Literatura

Jeffery Deaver – Kolekcjoner skór

Opublikował

dnia

jd_ks

Powieść „Kolekcjoner skór” to jedenasta z kolei historia o przygodach znakomitego kryminalistyka Lincolna Rhyme’a i współpracującej z nim policjantki Amelii Sachs. Ale nawet jeśli nie czytaliście poprzednich części – a ja, przyznaję ze skruchą, nie czytałem – to i tak za lekturę „Kolekcjonera skór” możecie się śmiało zabrać. Każda bowiem z części jest tak napisana, by można ja było czytać nie znając poprzednich historii. A jak już skończycie „Kolekcjonera skór” to zapewniam, że z wielką przyjemnością sięgniecie po resztę powieści z tego cyklu.

Główny bohater serii to sparaliżowany w wyniku wypadku kryminalistyk Lincoln Rhyme. Mimo, iż może się poruszać jedynie na wózku inwalidzkim, a jego ciało jest niewładne niemal w stu procentach, to umysłowo dorównuje największym znanym detektywom. Jego alter ego w terenie jest Amelia Sachs – to ona bada miejsce przestępstwa, zbiera próbki; jest oczami i rękoma Lincolna w terenie. Już same stosunki i napięcie między tymi postaciami wystarczyłyby na dobrą powieść, a autor jeszcze dokłada do tego równania przebiegłego i niemal nieuchwytnego przestępcę. W „Kolekcjonerze skór” jest to osoba, która działa w podziemiach miasta. Tam wyszukuje swoje ofiary i zabija je w niezwykły sposób – tatuując na ich skórze fragmenty wiadomości. Tatuaże są śmiertelne – wykonane za każdym razem innym rodzajem trucizny. W trakcie przeszukania miejsca jednej ze zbrodni Amelia natrafia na fragment książki i okazuje się, że jest to rozdział w całości poświęcony pracy Lincolna. Czy zabójca chce wzorować się na jednym z zatrzymanych kiedyś dzięki Rhyme’owi psychopacie, nazwanym przez policję „Kolekcjonerem kości”? Czy może chodzi o coś zupełnie innego? Z tak inteligentnym przeciwnikiem śledczy dawno nie mieli do czynienia. Jednocześnie akcja powieści snuje się wokół drugiego wątku, który zapewne stanie się głównym tematem kolejnego tomu. Ale więcej nie zdradzę.

Jeffery Deaver nigdy nie schodzi w swoim pisarstwie poniżej pewnego poziomu. Owszem, zdarzają mu się powieści lepsze i gorsze, takie w których trudno zidentyfikować przeciwnika i rozwiązanie zagadki jest dużym zaskoczeniem, jak i takie w których szybko się orientujemy kto jest tym złym. Mogę to napisać z pełną odpowiedzialnością, bo po lekturze „Kolekcjonera skór” szybko nadrabiam zaległości i jestem już przy szóstym tomie z cyklu przygód Lincolna Rhyme’a.

„Kolekcjoner skór” na pewno należy do tych lepszych powieści. To rzecz napisana z dużym nerwem i z logicznie, ale też zaskakująco rozegraną akcją. Mimo, iż jest kolejną z części, to ciągle potrafi zaciekawić i nieustannie wnosi coś nowego do biografii bohaterów. A główna zagadka jest niemal nie do odgadnięcia choć przecież personalia przestępcy znamy od początku powieści. W finale jest kilka tak niesamowitych wolt, które pokazują, że nikomu z bohaterów nie można ufać i każdy może okazać się kimś zupełnie innym, niż nam się wydaje. To duża maestria autora i za to należą mu się wielkie brawa. Zapraszam do lektury „Kolekcjonera skór” – naprawdę dobra, mocna rzecz.

5 out of 6 stars

Recenzent: Bogdan Ruszkowski

Jeffery Deaver – Kolekcjoner skór
Tytuł oryginalny: The Skin Collector
Tłumaczenie: Łukasz Praski
Wydawca: Prószyński i S-ka (2015)
Liczba stron: 496

Polecamy także