Komiks

Koniec zxxxanego świata

dnia

Chcecie przeczytać najsmutniejszy komiks tego roku? Nie chcecie. Ale powinniście. Bo „Koniec zxxxanego świata” to cholernie dobry komiks. I niech Was nie zwiedzie lekka i komediowa forma serialowa, w którą Netflix zmienił opowieść Charlesa Formana.

Poważnie, nie sugerujcie się serialem. „Koniec zxxxanego świata” Charlesa Formana nie ma nic z lekkości i ironicznego przerysowania, jakiego dopuścili się twórcy serialu, całkowicie odzierając komiksową historię z wszystkiego, co w niej cenne. A sam komiks to jedna z najbardziej depresyjnych historii o beznadziei dojrzewania. O pustce egzystencjalnej i mocnym niedopasowaniu do świata. Dodatkowo – wyolbrzymiona, przerysowana i całkowicie niepoprawna politycznie. To nie jest komiks, który kiedykolwiek chcielibyście dać do przeczytania swoim dzieciom. Nawet, kiedy skończą już te magiczne osiemnaście lat i będziecie zmuszeni udawać, że są dorosłe i samodzielne.

Jednocześnie – patrząc z perspektywy trzydziestokilkulatka – muszę przyznać, że w komiksie Forsmana ogniskują się wszystkie lęki i frustracje okresu dojrzewania. Autor wtłoczył je w tylko pozornie prostą historyjkę o młodym socjopacie. Tak naprawdę pod warstwą gorzkiej ironii kryją się słuszne obserwacje. To historia poszukiwania sensu w obliczu tkwiącego jak cierń przeświadczenia, że żadnego sensu nie ma. To opowieść o uciekaniu przed samotnością, przy jednoczesnym braku umiejętności budowania relacji. Owszem, bohater komiksu to jednostka skrzywiona do granic, jednak który nastolatek potrafi budować relacje bez dramatyzmu wynikającego z nieumiejętności radzenia sobie z emocjami? Forsman przerysowuje zarówno swoje postacie, jak i wykreowany świat, ale robi to świadomie i umiejętnie. Kryjąc pod tą warstwą fikcji słuszne spostrzeżenia i odkrywając całą frustrację gromadzącą się w młodych ludziach. To smutna historia. Cholernie smutna. Ale jednocześnie to opowieść, która jest prawdziwsza niż większość historii, z jakimi się zetkniecie.

Bardzo prosta, minimalistyczna kreska tylko potęguje to realistyczne odczucie; szczegółów tła najczęściej brak, więc na pierwszy plan wysuwają się schematycznie rysowane postacie i dialogi.
Ale to nie wynik braku umiejętności rysowniczych Forsmana, ale chęci oddania całej gamy emocji w prostych, czarno-białych kadrach.

Polecam wszystkim, którzy pamiętają jeszcze ten młodzieńczy, nastoletni bunt i czasy kiedy chcieli podpalać świat, ponieważ serdecznie nienawidzili ustalonego porządku. I – rzecz jasna – nic im z tego nie wyszło. Polecam wszystkim, którzy lubią historie kryjące w sobie więcej, niż się to pozornie wydaje, i które mówią w prosty sposób o rzeczach wcale nie tak prostych. Polecam, bo to jedna z ciekawszych premier komiksowych tego roku. Niech Was nie zmyli prosta kreska i niepozorny format, bo „Koniec zxxxanego świata” to naprawdę solidny kawałek komiksu.

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Koniec zxxxanego świata
Tytuł oryginalny: The End Of The Fucking World
Scenariusz: Charles Forman
Rysunki: Charles Forman
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: Non Stop Comics (2018)
Liczba stron: 176
Mariusz

Recenzent, piszący głównie o horrorze i fantastyce, ale nie tylko. Reegularnie pisuje dla Grabarza Polskiego, RzeczGustu i Paradoks. Miłośnik komiksów, nie tylko spod znaku Marvela. Czasem także pisarz, niekiedy mówią, ze dobry. Publikował w Bramie, Histerii i Grabarzu Polskim. Prowadzi blog „Co przeczytać? – subiektywny blog literacki”. Wielki fan i propagator rodzimej sceny grozy.

Polecamy także