Audiobook

Krzysztof Spadło – Skazaniec, tom V: Zawsze mnie kochaj

Opublikował

dnia

skazaniec v

Wojna szczęśliwie (przynajmniej dla niektórych) dobiegła końca, Europa została podzielona na strefy wpływów, Niemcy już ewakuowali się z Polski. Do wronieckiego więzienia zawitali przedstawiciele bratniej armii w postaci Wiktora Kozłowa, dawniej Kozłowskiego. Na widok znajomej twarzy w Stanisława Stefana Żabikowskiego, więźnia nr 29-11 znanego jako Ropuch, wstąpiła nadzieja. W serca czytelników niekoniecznie, powieść bowiem skonstruowana jest tak, że od pierwszego tomu wiadomo, iż tytułowy skazaniec nieprędko opuści wronieckie więzienie. Zakończenie czwartego tomu obudziło w czytelnikach chęć poznania dalszych losów ich ulubieńca.
Pojawienie się Wiktora sprawi, że życie Ropucha we wronieckim więzieniu na czas jakiś się ustabilizuje… choć przyjdzie mu za to zapłacić wysoką cenę. Znajomy z dawnych lat sprawi także, że ożyją wspomnienia z czasów przed skazaniem.

Tom piąty powieści Krzysztofa Spadło można by więc podzielić na dwie części. Pierwsza to raczej tom zerowy, bowiem wraz z bohaterem przeżywamy pierwsze lata jego życia: od zabaw z kumplami z dzielnicy: Truflem i Pesteczką, poprzez zdobywanie szlifów jako stolarz, przyjaźń z Wiktorem, miłość do Agnieszki i wreszcie – na co niejeden czytelnik czekał już od pierwszego tomu – skazanie na karę dożywotniego więzienia. Dopiero końcówka wspomnień to nowa, powojenna rzeczywistość we Wronkach. Pojawią się kolejne przyjaźnie, kolejni więźniowie, z których każdy opuści wronieckie więzienie w inny sposób, i kolejne niespodziewane wydarzenia. I jedno szczególne spotkanie… ale jak szczególne, to już szósty tom pokaże.

Teoretycznie w piątym tomie „Skazańca” jest wszystko, do czego zdążył nas już przyzwyczaić autor: solidny warsztat, garść ciekawostek historycznych, refleksje głównego bohatera, z którymi się można zgadzać lub nie, ale które z pewnością warte są pochylenia się nad nimi, oraz postaci drugoplanowe, na tyle wiarygodne, że bez trudu można uwierzyć w ich istnienie. Poza tym w końcu Ropuch przestaje trzymać czytelników swoich zapisków w niepewności co do okoliczności jego skazania. Jednak mimo wszystko tomu piątego wspomnień więźnia 29-11 słucha się z mniejszymi wypiekami na twarzy niż poprzednich. Owszem, są emocje, są ludzie, na myśl o których nóż się w kieszeni otwiera, tylko to wszystko to mało w porównaniu z tym, co przeszedł Stanisław Stefan Żabikowski w pierwszych latach odosobnienia. Jeśli więc ktoś oczekuje adrenaliny i tylko adrenaliny – może poczuć się rozczarowany. Trudno jednak o rozczarowanie u kogoś, kto ma świadomość, że życie nie z samej adrenaliny się składa i w pewnym wieku (a Ropuch ma już czwarty krzyżyk na karku) po prostu uczy się, jak przeżyć we względnym spokoju.

Krzysztof Spadło po raz kolejny zadbał nie tylko o czytelników, ale i o słuchaczy. To drugie oznacza, że przed wcielającym się w rolę Ropucha Leszkiem Wojtaszakiem postawił kolejne zadanie. Tym razem jeden z więziennych towarzyszy Stefana Żabikowskiego pochodzi z Kresów. Polszczyzna z zaśpiewem wychodzi Wojtaszakowi równie dobrze, jak poprawna polszczyzna czy mówienie w gwarze śląskiej. Teraz czekam nie tylko na to, jak się rozwinie spotkanie, będące ostatnią sceną tego tomu, czekam także z ciekawością, jakie nowe wyzwanie postawi pisarz przed aktorem… i jak aktor się z niego wywiąże.

Recenzentka: Jagoda Mazur

Krzysztof Spadło – Skazaniec, Tom V: Zawsze mnie kochaj
Wydawca: Kago (2017)
Czyta: Leszek Wojtaszak
Czas nagrania: 13:57

Jagoda Mazur
Uzależniona od książek. Kiedy tylko może, czyta. Kiedy nie może czytać – słucha audiobooków. Kiedy nie czyta ani nie słucha, pisze. O książkach i audiobookach.

Polecamy także