Audiobook

Krzysztof Spadło – Skazaniec. Tom VII. Jutro jest czyste

Opublikował

dnia

Liczba życia, o której z taką pasją opowiadał Ropuch w poprzednich tomach swoich wspomnień, okazała się dla mnie totalnym rozczarowaniem, ale dla Stanisława Żabikowskiego była objawieniem… i przekleństwem. Zrobiła na niemłodym już skazańcu takie wrażenie, że wiele czasu spędził pozostając pod jej wpływem, kreśląc kalendarze i przeprowadzając analizy. Dzięki temu początek siódmego tomu cyklu Krzysztofa Spadło „Skazaniec” to przede wszystkim zapis obsesji głównego bohatera. Pozostający już na wolności i spisujący swoje wspomnienia Ropuch z tamtego czasu pamięta, że niewiele pamięta, ale to „niewiele” zajmuje całkiem sporo miejsca w powieści. Na szczęście dzięki pomocy życzliwych ludzi (i pewnej książki zasadniczo adresowanej do dzieci) udało się Ropuchowi uwolnić od paranoi i na powrót docenić życie. Jednak co jeszcze może spotkać więźnia, który z uwagi na wiek i staż więzienny cieszy się nietykalnością? Żywot więzienny Ropucha w piątej i kolejnych dekadach odosobnienia zaczyna przypominać żywot wampira ze współczesnych powieści: ludzie przychodzą i odchodzą, a on wciąż trwa, coraz bardziej oddalony od kolejnych pokoleń. Pokolenia te zaś podchodzą do niego z coraz większym dystansem. A mimo wszystko on stara się cieszyć każdą chwilą.

Monotonia życia Ropucha bynajmniej nie oznacza monotonii życia we wronieckim więzieniu. Tutaj dzieje się naprawdę dużo, a uwolniony już od swoich demonów skazaniec wciąż pozostaje bystrym obserwatorem. Widzi więc przenikanie za mury zakładu karnego organizacji o charakterze mafijnym, która powoli, acz skutecznie zajmuje pozycje do tej pory należące do grypsujących. Jest też świadkiem spektakularnej ucieczki. Jednak to wszystko mniej go porusza, niż kilka dekad wcześniej. Bez większych emocji relacjonuje także przemiany historyczne, które mają miejsce w Polsce i na świecie. Historia jest, ale Ropuch coraz bardziej się spieszy spisując swoje wspomnienia, woli wiec końcówkę swojej opowieści poświęcić sobie i uczuciom, jakie towarzyszyły mu w ostatnich latach życia we wronieckim więzieniu. Coraz więcej jest też Ropucha na wolności, funkcjonującego w zupełnie dla niego nowym świecie.

Cykl „Skazaniec” zbliża się powoli, ale nieuchronnie, do końca i w pewnym sensie historia Ropucha zatacza koło. U kresu odsiadki stary więzień wspomina swoje początki we wronieckim więzieniu i Ojczulka, który nie miał ochoty opuszczać miejsca odosobnienia po kilkudziesięciu latach odsiadki. Teraz, po latach Stanisław Żabikowski doskonale rozumie swego dawnego przyjaciela i mentora.

Typowe dla każdego kolejnego tomu „Skazańca” były zakończenia. Krzysztof Spadło bowiem czerpał z najlepszych telenowel i kończył tak, by czytelnik ledwie skończył czytać jeden tom, a już niecierpliwił się na kolejny. Tutaj nie do końca jest tak. Zakończenie tego tomu byłam w stanie dość szybko przewidzieć, więc nie było ono dla mnie szczególnym zaskoczeniem. Mimo to ósmego tomu, mającego być ostatnim, jestem ciekawa… tak jak byłam go ciekawa czytając kilka poprzednich.

Ropuch snujący swoje wspomnienia jest już niemal w tym wieku, co Generał Ropuch z wronieckiego więzienia i zasadniczo już się nie zaprzyjaźnia z nowo osadzonymi… co daje Leszkowi Wojtaszakowi znacznie mniejsze pole do popisu, niż miał w poprzednich tomach. Oczywiście, bez straty dla wiarygodności powieści nie dało się inaczej, ale jednak czasami brakowało mi tych rozmów młodego Ropucha, czy to z aspirantem Szumskim, czy z współosadzonym ze Śląska. Co nie zmienia faktu, że powieści słucha się z podwójną przyjemnością, jaką czerpać można z połączenia znakomitej literatury ze znakomitą interpretacją.

Recenzentka: Jagoda Mazur

Krzysztof Spadło – Skazaniec. Tom VII. Jutro jest czyste
Wydawca: Kago (2018)
Czyta: Leszek Wojtaszak
Czas nagrania: 15:50

Polecamy także