Literatura

Jorge Fernández Díaz – Sztylet

Opublikował

dnia

edie

Wielkie pieniądze, elity polityczne i finansowe, międzynarodowe konsorcja funkcjonujące jako przykrywka dla karteli narkotykowych dystrybuujących substancje uzależniające wszędzie tam, gdzie jest na nie popyt. I kierujący tymi — etycznie wątpliwymi, lecz niezwykle intratnymi — przedsięwzięciami oraz podwykonawcy. To świat, w którym obraca się główny bohater powieści Jorge Fernándeza Díaza „Sztylet”. Za jego pośrednictwem — jako protagonisty, a zarazem pierwszoosobowego narratora — poznajemy jednakże nie tylko mroczne sekrety wielkiej finansjery. Wędrując uliczkami Buenos Aires mamy możliwość odwiedzenia nie tylko zamkniętych osiedli bogaczy i miejsc odwiedzanych przez turystów, ale i zaułki dzielnic biedoty, których na próżno szukać w folderach dla obieżyświatów. To w nich bowiem, pośród uliczek i podwórzy ruder, w działających na wpół legalnie spelunkach i na boiskach zajmowanych przez drużyny rozgrywające brutalne mecze.

Można zatem czytać „Sztylet” nie tylko jako sensacyjną historię obnażającą powiązania finansów, polityki i narkobiznesu, ale i szczególny przewodnik po stolicy Argentyny (w mniejszym stopniu po Madrycie i Hiszpanii), odsłaniające sekretne oblicze miasta. Można by zatem uznać, że powieść Díaza to literacki substytut turystyki ekstremalnej w kontrolowanych warunkach. Aby jednak móc w pełni doświadczyć osobliwości egzotycznych peregrynacji przez ten obcy polskiemu czytelnikowi świat, należy dysponować przynajmniej elementarną wiedzą na temat realiów społeczno-politycznych Argentyny. Toteż dobrze, że wydawnictwo zdecydowało się na zamieszczenie przypisów, wyjaśniających wiele kwestii, które mogłyby umknąć polskiemu czytelnikowi; bez wiedzy o nich wiele niuansów mogłoby zostać bowiem niezauważonych przez odbiorcę, a to w poważny sposób by zubożyło satysfakcję płynącą z lektury interesującej powieści. Tym bardziej, że nie wszystko, co pozornie oczywiste takim pozostaje do końca opowieści, a czytelnicza ocena postępowania bohaterów w trakcie lektury zmienia się wielokrotnie.

Jednakże traktowanie powieści Díaza jako literackiego przewodnika, bądź opowieści o mechanizmach rządzących dzisiejszym światem polityki to jeden z potencjalnych kluczy interpretacyjnych „Sztyletu”. Utwór ten można bowiem odczytywać przez pryzmat szczególnego zjawiska artystycznego, charakterystycznego dla Iberoameryki, jakim jest „kultura narcos”. Zaproponowana tu perspektywa pozwala dostrzec wspólnotę doświadczenia społeczno-kulturowego, którego wyrazem pozostaje „Sztylet”, powieści Martina Solaresa („Czarne minuty”, 2007; wydanie pol. 2015 i „Nie przysyłajcie kwiatów”, 2015; wydanie pol. 2017), kolumbijska narconovela, argentyńska cumbia villera oraz charakterystyczna dla pogranicza teksańsko-meksykańskiego narco-corridos. Poszczególne przejawy „kultury narco” są dość obce rodzimemu czytelnikowi. Jedynie do pewnego stopnia — jakkolwiek paralela jest bardzo ułomna — można bowiem szukać powinowactwa między nią i niszowym nurtem muzyki gangsta rap.

A co pozostaje w pamięci czytelnika? Przeświadczenie, że świat bohaterów „Sztyletu” to pułapki w pułapkach skrywających pułapki, w którym — jak mówi sam bohater powieści Jorge Fernándeza Díaza — „Wszystko może być prawdą i wszystko może być kłamstwem” (s. 432). Bardzo to bliskie polskiej rzeczywistości…

6 Stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Jorge Fernández Díaz – Sztylet
Tytuł oryginalny: El puñal
Tłumaczenie: Joanna Ostrowska, Grzegorz Ostrowski
Wydawca: Bukowy Las (2017)
Liczba stron: 488
Adam Mazurkiewicz
Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także