do niego żywią; a przecież obcemu nie wszystko można powiedzieć…

Powieść Bannaleca sięga po najszlachetniejsze tradycje kryminału zachodnioeuropejskiego, zwłaszcza wywodzącego się z nurtu obyczajowego, w którym równie istotną rolę, co wątek kryminalny, odgrywa przestrzeń akcji; niekiedy (niczym w opowieściach Georgesa Simenona) może to być metropolia, innym razem (np. w utworach Jena-Christophera Grangé`a i Dolores Redondo) prowincja z jej osobliwościami i kultem lokalności. (Skandynawska szkoła kryminału, wraz z jej krytyką społeczną, pozostaje w wypadku prozy Bannaleca raczej dalszym punktem odniesienia). Czytelnik ma okazję dowiedzieć się wielu atrakcyjnych poznawczo informacji o archipelagu. Co więcej: wzmianki o jego przeszłości i specyfice nie robią wrażenia natrętnego dydaktyzmu, dzięki czemu powieść nie przekształca się w przewodnik turystyczny; przeciwnie: sposób, w jaki autor wprowadza owe pozornie nieistotne informacje sprawia, że czytelnikowi łatwiej jest zanurzyć się w ten egzotyczny (zwłaszcza z perspektywy polskiego odbiorcy) świat. Niemałą rolę odgrywają w tym procesie wiarygodne portrety psychologiczne bohaterów, których motywacje odbiorca może bez problemu zrozumieć, nawet jeśli ich nie akceptuje. Wynika to z perfekcyjnie naszkicowanych, pełnowymiarowych osobowości nie tylko najważniejszych postaci, ale i bohaterów epizodycznych.

5 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Jean-Luc Bannalec – Sztorm na Glenanach
Tytuł oryginalny: Bretonische Brandung
Tłumaczenie: Elżbieta Kalinowska
Wydawca: Wydawnictwo Czarne (2015)
Liczba stron: 296

Polecamy także