Literatura

Karin Slaughter – Układanka

dnia

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Karin Slaughter było więcej niż zadowalające. „Moje śliczne” okazały się lekturą pełną emocji i napięcia, tego samego spodziewałam się sięgając niedawno po „Układankę”, czyli najnowszą powieść autorki. Nie mogę powiedzieć, żebym się zawiodła. Wyraźnie widać, że Slaughter potrafi dawkować i budować odpowiedni nastrój oraz napięcie i ma świetne pomysły na swoje fabuły. Moim jedynym zarzutem, zresztą bardzo osobistym, jest fakt, że dla mnie książka ta jest zbyt mocno osadzona wokół wątków społeczno-ekonomicznych, które niekoniecznie należą do moich ulubionych. Nie zmienia to faktu, że przeczytałam tę powieść z zainteresowaniem i sprawiła mi dużo przyjemności.

Andrea prowadzi mało satysfakcjonujące życie u boku swojej matki. Wróciła do rodzinnego domu by pomóc rodzicielce w walce z rakiem piersi. Teraz wydaje jej się, że utknęła nie tylko w tym domu, ale także na tym etapie życia. Właśnie ten problem próbują rozwikłać razem z matką siedząc pewnego dnia w kawiarni. Spokój rozmowy zostaje jednak zburzony wtargnięciem uzbrojonego napastnika, który zaczyna strzelać do gości lokalu. W jednej chwili Laura (matka Andrei) ze statecznej matrony przeistacza się w wojowniczkę. Aby uchronić swoją córkę zaczyna dialog z napastnikiem, a w końcu rozbraja go i… zabija! Wszyscy są w szoku. Kolejne wydarzenia każą dziewczynie zastanowić się kim tak naprawdę jest jej mama…

Laura jest szalenie barwną i ciekawą postacią, która ma wiele do ukrycia. Za to jej córka, której postać gra początkowo pierwsze skrzypce, wydaje się przy niej nijaka i nudna, i niestety właśnie przez to pierwsze (współczesne) rozdziały tej historii nieco się dłużą. Fabuła rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych: w roku 1986 i 2018. Wydarzenia z przeszłości są ciekawsze, jednak jedne i drugie ostatecznie zazębiają się tworząc jedną, konkretną opowieść. Początkowo trudno jest odgadnąć o co tak naprawdę chodzi w tej historii, jednak z czasem kolejne elementy układanki zaczynają do siebie idealnie pasować, choć momentami miałam wrażenie, że niektóre fragmenty ocierają się o lekką abstrakcję. Nie ma to jednak wpływu na odbiór książki.

Powieść jest dość zawiła, zawiera wiele wątków, w tym właśnie wspomniane przeze mnie wcześniej społeczne i ekonomiczne (a nawet podszyte lekką nutą polityki), o ile te pierwsze same w sobie mi nie przeszkadzają, to mocne uwikłanie ich w te drugie, sprawia że walory fabularne tej opowieści są dla mnie nieco obniżone. Jestem jednak przekonana, że dla wielu będą one stanowiły barwny dodatek do ciekawej opowieści o młodej kobiecie, która uwikłała się w bardzo niebezpieczną grę. Dlatego myślę, że mogę z czystym sumieniem polecić „Układankę” wszystkim miłośnikom dobrych thrillerów i powieści sensacyjnych. A fani twórczości Karin Slaughter będą nią po prostu zachwyceni, bo odnoszę wrażenie, że autorka pokazała tutaj swoją nieco inną literacką twarz.

Recenzentka: Żaneta Fuzja Krawczugo

Karin Slaughter – Układanka
Tytuł oryginalny: Pieces of her
Tłumaczenie: Dorota Stadnik
Wydawca: HarperCollins Polska 2018
Ilość stron: 480
Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także