Audiobook

Krzysztof Spadło – Skazaniec, tom VI: Liczba życia

Opublikował

dnia

skazaniec 6

Polska Rzeczpospolita Ludowa w pełnym rozkwicie, po śmierci Stalina trochę większy spokój, ale wciąż najważniejsze decyzje zapadają w Moskwie. Tymczasem za murami wronieckiego więzienia Stanisław Stefan Żabikowski nadal odsiaduje swój wyrok dożywotniego więzienia czyli – jak mówią grypsujący – „dookoła Wojtek”. Właśnie tej kategorii więźniów – grypsującym – poświęca Krzysztof Spadło najwięcej miejsca w szóstym tomie więziennych wspomnień Ropucha. Nie tylko więc przytacza słownictwo znane w swoim czasie tylko wtajemniczonym czy znaczenie poszczególnych tatuaży skazańców. Wspomina szerzej o roli grypsujących w więziennym życiu, o ewolucji środowiska oraz o próbach ich rozpracowania przez władze.

Trudno jednak powiedzieć, żeby „Liczba życia” traktowała o grypsujących. Są oni bowiem jedynie tłem dalszych losów Ropucha i ludzi, z którymi przyszło mu się zetknąć. Czasami bardzo wyraźnym, ale jednak tłem. Ponieważ sam skazaniec swoje już przeżył, z uwagi na wiek, staż we wronieckim więzieniu, i pozycję, jaką zdążył sobie przez lata wypracować, a także z uwagi na układ, jaki zmuszony był zawrzeć z dawnym przyjacielem, obecnie radzieckim prominentem – jego życie za murami toczy się względnie spokojnie. Dlatego też coraz mniej jest we wspomnieniach więźnia 29-11, coraz więcej Stefana Żabikowskiego dożywającego swoich dni na wolności. I przyznam szczerze, ten starszy pan coraz bardziej mnie interesuje, dlatego już nie mogę się doczekać tomu, w którym – mam nadzieję – dane mi będzie poznać uczucia człowieka, który spędziwszy praktycznie całe dorosłe życie za kratkami, wychodzi w końcu na wolność. Na razie jednak Ropuch wciąż siedzi we wronieckim więzieniu, a w jego wspomnieniach, oprócz długich fragmentów dotyczących historii więziennictwa nie tylko w Polsce, dużo miejsca zajmują inni skazańcy.

A są wśród nich – podobnie jak w poprzednich tomach – postaci niebanalne: grypsujący Ali; zajmujący się oswajaniem miejscowych gołębi Gołąbek; tajemniczy, widzący we wszystkim magię liczb Cyferka czy – najbarwniejsza postać w dziejach wronieckiego więzienia, niosący ze sobą powiew wielkiego świata Johnny Alcatraz. Jednak więzienie to nie tylko osadzeni, to także personel. Niektóry zaś jego przedstawiciele naprawdę potrafią dać się we znaki.

Jedynym, co mnie rozczarowało w powieści, była tytułowa liczba życia, na którą czekałam praktycznie przez cały poprzedni tom. Wyjaśnienie, czym tak naprawdę jest, pojawia się dopiero pod koniec i okazuje się zwykłą sztuczką matematyczną. Chociaż, kto wie, gdybym wyliczywszy swoją, przekonała się, że należę do ludzi, których życie zdeterminowane jest tą liczbą, inaczej bym na nią spojrzała.

Każdy tom „Skazańca” to mieszanka życia Ropucha z różnych okresów, bowiem relacjonując swoje więzienne losy wraca do przeszłości sprzed uwięzienia oraz pisze o sobie w chwili spisywania wspomnień; historii Polski i świata oraz historii więziennictwa. Proporcje tych składników bywają w każdym tomie różne, dlatego w zależności od tego, który wątek czytelnika bardziej interesuje, może mówić, że dany tom był lepszy czy gorszy od poprzedniego. Jednak cechą wspólną wszystkich tomów jest to, że – w przeciwieństwie do większości serii – wszystkie trzymają jednakowy poziom. Jednakowo wysoki. Ropuch ani na chwilę nie przestaje być wiarygodną postacią, historia, którą opisuje, to niekoniecznie ta, którą znamy z kart podręczników, historia więziennictwa zaś to odkrywanie tych zakamarków historii, o których wiedzą tylko zainteresowani. Nie zawodzą też bohaterowie drugoplanowi, zarówno pensjonariusze, jak i personel. Każdy potrafi czymś zaskoczyć, od większości możemy się czegoś ciekawego dowiedzieć. Tom szósty więziennych losów Ropucha nie wyróżnia się więc na tle pozostałych, choć niewątpliwie bardziej przypadnie do gustu miłośnikom historii niż fanom samego głównego bohatera. Nie czyni go to jednak w niczym lepszym czy gorszym od wcześniejszych części.

Podobnie jak książka, tak i interpretacja Leszka Wojtaszaka utrzymuje cały czas ten sam, wysoki poziom. Owszem, można by powiedzieć, że akurat w „Liczbie życia” lektor nie popisał się niczym szczególnym… ale nie bardzo miał czym, skoro pisarz dał mu niewielkie pole do popisu. Wszak po Ślązaku, kresowiaku czy Niemcach, Polak mówiący z amerykańskim akcentem raczej nie stanowi większego wyzwania dla tej klasy lektora, jakim jest Wojtaszak.

Recenzentka: Jagoda Mazur

Krzysztof Spadło – Skazaniec, tom VI: Liczba życia
Wydawca: Kago (2017)
Czyta: Leszek Wojtaszak
Czas nagrania: 14:46
Jagoda Mazur

Uzależniona od książek. Kiedy tylko może, czyta. Kiedy nie może czytać – słucha audiobooków. Kiedy nie czyta ani nie słucha, pisze. O książkach i audiobookach.

Polecamy także