Literatura

Krzysztof Wroński – Czarny bóg

dnia

czarny bog

Jeszcze wierzę w vanity publishing. Mimo złej sławy, jaką ten profil wydawniczy za sobą niesie, można znaleźć pozycje ciekawe i warte przeczytania wydane właśnie w ten sposób. Vanity opiera się na tezie: pisać każdy może, a wydać, ten, kto ma pieniądze. I w znakomitej większości przypadków powieści serwowane nam przez wydawnictwa ze współfinansowaniem są na bardzo kiepskim poziomie. Ja jednak – jak wspomniałem – wierzę jeszcze w vanity. Między innymi dzięki takim pozycjom, jak „Czarny bóg” Krzysztofa Wrońskiego.

„Czarny bóg” to umiejętnie napisana książka, która kryje w sobie to, co najsmakowitsze w grozie. Mała mieścina – Smołdzino – lata tuż po wojnie. Mieszanka kulturowa, składająca się z Polaków, Niemców, Słowińców i Ukraińców. Podparta krwawą i niespokojną, a do tego bardzo świeżą historią – wzbudza animozje, prowokuje konflikty i stawia przed niezwykle trudnym zadaniem Adama Kellera, porucznika MO, który trafia na placówkę we wspomnianej miejscowości po tajemniczej śmierci swojego poprzednika. Jednak nie tylko wzajemne niechęci pomiędzy sąsiadami są problemem Smołdzina. W okolicy kryje się coś jeszcze, jakaś dziwna siła, niepokój, tajemnica… Nikt nie chce powiedzieć nic konkretnego, choć wielu mieszkańców zdaje się coś wiedzieć. Jedynie nowoprzybyły porucznik zdaje się nie rozumieć kompletnie, co kryją otaczające wioskę lasy, ale poczucie obowiązku (rozumiane zgoła odmiennie, niż u własnych podwładnych, wierzących tylko w siłę pałki) sprawia, że Keller stara się pojąć genezę tajemniczych zdarzeń i odkryć sekrety smołdzińskich okolic. Czy to poniemieckie partyzanckie grupy podkopujące struktury nowo tworzącego się państwa? Czy jednak tylko (lub aż) międzynarodowa, międzysąsiedzka nienawiść, pchająca ludzi nie tylko do zbrodni ale i organizowania „polowań na czarownice”? A może jednak Smołdzino kryje w sobie dużo mroczniejszą i starszą tajemnicę, wymykająca się ludzkiemu pojmowaniu?

Kiedy zobaczyłem logo patrona medialnego na okładce książki – portalu Lovecraft.pl – pomyślałem: „Kurde, znów mitologia Cthtulhu?”. To przecież motyw najczęściej wykorzystywany przez początkujących, debiutujących pisarzy, który jednak ograbia wiele pozycji z oryginalności i suspensu. Owszem, da się skorzystać z lovecraftowskich odnośników i jakoś z tego wybrnąć, nadając fabule świeży, oryginalny rys (jak to zrobił np. Wełnicki w „Śmiertelnym bogu” i „Testamencie Damoklesa”), ale zdarza się to niezwykle rzadko i historie oparte na tak już wyświechtanej konwencji zwykle po prostu nużą. Jednak „Czarny bóg” mnie zaskoczył. Groza jest, owszem. Poczucie niepokoju, lęku, tajemnicy jest obecne praktycznie od pierwszych stron książki. Ale jednocześnie powieść Wrońskiego to historia obyczajowo-historyczna z wątkami kryminalnymi, a groza jest dla tej opowieści jedynie tłem. Nie daje o sobie zapomnieć, ale nie pcha się na pierwszy plan, nie epatuje makabrą. W kontekście konstrukcji fabularnej kojarzy mi się z bardzo dobrym „Sanato” Szczygielskiego i doskonale wpisuje się w przebijający się powoli na naszym rynku nurt retro-grozy, mocno osadzonej w kontekście historycznym, gdzie lęk wzbudzany jest przez tajemnicę i niedopowiedzenia, a nie epatowanie potwornościami.

Powieść Wrońskiego to świetna lektura na lato. I na każdą inną porę roku. To książka napisana sprawnym, plastycznym językiem, z pełnokrwistymi bohaterami i intrygującym zakończeniem. To literacki debiut, który nawet przez jedną ze swoich ponad 400 stron nie nudzi, ale nieustannie wciąga i niepokoi. Polecam wszystkim, którzy nie lubią przesadnej ilości krwi, którym przeszkadzają legiony demonów i potworów. „Czarny bóg” to książka subtelna, klimatyczna, napisana z dosadnością konieczną dla zobrazowania powojennych czasów prowincji, a jednocześnie pozbawiona przejaskrawień, często charakterystycznych dla twórczości debiutantów. To powieść bardzo dojrzała – i z całą pewnością jedna z ciekawszych pozycji na polskim rynku, jakie ukazały się w pierwszej połowie 2015.

5 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Krzysztof Wroński – Czarny bóg
Wydawca: Novae Res (2015)
Liczba stron: 430

Polecamy także