Literatura

Jerzy Buczyński – Czaszka Wilkołaka

Opublikował

dnia

patronat

Najnowsza powieść Jerzego Buczyńskiego, „Czaszka wilkołaka”, tyleż zaskakuje, co potwierdza wysokie kompetencje osób odpowiedzialnych za politykę wydawniczą oficyny Silesia Progress. Jednocześnie zaś po raz kolejny – po cyklu Marcina Melona o komisarzu Achimie Hanusiku – udowadnia, że znajomość dialektu śląskiego bywa nieodzowna, aby moc dobrze bawić się podczas lektury utworu będącego niebanalną reinterpretacją wierzeń na temat wilkołaków, wywiedzionych w równej mierze z tradycyjnego folkloru ludowego, co tekstów kultury popularnej.

Buczyński prowadzi zresztą z czytelnikiem wielopoziomową grę w rozpoznawanie wzorców i schematów fabularnych, właściwych nie tylko dla fantastyki grozy, bądź literatury popularnej, toteż – aby docenić w pełni finezję „Czaszki wilkołaka” – należy orientować się w specyfice ludowego widzenia świata z jego szczególnym, niejednokrotnie rubasznym humorem. A przy tym autor zadaje pytanie o lekturowe przyzwyczajenia miłośników „opowieści z dreszczykiem” i granice ich akceptacji dla przełamywania konwencji (temu służy prolog całkowicie odmienny w poetyce od reszty utworu). Toteż „Czaszki wilkołaka” powinni unikać zagorzali zwolennicy kolejnych hollywoodzkich produkcji, w których zmieniają się jedynie imiona bohaterów oraz miłośnicy klasycznej literatury grozy z jej jednoznacznym podziałem na dobro i zło. Świat w powieści Buczyńskiego jest o wiele bardziej skomplikowany, a przy tym wybory protagonistów nie zawsze mają jednoznaczny charakter i są łatwe do zaakceptowania dla identyfikujących się z nimi odbiorców.

Ambiwalentne odczucia budzą zresztą nie tylko dwaj główni bohaterowie – sympatyczni emeryci, ale i ci, którym pomagają oni w trudach życia na granicy ubóstwa, ukazani na tle barwnej rzeczywistości społeczno-obyczajowej współczesnego Śląska. Czyż bowiem łatwo jest ocenić moralnie kradzież drewna z lasu w sytuacji, kiedy grozi widmo nadchodzącej zimy, albo nielegalny przerób mięsa na wędliny przez bezrobotnego chcącego wyżywić rodzinę? Nawet proceder pędzenia bimbru zdaje się usprawiedliwiony tradycją i ukazywany jest bardziej jako lokalna ciekawostka, niż wykroczenie przeciw prawu.

Być może dzieje się tak, ponieważ Buczyński zrezygnował z ukazania grozy podwójnego – ludzko-zwierzęcego – istnienia wilkołaka na rzecz potraktowania go z humorystycznym dystansem. Niczym w ludowych „gadkach” zło nie jest tak złe, jak niekiedy bywają obrońcy porządku, zaś pozytywny bohater bywa zmuszony do wykorzystania przyrodzonego sprytu, aby dobro mogło zatriumfować. Nieprzypadkowo Buczyński odwołuje się do ugruntowanej w tradycji ludowej postaci „dobrego zbójnika” – protagoniści „Czaszki wilkołaka” potrafią przecież i nastraszyć groźnego, budzącego w całej wsi postrach psa, i zmusić leśniczego do rezygnacji z aresztowania za kradzież państwowego drewna, a nawet obić skinów zagrażających przypadkowemu przechodniowi. Co więcej: nieobce są im uciechy związane z jarmarkiem, na którym pojawiają się, aby zatańczyć i pośpiewać; kiedy zaś dostrzegają, że przemiana w bestię zaczyna zagrażać im samym pozostaniem w zwierzęcej postaci, rezygnują z dalszego „podwójnego życia”, dobrowolnie wyrzekając się jednocześnie profitów, jakie dawała im przemiana w wilkołaka (tężyzny fizycznej, szybkości, siły).

Z pewnością niemały wpływ na wysoką ocenę powieści Buczyńskiego ma wykorzystanie przez autora w kreacji bohaterów mentalności ludowej, ale i sięgnięcie po bogactwo językowe. Narracja zapisana jest wprawdzie językiem ogólnym, jakkolwiek i on zostaje stylizowany na mówioną gawędę, postaci jednak rozmawiają z sobą gwarą. Takie rozwiązanie stanowi niewątpliwie mniejsze wyzwanie dla osób narodowości nie-śląskiej, niż gdyby całość opowieści została zapisana dialektem. Zarazem jednak kontrast obu form językowych nie razi; przeciwnie – uwypukla humor całej historii, pozwalając bawić się konfrontacją tradycyjnej leksyki i nowych zjawisk wyrażanych za jej pomocą. Sama zaś opowieść na takim rozwiązaniu jedynie zyskuje.

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Jerzy Buczyński – Czaszka Wilkołaka
Wydawca: Silesia Progress (2017)
Liczba stron: 340
Adam Mazurkiewicz

Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także