Literatura

Johan Theorin – Duch na wyspie

dnia

duch-na-wyspie-b-iext26113192

„Duch na wyspie” to ostatni tom „olandzkiej trylogii” Johana Theorina. Pamiętając jego debiutancki „Zmierzch” spodziewałem się nostalgicznej, acz mrocznej historii, głęboko osadzonej w przeszłości, która rzuca gorzki cień na teraźniejszość. I dokładnie to otrzymałem.

Trwa gorące lato 1999 roku. Zbliża się midsommar, noc świętojańska. Na wyspę zjeżdża coraz więcej turystów. Jednak nie wszyscy letnicy przyjechali tu, by odpoczywać. Jest wśród nich ktoś, kto przybył by wyrównać rachunki i rozliczyć przeszłość… Gerloffa Davidssona budzi pewnej nocy łomotanie do drzwi. Na progu znajduje przerażonego chłopca, który opowiada mu o statku widmie i duchu na kapitańskim mostku. Co łączy te wydarzenia? Jakie tajemnice kryją mieszkańcy wyspy? I kim jest tajemniczy przybysz?

Theorin już wcześniejszymi książkami udowodnił wybitny kunszt literacki, co tylko potwierdzają zdobyte nagrody (nagroda Szweckiej Akademii Kryminału za „Zmierzch”, Szklany Klucz i nagroda Brytyjskiego Stowarzyszenia Twórców Literatury Kryminalnej  za „Nocną zamieć”). Dlatego spodziewałem się po „Duchu na wyspie” wyśmienitej literackiej uczty i nie zawiodłem się, bo Theorin jest przede wszystkim mistrzem nastroju. W jego twórczości wiele na pozór niezależnych wątków powoli, skrupulatnie splata się w cała siatkę wzajemnych zależności i powiązań. Mnogość bohaterów, którzy zawsze są kreowani starannie i głęboko osadzeni w szwedzkiej mentalności, nie powoduje zamętu. Łatwo jest zorientować się szybko, kto jest kim, nie mamy poczucia, że postacie wprowadzane są tylko jako tło dla wydarzeń. Każdy ma swoją rolę, starannie dopasowaną i znaczącą dla fabuły, nawet jeśli jest marginalna.

Ale tym, co najbardziej zachwyca w prozie szwedzkiego autora jest fakt, że na równi z bohaterami liczy się u niego sama sceneria. Wyspa, jej charakter, ukształtowanie terenu, okoliczności przyrody, otaczające ją morze – to wszystko ma dla powieści kluczowe znaczenie. Zapewne dlatego, że tak bardzo tkwi w mentalności swoich mieszkańców. Tutaj krajobraz nie stanowi jedynie tła, ale jest pełnoprawnym uczestnikiem wydarzeń. Na uwagę zasługuje również (jak w wielu skandynawskich kryminałach) mocne zakotwiczenie fabuły w realiach kulturowych i historycznych. W przypadku „Ducha na wyspie” znaczenie dla kreacji „czarnego charakteru” ma nie tylko przeszłość bohaterów powieści, ale także mroczne karty historii Europy.

Polecam tę powieść każdemu, kto ceni sobie dobry kryminał. Sprawny, często mocno poetycki język Theorina oraz świetna konstrukcja fabularna sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością, jednym tchem.

6 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Johan Theorin – Duch na wyspie
Tytuł oryginalny: Rörgast
Tłumaczenie: Józef Gast
Wydawca: Wydawnictwo Czarne (2014)
Liczba stron: 520

Polecamy także